<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>mali*ciouş &#187; natolin</title>
	<atom:link href="http://malicious.pl/spizarnia/tag/natolin/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://malicious.pl</link>
	<description>Jeszcze jeden blog o żarciu</description>
	<lastBuildDate>Sat, 06 Mar 2010 22:32:03 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0</generator>
		<item>
		<title>Jeśli Serbia, to tylko w Belgradzie.</title>
		<link>http://malicious.pl/spizarnia/2009/06/06/maly-belgrad/</link>
		<comments>http://malicious.pl/spizarnia/2009/06/06/maly-belgrad/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 06 Jun 2009 21:12:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>maliboo</dc:creator>
				<category><![CDATA[Warszawa]]></category>
		<category><![CDATA[bałkańskie]]></category>
		<category><![CDATA[lutenica]]></category>
		<category><![CDATA[natolin]]></category>
		<category><![CDATA[pleskawica]]></category>
		<category><![CDATA[pljeskavica]]></category>
		<category><![CDATA[ursynów]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://malicious.pl/?p=158</guid>
		<description><![CDATA[<!-- matched  --><!-- final 0 -->Pamięć fotograficzna czasem zawodzi. Byłem pewien, że Mały Belgrad na wzór Małej Serbii widziałem gdzieś w Centrum. Trochę tej małości posiadamy jednak zbyt wiele, bo summa sumarum wyszło na to, że chodziło o Małą Gruzję, sąsiadkę Serbii na Nowogrodzkiej. Oj panie! Za dużo tego&#8230; Po krótkim śledztwie okazało się, że tymrazowa destynacja znajduje się w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<!-- matched  --><!-- final 0 --><p>Pamięć fotograficzna czasem zawodzi. Byłem pewien, że <a href="http://malybelgrad.pl/">Mały Belgrad</a> na wzór <a href="http://www.malaserbia.pl/">Małej Serbii</a> widziałem gdzieś w Centrum. Trochę tej małości posiadamy jednak zbyt wiele, bo summa sumarum wyszło na to, że chodziło o <a href="http://www.mala-gruzja.pl/">Małą Gruzję</a>, sąsiadkę Serbii na Nowogrodzkiej. Oj panie! Za dużo tego&#8230;</p>
<p>Po krótkim śledztwie okazało się, że tymrazowa <a href="http://www.sjp.pl/co/destynacja">destynacja</a> znajduje się w tej części Warszawy, gdzie psy szczekają odwrotnie. Ulica, nomen omen, <a href="http://maps.google.com/maps?f=q&amp;source=s_q&amp;hl=en&amp;geocode=&amp;q=ma%C5%82y+belgrad&amp;sll=52.142615,21.065254&amp;sspn=0.006729,0.019226&amp;g=belgradzka+4+warszawa&amp;ie=UTF8&amp;ll=52.142891,21.063452&amp;spn=0.006729,0.019226&amp;t=h&amp;z=16&amp;iwloc=A">Belgradzka 4</a> jest na dalekim, daaaalekim, daaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaleeeeeeeeeekim <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Natolin_(Warszawa)">Natolinie</a>. Jednak blisko metra, więc butków nikt w stanie zedrzeć nie jest.<br />
Ostrzeżony słowami Agaty o małości tego przybytku, który wybitnie podkreśla nazwa, postanowiłem zarezerwować miejsce. W końcu smutno byłoby wracać z odległego południa nazad do Centrum w poszukiwaniu jakiegoś godnego zastępstwa bałkańskiej <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Pljeskavica">pleskawicy</a>. Nie mogę tu jednak pominąć sposobu rezerwacji, kiedy to prosząc o stolik na godzinę 19:00 dostałem do wyboru 18:45 i 19:30 ;o) Po krótkich pertraktacjach doszliśmy z miłą panią za telefonem do konsensusu w postaci piętnastominutowego spóźnienia na 18:45.</p>
<p>Po dotarciu na miejsce odetchnąłem z ulgą, ponieważ pomysł zarezerwowania okazał się trafny. Praktycznie cała knajpka była obłożona, lub zarezerwowana. <span style="text-decoration: line-through;">Mówiąc</span> Pisząc &#8222;cała&#8221; mam na myśli parę stolików na maksymalną ilość 18-22 gości. Jak na tak odegłą lokalizację wróżyło to dobrze. W końcu zwykłe osiedlowe knajpki nie mają chyba aż tak sporego obłożenia? Zasiedliśmy więc sobie w ciut przyciasnym kąciku we czterech chłopa i czując dzięki temu braterską bliskość przystąpiliśmy do wertowania menu.</p>
<p>Przy okazji piątku wypadało nam się nagrodzić za pracowity tydzień, więc zaczęliśmy od zamówienia przystawek i czegoś krzepiącego nastrój. Wybór padł na <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Rakija"><em>rakiję</em> </a>(7zł, do wyboru śliwkowa, z winogron lub ta trzecia), karafkę <em>Vranac Plantaže</em> (28zł/500ml) oraz coś treściwego w postaci <em>zupy z soczewicy</em> (7zł), <em>gęstej zupy z kurczaka</em> (8zł), <em>smażonej cukinii z sosem koperkowym</em> (15zł) i <em>papryki Biurek</em> (15zł) <em>w panierce nadzienwanej serem sirene</em>. Oczywiście nie omieszkałem doprawić swojej strączkowej zupki stojącymi na stole przyprawami paprycznymi, przy okazji zdrowo przesadzając. Istny żar ciała czułem nie tylko w trakcie konspumpcji tej zacnej polewki, ale również i długo potem, ścierając z czoła siódme poty. Krzepiny rosołek okazał się ciut lepszą, bo gęstsza, wersją naszej zupy z kur wielu. Nic co by <a href="http://www.youtube.com/watch?v=yT5r0wI3fAs">do nieba wzięło mnie</a>. Za to warzywne przystawki to już inna bajka. &#8222;Bajka&#8221; dosłownie, ponieważ przysmażone plastry cukini umaczane w sosie to istne niebo w gębie! Podobnie rzecz miała się z jeszcze lepszymi dwiema papryczkami w panierce, sowicie serem nadzianymi.</p>
<p>Ale nie dla zieleniny tu przyszliśmy. Jako chłopy pokaźne w genach mamy zapisaną konsumpcję mięcha. Zatem <abbr title="czyli trochę dłużej niż niezwlocznie ;)">zwłocznie</abbr> przeszliśmy do zamówienia dań głównych. Opierając się pokusie zamówienia kawarmy, tak miło wspominanej przeze mnie po ostatnich wakacjach, wybrałem <em>bejcowaną karkówkę pod sadzonym jajkiem</em> (24zł). Obecność sadzonego jajka wydaje się tu dość sporna. Mimo tego, że karkówka była dobra, to nabiał mi tu jakoś nie leżał. Co innego sos <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Ljutenica"><em>lutenica</em></a> (3zł), który okazał się jednym z lepszych jakie jadłem!  Śmiem stwierdzić, że to dla niej tutaj wrócę! Również <a href="http://www.flickr.com/search/?q=Pljeskavica&amp;w=all">pleskawice</a> przypadły mi do gustu, chociaż wersja <em>&#8222;Dymitrowska&#8221;</em> (23zł) z wędzonym boczkiem i serem powaliłaby mnie na kolana, gdyby nie dość ciasne miejsce, które okupowaliśmy. Zamówiony przez Radzia <em>szaszłyk Hajducki podany z pikantnym sosem</em>, przetykany wędzonym boczkiem i papryką (30zł) również dobrze się spisał, chociaż muszę przyznać, że tytułowego pikantnego sosu troche poskąpiono. Jednak wielkość porcji mięsa zdecydowanie nadrabia wszelkie inne niedociągniecia. Biedny Szczepek zdawał się juz cisnąć łzy pod koniec jedzenia pleskawicy, ale dokończył z godnością. Na słowo, niestety, muszę uwierzyć Długiemu, który chwalił również <em>karkówkę po bośniacku</em> (24zł) zamówioną przy drugiej wizycie. Te cieniutkie paski karkówki grillowane z cebulką i pomidorami, posypane żółtym serem na pewno znajdą się jako pierwsze na liście podczas kolejnej wizyty.</p>
<p><a href="http://www.youtube.com/watch?v=pLCAFX7jqhY">Jak dobrze, że Mały Belgrad jest tak daleko</a>. Bo z pewnością po kwartale wrzuciłbym pare kilo na <span style="text-decoration: line-through;">klatę</span> dupę. I mimo tego, że ten sielankowy obraz lekko przygasza nieco opieszała obsługa, to może powinienem to liczyć in plus jako taki leniwy, bałkański smaczek.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://malicious.pl/spizarnia/2009/06/06/maly-belgrad/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

