<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>mali*ciouş &#187; Amigos</title>
	<atom:link href="http://malicious.pl/spizarnia/tag/amigos/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://malicious.pl</link>
	<description>Jeszcze jeden blog o żarciu</description>
	<lastBuildDate>Sat, 06 Mar 2010 22:32:03 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0</generator>
		<item>
		<title>Sushi w Amigos, czyli japończycy na Dzikim Zachodzie</title>
		<link>http://malicious.pl/spizarnia/2009/04/29/sushi-w-amigos-czyli-japonczycy-na-dzikim-zachodzie/</link>
		<comments>http://malicious.pl/spizarnia/2009/04/29/sushi-w-amigos-czyli-japonczycy-na-dzikim-zachodzie/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 29 Apr 2009 21:59:29 +0000</pubDate>
		<dc:creator>maliboo</dc:creator>
				<category><![CDATA[Warszawa]]></category>
		<category><![CDATA[japońskie]]></category>
		<category><![CDATA[texmex]]></category>
		<category><![CDATA[Amigos]]></category>
		<category><![CDATA[sushi]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://malicious.pl/?p=121</guid>
		<description><![CDATA[<!-- matched  --><!-- final 0 -->Japońskie żarcie w typowej knajpie tex-mex to chyba rzadkość. W końcu Warszawa kontrastami stoi. Dlatego na początku byłem zaskoczony tylko trochę, kiedy dowiedziałem się, że w jednej z lepszych warszawskich stekowni dają również sushi. Szefowa chwaliła, polecając tamtejszych sushimasterów, którzy przenieśli się bodajże ze Złych Tarasów z nieistniejącego już Sushi Baru w Promenadzie. Postanowiliśmy zatem [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<!-- matched  --><!-- final 0 --><p>Japońskie żarcie w typowej knajpie tex-mex to chyba rzadkość. W końcu Warszawa kontrastami stoi. Dlatego na początku byłem zaskoczony tylko trochę, kiedy dowiedziałem się, że w jednej z lepszych <a href="http://www.restauracjaamigos.pl/">warszawskich stekowni</a> dają również sushi. Szefowa chwaliła, polecając tamtejszych sushimasterów, którzy przenieśli się <span style="text-decoration: line-through;">bodajże ze <a href="http://www.zlotetarasy.pl/">Złych Tarasów</a></span> z nieistniejącego już Sushi Baru w <a href="http://www.promenada.com/">Promenadzie</a>. Postanowiliśmy zatem zaryzykować, w końcu pomieszanie kultur wyszło dość strawnie w takim <a href="http://www.imdb.com/title/tt0906665/">Sukiyaki Western Django</a>.</p>
<p>Całe szczęście obrusy dla wrocławskiego jaśniepana Radzia nie są tu zbyt krochmalone i nie wystraszył się wizyty, jak to było w przypadku Bistro de Paris. Tym sposobem sześć dolnośląskich pośladków i moje dwa warszawskie zasiadły <a href="http://pl.wiktionary.org/wiki/amigo">przy_jacielskim</a> stoliku Amigos w <a href="http://maps.google.com/maps?f=q&amp;source=s_q&amp;hl=en&amp;geocode=&amp;q=aleje+jerozolimskie+119,+warszawa&amp;sll=52.22546,20.992427&amp;sspn=0.006717,0.019205&amp;ie=UTF8&amp;ll=52.22546,20.992427&amp;spn=0.006717,0.019205&amp;t=h&amp;z=16&amp;iwloc=A">Alejach Jerozolimskich 119</a>. Skoro serwują tu mieszaną kuchnie, postanowiliśmy dostosować się do menu. Pieczone przystawki i z góry upatrzone zimne danie główne. Ten wybór był trudny, bo <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/T-bone_steak">t-bone</a>&#8216;y i inne <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Filet_mignon">filety mignon</a> kusiły. To co odstraszało w karcie to obowiązkowe 10% serwisu doliczanego bez względu na ilość osób. Ktoś jednak powinien pomyśleć o przepisach zobowiązujących restauratorów do podawania <strong>rzeczywistych</strong> cen w kartach.</p>
<p>Słowo się rzekło więc zostaliśmy przy sushi, po które tu przyszliśmy. A dokładnie przy &#8222;tytułowym&#8221; zestawie Amigos (110zł, 26 sztuk ryżu z rybą). Przystawki pozostały w duchu tego miejsca: spicy wings (pięć czy sześć sztuk, 24zł), potato skins (17zł) i śliwiki suszone zapiekane w boczku (16zł). Nie wiem jak to się dzieje, ale jeśli chodzi o skrzydełka to nigdzie jeszcze nie jadłem lepszych niż w <a href="http://malicious.pl/spizarnia/2007/09/21/jeffs-amerykanski-lajf-na-polach-mokotowskich/">Jeffsie</a> na Polach Mokotowskich. Wygląda na to, że dobre pikantne skrzydełka to naprawdę rzadkość i sztuka. Ziemniaczki zdały egzamin, podobnie jak śliwki, podane ze sporą ilością warzywa wszelakiego. Chociaż jeśli mnie pamięć nie myli to najsmaczniejsze śliwki w boczku są na placu <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Pigalle">Piga..</a> podają w <a href="http://malicious.pl/spizarnia/2007/10/14/barokowo-choc-wystroj-ubogi/">Sarmacji</a>. Po spałaszowaniu części ciepłej przyszła pora na <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Sushi">sushi</a>. Tu lekki zgrzyt, bo dwa talerzyki były zabrudzone sosem sojowym. Zasuszonym sosem sojowym, albo inną pozostałością po poprzednim konsumencie. Ktoś na zmywaku powinien przejść kurs w stylu &#8222;zmywanie dla opornych&#8221;, ew. odbyć pracownicze badania kontrolne ze szczególnym uwzględnieniem wizyty okulistycznej.<br />
Wymiana <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Utensilia">utensyliów</a> poszła sprawnie i już po chwili mogliśmy <abbr title="Tak, tak, to grzech i w życiu bym tego nie zrobił">&#8222;nadziać&#8221;</abbr> na pałeczki (i widelce! <img src='http://malicious.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' />  EKHM!) kawałki maków. I to nie tylko tych tradycyjnych, w całości na zimno, ale również zasmażanych w tempurze (chyba). Dla nas było to pierwsze spotkanie z takim sushi-<a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Fusion_cuisine">fużyn</a>. Dla mnie wypadło wspaniale. Ze wszystkich kawałków te z pieczonym łososiem i krewetkami w cieście były najlepsze. Tradycjonalistka Kasia jednak z góry odrzuciła te &#8222;wynalazki&#8221; na rzecz staroświeckiego ryżu na zimno. Po poprzedniej <a href="http://malicious.pl/spizarnia/2009/03/08/satori-sushi-bar-cafe-fe">porażce w sushi Satori</a> to był prawdziwy powrót do korzeni. Łosoś z którym były podane &#8222;zwykłe&#8221; maki okazał się wyśmienity! Równie dobrze spisały się nigiri, chociaż tego z rybą maślaną nie udało mi się spróbować.</p>
<p>Nie wiem czy przez przypadek, czy może przez incydent z talerzykami, na koniec pałaszowania zjawił się kelner pytając czy &#8222;chociaż to sushi dobre zrobił ten sushimaster&#8221;. Oczywiście zrobił, zrobił i mam nadzieję, że nie dlatego zbierający naczynia &#8222;przyznał się&#8221; na końcu do popełnienia naszych ryżowych zawijasów <img src='http://malicious.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' />  Sushi z amigos w <a href="http://www.restauracjaamigos.pl/">Amigos</a>? Jeśli tylko będą trzymać poziom wykonania (i obniżą poziom cen), jak najbardziej. No, może przydałoby się małe szkolenie u krawca z tego <a href="http://www.flickr.com/photos/maliboo/3486332379/">nieszczęsnego cięcia</a> maków ;&gt;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://malicious.pl/spizarnia/2009/04/29/sushi-w-amigos-czyli-japonczycy-na-dzikim-zachodzie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

