<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>mali*ciouş &#187; Praga Południe</title>
	<atom:link href="http://malicious.pl/spizarnia/tag/praga-poludnie/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://malicious.pl</link>
	<description>Jeszcze jeden blog o żarciu</description>
	<lastBuildDate>Sat, 06 Mar 2010 22:32:03 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0</generator>
		<item>
		<title>Włoska magia Incanto na Pradze Południe</title>
		<link>http://malicious.pl/spizarnia/2009/05/18/wloska-magia-incanto-na-pradze-poludnie/</link>
		<comments>http://malicious.pl/spizarnia/2009/05/18/wloska-magia-incanto-na-pradze-poludnie/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 18 May 2009 21:36:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>maliboo</dc:creator>
				<category><![CDATA[Warszawa]]></category>
		<category><![CDATA[włoskie]]></category>
		<category><![CDATA[pizza]]></category>
		<category><![CDATA[Praga Południe]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://malicious.pl/?p=154</guid>
		<description><![CDATA[<!-- matched  --><!-- final 0 -->Na Pradze Południe znam tylko dwie dobre pizzerie (czy może Pizzerie przez wielkie P). Pierwszą z nich jest, zadymiona niestety, La Luna. Druga to tytułowa Incanto, trochę niesprawiedliwie nazwana li tylko pizzerią. Odkryłem ją przypadkiem, kiedy to mieliśmy już dość zamawianych zapiekanek z Telepizzy, Pizzy Hut, czy Daily Pizza, nazywanych &#8222;pizzami&#8222;. W ciągu paru moich [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<!-- matched  --><!-- final 0 --><p>Na Pradze Południe znam tylko dwie dobre pizzerie (czy może <strong>P</strong>izzerie przez wielkie <strong>P</strong>). Pierwszą z nich jest, zadymiona niestety, <a href="http://www.gastronauci.pl/3632-la-luna-warszawa">La Luna</a>. Druga to tytułowa <a href="http://pizzaincanto.pl/">Incanto</a>, trochę niesprawiedliwie nazwana li tylko pizzerią. Odkryłem ją przypadkiem, kiedy to mieliśmy już dość zamawianych zapiekanek z <a href="http://www.telepizza.pl/">Telepizzy</a>, <a href="http://www.pizzahut.pl/">Pizzy Hut</a>, czy <a href="http://www.dailypizza.pl/">Daily Pizza</a>, nazywanych &#8222;<a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Pizza">pizzami</a>&#8222;.</p>
<p>W ciągu paru moich odwiedzin zdążyłem przebrnąć przez smakowitszą część menu tego przybytku. Chociaż zdarzały się również mniej podchodzące mi dania. Jeśli mnie pamięć nie myli to na rozdziewiczenie tego miesjca wybrałem pizzę <em>Mafioso</em> (25zł), Andrzej wziął wtedy standardową <em>Peperoni</em> (24zł). Jak wiadomo połowa sukcesu dobrego placka z Włoch to ciasto. To wypada tu szczególnie dobrze. Cienkie i chrupiące na brzegach, tak jak powinno, być może nie będzie odpowiadało sezonowym koneserom bułek z pizzowych sieciówek, ale dla mnie to niebo w gębie. Chociaż przy ostrych rodzajach, szczególnie z dodatkiem pikantnej oliwy do zagryzania rantów, zdarza się również piekło w <abbr title="dupie ;o)">(_!_)</abbr>.</p>
<p>Podczas następnych wizyt dane mi było tu spróbować <em>zupy fasolowej</em> (która na szczęście wyleciała już z menu &#8211; chyba 8zł), GENIALNEGO<strong> <em>smażonego szpinaku z czosnkiem, mozzarellą i parmezanem</em></strong> (13zł wedle cennika na stronie, ale w nowym menu stoi już chyba po 15), <em>schabu z masłem czosnkowym, podanym z opiekanymi ziemniakami i gotowanymi warzywami</em> (29zł), czy <em>grillowanego łososia z krewetkami z sosem cytrynowo &#8211; czosnkowym i ryżem</em> (35zł). Nie ominęły mnie też średnie <em>bruschetty</em> &#8211; 13zł i szkoda czasu i miejsca w żołądku, te są o niebo lepsze w <a href="http://www.passepartout.pl/">Passe Partout</a>, czy wspaniała pizza <em>Carbonara</em> (24zł). Z całej tej listy dla mnie osobistym faworytem jest szpinak. Czy może faworytem tym był do dziś, kiedy to postanowiliśmy wypróbować <a href="http://restaurantica.pl/2009/05/09/szparagowe-menu/">sezonowe menu szparagowe</a>.</p>
<p>Na krótko, bo pewnie do końca czerwca, niekwestionowanym królem jest tu dla mnie <em><strong>zupa krem ze szparagów</strong></em>, z zielono-szparagową wkładką i włosko-przyprawionymi grzankami (9zł). W tym daniu wszystko było tak jak powinno! No może poza tym, ze nie trafiła mi się w niej ani jedna główka <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Szparag">szparaga</a> &#8211; tylko same dolne łodygi! Kucharz powinien rozdzielać je bardziej sprawiedliwie <img src='http://malicious.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> . Ale to odegrałem sobie na zamówionej <em>pizzy ze szparagami i jajkiem</em> (27zł). Placek poprawny, ale chyba pozostanę wierny chociażby tutejszej <em>Parmie</em> (ze świeżą rukolą i szynką parmeńską &#8211; 25zł). Szparagi w obydwi daniach były takie jak powinny. W niczym nie będąc podobnymi do naszej <a href="http://www.flickr.com/photos/maliboo/3522319065/">kulinarnej porażki w pracy</a>, kiedy to wcinaliśmy część <a href="http://www.flickr.com/photos/maliboo/3522325527/">lekko gorzkawych pędów</a>. Niestety, może z racji poniedziałku, Czarkowi nie udało się zamówić sałatki z <em>fallicznym warzywem i karczochami</em> (25zł), gdyż te ostatnie były-wyszły. Zjadł więc bidula to co mu podano z <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Surogat">ersatzem</a> zamiast serc <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Karczoch">astrowatych</a>. Nie słyszałem z jego strony zachwytów, ale narzekań brak również było. Przyjmuję więc, że danie okazało sięconajmniej poprawne. Jednak tak jak ostrzyłem sobie na nie zęby, tak następnym razem nie omieszkam jednak wybrać spomiędzy <em>szparagów z szynką gotowaną</em> (30zł) i  <em>sznycla z jajkiem i szparagami </em>(34zł). Maj jeszcze w połowie i mam nadzieję, że zdążę się załapać.</p>
<p>Wspomniany sznycel przywiódł mi na myśl wiedeńskiego &#8222;bliźniaka&#8221; z <a href="http://knajpasamiswoi.pl/">Kanjpy Sami Swoi</a> (9zł + cena warzywnego wypełniacza). I chociaż porównanie może nie z tej samej półki cenowo-jakościowej, to muszę przyznać, że to co mi się podoba w <a href="http://en.wiktionary.org/wiki/incanto">Incanto</a> to &#8222;żywe&#8221; menu. Oczywiście jak z każdym dojrzewającym dzieckiem jest i tu problem &#8211; z rosnącymi cenami niektórych dań. Nawet niedzielny bywalec dostrzeże, że pewne dania co jakiś czas wypadają. Całe szczęście są to te, które nie przypadły mi specjalnie do gustu (vide zupa fasolowa). Natomiast czarne konie, jak <em>łosoś z krewetkami</em>, czy <em>schab z masłem czosnkowym</em> tkwią niezmiennie niczym <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Sèvres">sèvres&#8217;ki</a>(?) wzorzec dobrego smaku.</p>
<p>Przyjdzie mi się więc pewnie pożegnać z dobrą-aczkolwiek-nie-w-tej-cenie <em>fritturą di mare w delikatnym cieście</em> (34zł), która uraczyła nas pysznymi, miękkimi kalmarami, krewetkami i niestety średnią karguleną. Ale pozostaję w nadziei, że menu tej restauracji zaskoczy mnie jeszcze nie raz. I chociaż do tej pory nie spróbowałem tutejszych makaronów, to jak na razie to com tu wszamał trzyma mnie przy nadziei, że zapuszczona kulinarnie i rozrywkowo prawa strona Warszawy ma parę perełek, którymi może brylować w restauracyjnym towarzystwie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://malicious.pl/spizarnia/2009/05/18/wloska-magia-incanto-na-pradze-poludnie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Satori sushi &#8211; epi.log</title>
		<link>http://malicious.pl/spizarnia/2009/05/06/satori-sushi-epilog/</link>
		<comments>http://malicious.pl/spizarnia/2009/05/06/satori-sushi-epilog/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 06 May 2009 22:05:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>maliboo</dc:creator>
				<category><![CDATA[Warszawa]]></category>
		<category><![CDATA[japońskie]]></category>
		<category><![CDATA[Praga Południe]]></category>
		<category><![CDATA[Satori]]></category>
		<category><![CDATA[sushi]]></category>
		<category><![CDATA[Wiatraczna]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://malicious.pl/?p=147</guid>
		<description><![CDATA[<!-- matched  --><!-- final 0 -->Niespodziewana lawina komentarzy pod wpisem o Satori Sushi na Wiatracznej zmusiła nas do ponownej wizyty. Ok, może nie tyle lawina, co propozycja Sizara, żeby dać temu przybytkowi drugą szansę. W końcu grono stałych bywalców nie powinno się mylić. Tym bardziej, że wzmożone zainteresowanie wystawało ponad przeciętność. Udaliśmy się na miejsce ekipą prawie w tym samym [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<!-- matched  --><!-- final 0 --><p>Niespodziewana lawina <a href="http://malicious.pl/spizarnia/2009/03/08/satori-sushi-bar-cafe-fe/#comments">komentarzy</a> pod wpisem o <a href="http://www.satori-sushi.pl/">Satori Sushi</a> na <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Rondo_Wiatraczna_w_Warszawie">Wiatracznej</a> zmusiła nas do ponownej wizyty. Ok, może nie tyle lawina, co propozycja <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Cezary">Sizara</a>, żeby dać temu przybytkowi drugą szansę. W końcu grono stałych bywalców nie powinno się mylić. Tym bardziej, że wzmożone zainteresowanie <a href="http://malicious.pl/wp-content/2009/05/statsy.png">wystawało ponad przeciętność</a>.</p>
<p>Udaliśmy się na miejsce ekipą prawie w tym samym składzie. Czarusia juniora zastąpił jeno Jędrek. Młody wymiękł już po pierwszej wizycie. Po trosze tłumaczył się awersem do ryżu i ryby, po przepełnieniu, którego doznał podczas otwarcia <a href="http://www.gastronauci.pl/8887-the-place-sushi-warszawa">The Place Sushi</a> na Nowym Świecie. Swoją drogą trochę dziwią mnie tak niepochlebne opinie, jak na knajpę kogoś, kto maczał palce w <a href="http://www.gastronauci.pl/4070-restauracja-maestria-warszawa">Maestrii</a>, <a href="http://www.tomo.pl/">Tomo</a>, czy <a href="http://www.sakana.pl/">Sakanie</a>. Ale wracając do <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Satori">Satori</a> i uprzedzając fakty &#8211; oświecenia znów nie było.</p>
<p>Tym razem wybraliśmy sobie inny czteroosobowy stół &#8211; na przeciwko wejścia. <a href="http://malicious.pl/spizarnia/2009/03/08/satori-sushi-bar-cafe-fe/#comment-162">Ciekawostką jest, że ustawienie stolików</a> wydało mi się dziwnie podobne do tego, które było za pierwszym razem. Ale cóż &#8211; mam już swoje lata, pamięć nie ta, więc upierać się nie będę. Dość tego, że nasz poprzedni stolik stał w tym samym miejscu niczym <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Dąb_Bartek">dąb Bartek</a>. Zasiedliśmy w czwórkę przy, &#8230; &#8222;czteroosobowym&#8221; stanowisku konsumpcyjnym sąsiadującym ze szklaną ścianką. Niestety stół okazał się być jakąś dziwną pochodną miejscówek dwuosobowych, na co Zofia narzekała do końca wizyty musząc trzymać między swymi naturalnymi nogami tę trzecią &#8211; od stołu. Oczywiście żaden z nas nie wykazał się odrobiną dżentelmeństwa i nie zamienił swojego miejsca z koleżanką. Nie można wymagać znajomości <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Savoir-vivre">savoir-vivre&#8217;u</a> od prostych <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Adobe_Flash">flash</a>-developerów. Mnie osobiście stolik odpowiadał w 100%!</p>
<p>Po wymoszczeniu tyłeczków na krzesłach przeszliśmy do zamówienia. To skomplikowane nie było: 2 x zestaw <em>Kirado</em> (66zł), <em>miso z rybą</em> (12zł) i raz zwykła dla Czarka (8zł), bo <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Tofu">tofu</a> zabrakło. Trochę mnie to zdziwiło, bo brak tofu w <span style="text-decoration: line-through;">japońskiej restauracji</span> susherni to prawie jak brak wyborowej w monopolowym, czy brak bigosu na <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Boże_Narodzenie">Boże Narodzenie</a>. Muszę tu przyznać, że zupę zamówiłem ze zwykłego wyrafinowania &#8211; chciałem sprawdzić czy będzie tak samo słone jak poprzednim razem.<br />
Jednak zanim miso została przyniesiona zaserwowano nam &#8222;podgrzewane ręczniczki&#8221;, czyli kawałki szmatki z ligninopodobnego materiału, dokładnie takie jak dają w <a href="http://malicious.pl/spizarnia/2009/03/01/gdyby-w-besuto-bylo-bardziej-suto/">Besuto</a>, tylko na ciepło (tam chyba były chłodne). Cztery kawałki ścierki wesoło <a href="http://www.flickr.com/photos/maliboo/3508459974/">wylądowały</a> na naszym stoliku i pozostały tak aż <a href="http://www.flickr.com/photos/maliboo/3508460592/">do końca</a> konsumpcji (<a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Sic!">SIC!</a>). niestety żadne z nas nie jadło palcami, by wykorzystać je raz jeszcze po skończonym posiłku.</p>
<p>Po otarciu łapek wyżej opisanymi szmatkami nastąpiła niespodzianka. Jako przystawkę zaserwowano nam coś w rodzaju mizerii tyle, że na ostro. Ogórek, sałata i drobinki ostrej papryczki w zalewie przypominającej słodką śmietanę, a wszystko posypane sezamem. Żałowałem nawet, że porcja była mała, bo jak nie przepadam za ogórami w śmietanie, to te przypadły mi do gustu. Następnie nasza młoda i urocza kelnerka (niestety jej imienia poznać nam nie było dane) wniosła zamówione zupki. Tym razem miso nie było tak słone <a href="http://pl.wiktionary.org/wiki/vel#vel_.28j.C4.99zyk_.C5.82aci.C5.84ski.29">vel</a> esencjonalne jak poprzednim. Chociaż nadal nie był to dobry standard, chociażby z <a href="http://akashia.pl/">Akashi</a>. Porcja za mała jak na tę cenę. A ja mimo wszystko nie mogę przyzwyczaić się do miso nafaszerowanego na wpół surową marchewką. Chociaż rybka, pływająca w nim, była dobra. Dwa rodzaje: łosoś i jakaś biała (<a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Ryba_maślana">maślana</a>?).</p>
<p>Po zupce na stoliku zawitało danie główne &#8211; zestaw składający się z 26 sztuk sushi. Co należy docenić &#8211; tym razem pokrojone naprawdę równo! Najprostsze maki były z ogórkiem i marynowaną rzodkwią, do tego 6 maków z tuńczykiem i mango (które w jednym kawalku wydawalo mi się dość kwaśne), 8 sztuk kalifornijskich zawijasów z krabem, ogórkiem i avocado (w końcu było miękkie!) i cztery balaski <a title="Hehe, to też jest nigiri! :P" href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Nigiri">nigiri</a> z łososiem i maślaną. Jeśli chodzi o łososia to mimo tego, że był już wtorek nie wydał mi się pierwszej świeżości. Ale zjadłem go ze smakiem (znów jeden z nigiri mi się rozpadł, Andrzejowi również). Ryba maślana dała radę, ale zwykle daje. To chyba jedna z najbardziej tolerancyjnych ryb jeśli chodzi o przechowywanie. To co przykuło moją uwagę, to ryż. Ten w małych maczkach wydawał się być inny niż reszta (wcześniej/później przygotowany?). Jednakże każdy z nich za bardzo kleił się do zębów. Faktura przeciętego ziarna wydała mi się zbyt szklista w środku, w stosunku do obrzeża ryżu. Możliwe, że stąd brała się nadmierna lepkość i gumowatość. Jednak muszę przyznać, że ponowna wizyta wypadła lepiej niż pierwsze zderzenie z <a href="http://malicious.pl/spizarnia/2009/03/08/satori-sushi-bar-cafe-fe/">Satori Sushi</a>.</p>
<p>Jeśli chodzi o mnie, to mimo niewątpliwie dogodnej lokalizacji, raczej będę witał na lewym brzegu Warszawy. W czymś bliższym memu sercu, a przede wszystkim żołądkowi. Jednakże załodze Satori Sushi trzeba przyznać honory za pewne podniesienie jakości w stosunku do <a href="http://malicious.pl/spizarnia/2009/03/">stanu z początku marca</a>. Myślę, że jeszcze parę konstruktywno-krytycznych wpisów i wyciągną należyte wnioski wychodząc na prostą. Wszakże prawdziwa cnota krytyk się nie boi;P Ja jednak na rybkę będę jeżdził przez most.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://malicious.pl/spizarnia/2009/05/06/satori-sushi-epilog/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

