mali*ciou??

01/03/2009

Cztery w skali Beauforta

Filed under: Warszawa,fu??yn,swojskie — maliboo @ 16:03

Ko??ysa?? nas zachodni wiatr,
Brzeg gdzie?? za ruf? zosta??.
I nagle kto?? jak papier zblad??:
Sztorm idzie, panie bosman!

Jako typowy szczur l?dowy unikam grogu, szkorbutu i knajp z szantami. Jednak zaproponowany przez Kur? Galeon nie wygl?da?? jak typowa knajpa z roz??piewanymi marynarzami i ich ubogimi krewnymi: ??eglarzami z Mazur. Chocia?? maj?c w pami?ci otwarcie filmu „Trzeci”, to na t? ostatni? opcj? m??g??bym przysta?. Pod warunkiem, ??e na pok??adzie r??wnie?? b?dzie Szapo??owska mojego pokolenia: Magda Cielecka (dzieci nie podgl?daj?).

Nie wiedzie? czemu, pierwsze wra??enie jakie zrobi??a na mnie ta knajpa, to celowanie w klientel? w wieku 40-50lat. C???? w ko??cu cz??owiek ma tyle lat na ile si? czuje. Zatem wpasowa??em si? idealnie.
Mimo, ??e na miejsce przybyli??my dobry kwadrans przed rezerwacj? obs??uga nie robi??a wi?kszych problem??w. No mo??e poza nadgorliwym panem ochroniarzem, kt??ry przemi??ym tonem warszawskiego pra??anina oznajmi?? kumplowi ??eby ten zostawi?? plecak w szatni. By? mo??e przemi??y pan ba?? si?, ??e wejdziemy z w??asnym pontonem, lub wyniesiemy ichnie kapoki?

Na temat wystroju nie ma si? co rozpisywa?. Kto by?? na Darze Pomorza, ten wie czego si? spodziewa?. No mo??e jest tu troch? wi?cej miejsca ni?? na tej szkolnej ??ajbie. Ju?? na wst?pie ochoczo zobligowa??em si? do wspinaczki na takielunek. Obawiam si? jednak, ??e ten by?? przymocowany r??wnie trwale, jak ??yczliwe u??miechy obs??ugi. Wi?c ostatecznie nie zaryzykowa??em skrec?nia kostki. Chocia?? na wyg??upy przyzwala??a atmosfera miejsca: mimo i?? by?? pi?tek, sala w kt??rej siedzieli??my by??a prawie pusta. No c???? kryzys panie.

Czekaj?c na pozosta??ych zam??wili??my trunek l?dowych szczur??w i programist??w (??ywiec 16z??/litr, 9z??/0.5), a do tego przystawk? w postaci chorizo duszonego w winie z trzema grzankami grzaneczkami (24z??). Bardzo dobre, ale to raczej sprawka masarza, nie kucharza. Oczywi??cie ilo??? mia??a si? nijak do ceny. Je??li jeste??my przy przystawkach warto wspomnie? o ubogiej, aczkolwiek fajnie podanej porcji k?sk??w kurczaka w pikantnej panierce (16z??). Podlane zosta??y sosem czekoladowym i jakim?? ostrym wynalazkiem. Kaszan? wieczoru okaza?? si? tragiczny tatar z ??ososia (27z??). Zawsze mi si? wydawa??o, ??e urok surowego mi?sa polega na jego prostym smaku. A ten na pewno nie zostanie znaleziony w??r??d mieszaniny z cebul? w proporcji 1:1. Ryba to nie wo??owina!

Gdy w g??owie zaczyna??o ju?? by? s??ycha? morza szum, ptak??w ??piew przysz??a pora na danie g????wne. Poza sporym rybnym wyborem znalaz??o si? tu r??wnie?? miejsce na co?? bardziej suchego za ??ycia. Wyb??r pad?? na kark??wk? z rusztu (27z??), kurczakow? szpad? korsarza (34z??) i jagni?cin? pieczon? w zio??ach z sosem baskijskim (51z??). Maj?c jeszcze w pami?ci to co dosta?? krzepa w Tabace liczy??em na co?? naprawd? godnego. Za wystawanie przed szereg zosta??em upomniony, ??e pewnie zn??w dostan? spalone kostki. Jednak taka pomy??ka jak? zaserwowano nam kiedy?? w Banja Luce zdarza si? chyba tylko raz na dekad?.
Rozczarowanie przysz??o z innego frontu. Najgodniejszym okaza?? si? talerz na kt??rym zaserwowano moj? owc?. Wielko??ci? przypomina?? ko??o od malucha, a mo??e nawet od du??ego fiata. Na nim trzy ziemniaki opiekane w ca??o??ci, troch? grillowanej papryki i czego?? co mog??o by? zdeptanym szparagiem. Po??r??d tego bogactwa warzyw, niczym ma??a, bezbronna owieczka na wielkiej ceramicznej polanie, kry?? si? jagni?cy kotlecik. Na pocz?tku zacz???em szuka? ??lad??w sosu na brzegu talerza. Jednak nic nie wskazywa??o na to by reszta mi?sa si? ze??lizgn???a kelnerowi z talerza. Tak mia??o by?. Smak jak smak. Zi???? w kt??rych, wedle opisu, by??a pieczona sztuka mi?sa nie wyczu??em. Sam kotlecik wygl?da?? bardziej jak roso??owe po ugotowaniu. W dodatku z t??ust? wstawk?.

Kurczak ze szpady broni?? si? dwoma sosami z kt??rymi zosta?? podany. Chocia?? po samej szpadzie zosta??y tylko przestrzeliny w kawa??kach mi?sa. Samo mi?so wyda??o mi si? ma??o s??one i niebardzo doprawione. Podobny sos jak do kurczaka zosta?? podany do kark??wki. Z tym, ??e tu ju?? brakowa??o tego serowego (na czym?? gorgonzolopodobnym), podany by?? tylko pomidorowy na bazie ??wie??ych pomidor??w i cebuli (o ile dobrze pami?tam). Ostatecznie wygra??a kark??wka, smakiem i ilo??ci? nie przebijaj?ca jednak tego co mo??na zje??? w Samych Swoich.

Najprzyjemniejsza cz???? wieczoru przysz??a jednak z rachunkiem. Kwitek, kt??rego jeszcze nie zam??wili??my, zosta?? dodatkowo przypomniany wybiciem szklanki przez obs??ug?. Znakomity przekaz wyja??niaj?cy cel jego podania. Czas zapina? do domu drodzy klienci, jest pi?tek i chcemy ju?? i??? wraca?! zdawa?? si? ??piewa? d??wi?k dzwonka. Pijani bardziej swoim towarzystwem ni?? wypitym alkoholem (co jest oczywi??cie wierutn? bzdur? i by??o zupe??nie odwrotnie), sprawdzili??my sum? i ochoczo przyst?pili??my do zap??aty. Z ca??ego siedmioosobowego towarzystwa nie znalaz??a si? chyba ni jedna osoba, kt??ra by??aby w pe??ni zadowolona z obs??ugi, co te?? chcieli??my „wyrazi?” swoim gestem przy napiwku. Niestety tak to ju?? bywa z dzisiejszymi kelnerami, kt??rzy w swym zawodzie szukaj? jedynie ??atwego zarobku. Doliczono nam bez pytania i co gorsza bez wcze??niejszego ostrze??enia „tradycyjne” 10% serwisu. W stanie lekko wskazuj?cym nikt nie zwr??ci?? na t? drobn? pozycj?. Zreszt? po c???? to robi?, je??li holduje si? zasadzie partnerskiej uczciwo??ci.
Pozwoli??em sobie dzi?? zadzwoni? do tego przybytku. Mi??y pan poinformowa?? mnie jeszcze milszym g??osem, ??e restauracja Galeon nie pobiera, ani nie wymaga ??adnych dodatkowych op??at przy rezerwacji, czy od pewnej ilo??ci os??b. Zasada taka obowi?zuje jedynie przy grupach, kt??re z g??ry ustalaj? menu (swoj? drog? to dziwne). Nie musz? wspomina?, ??e nasze by??o wyborem chwili. W dodatku m??j interlokutor zdziwiony by??, ??e w Warszawie istniej? miejsca gdzie rezerwacja wymaga od klienta wp??acenia zaliczki, ustalenia menu, lub minimalnego rachunku na osob?. Ale zdarza si?.

A bosman tylko zapi??? p??aszcz
I zakl???: – Ech, do czorta!
Nie daj? ??ajbie ??adnych szans!
Cztery w skali Beauforta!

20/11/2007

Starka, golonki nie pokonasz

Filed under: Krak??w,swojskie — maliboo @ 22:25

Pora chyba ograniczy? powoli kategori? swojskie, bo zauwa??y??em, ??e rozrasta si? nazbyt szybko w por??wnaniu do reszty. Niechaj krakoska Starka, przy J??zefa 14 b?dzie p??ki co ostatni? w tym roku.
Listopadowy wypad do Krak??wka musia?? si? sko??czy? degustacj? starki. Tej alkoholowej, w??dki w sensie, a raczej polskiej whisky. Nie uda??o si? to w Klezmer Hois, poniewa?? tam wysz??a, b?d?c zast?piona przez krupnik. Zatem Starka okaza??a si? ostatni? desk? ratunku.
Odnale??li??my j? przypadkiem, tu?? obok Piero??k??w u Vincenta na krakoskim Kazimierzu. Chocia?? nie znaczy to, ??e nie by??a szukan?. Tu?? przed wyjazdem napali??em si? na to miejsce artyku??em Nowickiego na Wybi??rczej, o wdzi?cznym tytule „Golonka forever”.

Nie rozwodz?c si? d??u??ej, ostatniego wieczoru w by??ej stolicy Polski dwuosobowa ekipa nawiedzi??a ten establishment. Zasadzili??my si? w drugiej sali, bardziej intymnej ni?? ta przy wej??ciu. Kanapa na kt??rej siedzieli??my trafi??a si? akurat pod g??o??nikiem. Mimo to nie by??o co narzeka? poniewa?? chilloutowa, klubowa sk??adanka by??a ca??kiem mi??a. Nawiasem m??wi?c do tej pory nie uda??o mi si? jej odnale???. Jak na t? por? by??o troch? pusto, byli??my chyba jedynymi go???mi, pomijaj?c w??a??ciciela lokalu (chyba) gaworz?cego przy kawie ze znajomym. Ale c????, ??roda to by??a.
Moje zam??wienie by??o ju?? jasne w momencie wej??cia. Bier? golon?. No i nieskonsumowana starka, tu?? obok wi??ni??wki te?? musia??a by? zam??wiona. Po sprz?tni?ciu ze sto??u kielich??w, z kt??rych z premedytacj? nie skorzystali??my, na wjazd tradycyjny duet chleb&smalec. Zawsze gdy tylko dost?pny. Oraz do pary dwie czterdziestki: wi??ni??wki (chyba 8z??) i starki (mo??e 10?). Dziesi?cioletniej niestety, bo okaza??o si?, ??e pi?tnastek i dwudziestek-pi?tek zabrak??o. Pierwszemu trunkowi, mimo mi??ego migda??owego posmaku, daleko by??o do wi??niowego mistrzostwa ??wiata z Podwala. Sama starka, c????, przekona??em si?, ??e nie doros??em jeszcze do tego typu smak??w. Niestety, a mo??e p??ki co na szcz???cie, bawi mnie jeszcze browar i mocno sch??odzona wyborowa. Ta ostatnia z polskim sushi najlepiej. ??ledziami znaczy si?, z cebulk?.

Po zam??wieniu goloneczki, opiekanej, na kapu??cie zasma??anej, oraz sa??aty z grillowanym kurczakiem na st???? wjecha?? proszony smalec (7z??). Ilo??? raczej skromna. Cztery kromeczki chleba z kminkiem do??? obficie przesmarowane smalcem typu mielone mi?so z t??uszczem. Ca??o??? przyozdabia?? zielony korniszon w plastrach na wierchu pajdek. Po spa??aszowaniu wieprzowego specja??u i szociku starki przysz??a pora zam??wi? bronx do ??wi??skiej nogi. Ceny warszawskie, czyli ko??o 8z?? za ??ywca. Nie wiem czy z racji przed??u??onego czekania, czy tak po prostu, a mo??e ju?? do golonki na st????, zaraz za piwem wjecha?? ten sam chleb. Tym razem w edycji z czosnkowym smarowid??em. Chlebu??, wygl?daj?cy na wypiekany na miejscu (ok, na pewno by?? lekko podgrzewany) wypad?? ca??kiem dobrze. Du??o lepiej ni?? pieczywo prosto z przemys??owej piekarni.

Nie min???o 3-4 kromki tego wypieku, a na st???? wjecha??a sa??ata z kurakiem (20-co??, chyba cztery) i gigantyczna golona(39z??). Zielenina z drobiem niestety okaza??a si? pora??k?. Przypiekany kurczak by?? zimny niczym podany prosto z domowej spi??arni Inuity. Ca??okszta??t r??wnie?? nie zachwyca??. Do tego stopnia, ??e nie chce mi si? ju?? o tym pisa?. Natomiast golonka to zupe??nie inny rozdzia?? tej bajki.
Trzeba zacz?? od tego, ??e by??a przygotowana w tradycyjny spos??b. Gotowana gicz prosiaka, nast?pnie podpieczona lekko w piekarniku, lub piecu. Troch? tylko, tak aby sk??rka, wydepilowana naturalnie i??cie brazylijsko, nie by??a rozlaz??a jak stary beret. Podana porcja okaza??a si? mi?snym odpowiednikiem Mount Everst. Pierwszy k?s i zaskoczenie. Mi?so okaza??o si? by? ca??kiem jasne jak na swoje pochodzenie. Zwykle jada??em bardziej r????owe/ciemniejsze golonki. Spora cz???? tego wydania by??a jasna, prawie jak indycze mi?so. I r??wnie delikatna w smaku i teksturze. Niestety z b??lem serca musz? przyzna?, ??e nie da??em jej rady. Z ??z? w oku ??egna??em si? z ostatnimi kawa??kami mi?sa, z reszt? zasma??anej kapusty, na kt??rej by??o podane, z musztard?, chrzanem i czym?? ciep??ym na podobie??stwo pasty z grochu. Oczywi??cie ??zy toczone by??y nie z ??alu, lecz z gargantuicznego wprost poziomu przejedzenia.Tak, wiem. B?d? si? sma??y?? w kotle z gor?c? smo???. Jednak ufam w to, i?? towarzystwo b?d? mia?? wyborowe!

Starka ze swoj? golonk? stoi aktualnie na trzecim miejscu na moim osobistym podium ??wi??skich n????ek. Tu?? za t? w sosie karmelowo-piwnym z Czerwonego Wieprza i z??otym laurem nale???cym do tej z Podwala 25. Dla mi??o??nik??w ??wi??skich uciech kulinarnych jest to absolutny must-have w mie??cie Kraka.

17/11/2007

Ucho od ??ledzia

Filed under: Krak??w,swojskie — maliboo @ 21:02

Ok, nie chodzi o ksi???k? O??ogowskiej, a o Piero??ki u Vincenta. Tak, tego Wincenta od s??onecznik??w i wcinaj?cych pyry. Nota bene jego ucho zawieszone jest tu?? nad wej??ciem do kuchennej cz???ci jad??odajni. I niech nikt nie m??wi inaczej. Na ??cianach wisz? s??oneczniki, inne obrazy – to wszystko na pewno nie jest lich? kopi?, tylko p????tnem tkni?tym r?k? mistrza! ??eby si? dosta? do Vincenta trzeba uda? si? na krakoski Kazimierz, a potem ju?? prosto na ??w. J??zefa.

Wn?trze, jak to w Krak??wku, powierzchni? nie rozpuszcza. Ale dzi?ki temu miejsce to ma sw??j klimat, stoliki mo??na policzy? na palcach jednej r?ki. Zatem wpadaj?c tu musicie si? liczy? z tym, ??e trzeba b?dzie troch? poczeka?. Albo prze??o??y? wizyt?, je??li jest to jakie?? zimne, ciemne, listopadowe popo??udnie. Oczywi??cie nie trzeba si? oddala? za bardzo, gdy?? zaraz po lewej, na ko??cu ??w. J??zefa 25 znajduje si? idealna na nied??ugi pobyt Czajownia, gdzie mo??na sp?dzi? nie-tylko-chwilk? na popalaniu sziszy i popijaniu herbatki.

W menu oczywi??cie pierogi, w zasadzie tylko + towarzysz?ce p??ynne ingrediencje. Ca??e szcz???cie nie wielko??ci uszek w bo??onarodzeniowym barszczu. Za poduszk? te?? nikomu nie pos??u???, jednak porcja dziesi?ciu pierog??w podawana tutaj zape??ni wi?kszo??? ??o???dk??w. Ceny z lekkim wahaniem oscyluj? wok???? 10z?? z pewnym rozrzutem do 14, w zale??no??ci od nadzienia. Dzi?ki temu, ??e mo??na wzi?? r??wnie?? po??ow? porcji dane nam by??o spr??bowa? czterech rodzaj??w. Po kr??tkim przegl?dzie menu oczywi??cie te z jagni?cin? zawita? musia??y. Ser ple??niowy, jakim by??y nadziewane pierogi z m?ki razowej to kolejny kulinarny fetysz, do tego co?? na ostro w postaci kurczaka, fasoli czerwonej i czego??tam, oraz pomidor??w z czym??jeszcze. Na wierzchu obowi?zkowo wliczone w cenie dania sosy (osobno 1z??): ostry meksyka??ski i czosnkowy na bazie ??mietany. Najbardziej rozczarowa??y te pomidorowe. Smak praktycznie bez charakteru, raczej pora??ka. Cesarskie piero??ki z ma??? owieczk? troch? za klapciate, mi?kkie w sensie bardzo, ale ca??kiem smaczne, szczeg??lnie p??ki nie zgin???y w dominuj?cym smaku „meksyka??skiego” sosu. Brakowa??o mi tu zwarto??ci domowych, mi?snych pierog??w. Te z kurczakiem i fasol? troch? bezp??ciowe, chocia?? mo??e si? zrazi??em znalezionym kawa??kiem ko??ci, chyba z ??opatki, i ponown? dominacj? meks-polewy. Razowce z serem by??y za to odkryciem roku, oczywi??cie szczeg??lnie wtedy, gdy ten by?? jeszcze ciep??y i ci?gn?cy. Odkryciem wiele bardziej zaskakuj?cym ni?? brudny obrus w Klezmer Hois. Ale o tym nast?pnym razem.
Oczywi??cie menu nie czterema farszami stoi. Nie ryzykowa??bym pisz?c, ??e jest ich tam 44, ale 20-kilka co najmniej. W tym oczywi??cie takie standardy jak ruskie, czy z mi?sem, lub szpinakiem, ale r??wnie?? egzotyki w stylu pierog??w z kasz? gryczan?, czy czymkolwiek-co-mo??na-owin??-w-ciasto (i smakuje dobrze). Do tego na deser wydania.. deserowe: na s??odko-owocowo. Ale na tych si? nie skupiali??my, wi?c zawarto??ci ju?? nie powt??rz?.

Mi??? rzecz?, je??li Warszawka wynajmuje sobie loko w Krak??wku, jest opcja „na wynos”. Mo??emy wynie??? sobie z knajpki, naturalnie za op??at?, mro??one wersje. Oczywi??cie nie na patyku jak u algidy, tylko takie do odgrzania w gor?cej wodzie. Ewentualnie mo??na r??wnie?? strzeli? patelenk? pe??n? piero??k??w. Sma??onych. Ka??dy, czy to facet, czy kobieta nie pogardzi tak? kulinarn? orgi? we wschodnioeuropejskim stylu!

14/10/2007

Barokowo, cho? wystr??j ubogi

Filed under: Warszawa,swojskie — maliboo @ 18:31

Pomys?? na Sarmacj? przyszed?? z linkowanego bloga Kulinarna Warszawa. Niema??? pokus? by?? banner wywieszony, jak to ostatnio w modzie na ??cianie budynku. Pierwszym razem, gdy si? tam wybierali??my, naszym celem by??o piwo z wiod?c? prym na ulicy Ho??ej firmie Hint Intermedia. Pokusa w postaci 4z?? za szklaneczk? browara by??a zatem nie do odparcia.
Niestety wypadki losowe, sprawi??y, ??e restauracja Sarmacja musia??a poczeka? na swoj? kolej. Ale co sie odwlecze… Drugie podej??cie potwierdzi??o tylko, ??e jest to miejsce z dobr? karm?.
Pi?tek to dobry czas na czerpanie rado??ci z ??ycia pod postaci? k?pieli tygodniowych rado??ci i topienia smutk??w w napoju bog??w. Stolik wst?pnie zam??wiony na osiem os??b bez trudu pomie??ci?? ich jedena??cie. Oczywi??cie na wjazd posz??o zam??wienie na ??ywca(4z?? do 18:00) i pyszne ??liwki w boczku(7z??), sztuk sze???. Niestety potwierdzi??o si? to, co spotka??o mnie za razem pierwszym. Szybko??? obs??ugi wymaga chyba podwy??szenia taktowania, albo zarobk??w, gdy?? zn??w trzeba by??o czeka? wieki. Ca??e szcz???cie gratisowy smalec na przeczekanie wjecha?? do??? szybko. Co dziwne, za pierwszym razem go nie dostali??my, wi?c zdziwi??em si?, kiedy kura powiedzia??a, ??e co?? takiego tutaj funkcjonuje. Niestety jako?? mnie nie zachwyci??. Przypomina?? bardziej mieszanin? mi?sa ze smalcem z kostki. I to bynajmniej nie przetapian? wcze??niej razem. Oczywi??cie na ??liweczkach si? nie zawiod??em. Lepsze zdarzy??o mi si? zje??? w PizzaHut w czasie jakiego?? w??oskiego eventu jako antipasti. Chyba najlepiej smakuj? z chrzanem, kt??ry wraz z musztard? i ketchupem jest do nich standardowo podawany. Dobrym wyborem jest te?? camembert panierowany ??urawinami(11z??), porcja naprawd? s??uszna, a i sosik przedni.

Musz? przyzna?, ??e do??? d??ugo mi si? zesz??o z wyborem dania g????wnego. Idealnie trafiona golonka(19z??), kt??ra jad??em poprzednim razem okaza??a si? oczywi??cie trafnym wyborem. Nie chcia??em tym razem si? potkn??. Z pomoc? przyszed?? wyb??r irytki, kt??ra wzi???a pol?dwiczk? wieprzow? w ostrych zio??ach, jak r??wnie?? i miodzie manierowan? marynowan?. Tym razem jednak si? wycwani??em i zamiast ziemniak??w z boczkiem zam??wi??em te w zio??ach(5z??). I tym razem, w przeciwie??stwie do pierwszego, dosta??em chyba z boczkiem. Nie wiem na czym polega ta gra z wyborami kartofli, ale trzeba robi? to odwrotnie ni??li menu wskazuje. Sos zio??owy dodawany do strawy nie zachwyca??. Du??o lepszym wyborem okaza?? si? sos cebulowo-pieprzowy, kt??ry wzi???em do golonki. Nie omieszka??em niecnie wykorzysta? znajomych, szamaj?c im k?ski kark??wki z mas??em czosnkowo-serowym(15z??), schaboszczaka z ko??ci?(18z??) i kradn?c troch? sosu diabelskiego. Ten ostatni przypomina?? bardziej ??agodne leczo, ni?? co?? co spali??oby mi kubki smakowe. Ale primero lo primero. Na pol?dwiczce si? nie zawiod??em. Plastry w?dzonego boczku, kt??rymi by??a ob??o??ona, jak dla mnie, mog??y by? bardziej podsma??one, jednak sama pr?ga mi?sa by??a wy??mienita. O dziwo, bo nie by??a nawet ??rednio wypieczona. Kark??wka niczego sobie, ale na pi?tkowy wiecz??r dla mnie porcja za ma??a, chocia?? mo??na by??o dopcha? do???czanym groszkiem z marchewk?. Schabowy soczysty, jednak p??ki co nie mog? si? przekona?, ??eby sobie zam??wi? to danie w knajpach. Chyba jest za powszednie.

Blisko??? stacji metra Dworzec Gda??ski i przystanku tramwajowego w kierunku Centrum zach?ca do odwiedzin. Oczywi??cie szcz???liwe godziny rzeczywi??cie sprawiaj?, ??e godziny sp?dzone w Intraco I staj? si? naprawd? radosne. Szczeg??lnie z ka??dym kolejnym, dostarczonym promilem.

05/09/2007

Pusta Butelka

Filed under: Warszawa,fu??yn,swojskie — maliboo @ 19:19

Cynk na Butelk? na Podwale 29 dosta??em podczas czwartkowej wizyty w Bierhalle. Po tej kulinarnej pora??ce jakim by??a ta warzelnia piwa musz? przyzna?, ??e cokolwiek si? napali??em na lepsze i wi?ksze porcje. Poniedzia??ek zweryfikowa?? troch? minirecenzj? kolegi Piotrka.

Butelka to nowa knajpa, otwarta rzut beretem od Kompanii Piwnej na Podwalu 25. Bardziej lotne osoby z pewno??ci? zauwa???, ??e bliskie po??o??enie zdradza ju?? sama numeracja. P??ki co nie maj? tu ??adnych promocji na bro, czy jedzenie. Ale jak si? dowiedzia??em co?? takiego jest w planie. Przyda si?. S?siedztwo takiej fabryki jedzenia jak Kompania nie u??atwia prowadzenia biznesu. Przezornie zarezerwowa??em stolik, co jak si? p????niej okaza??o nie by??o zupe??nie potrzebne. Po dotarciu na miejsce przywita??y nas puchy. Przynajmniej na wewn?trznym ogr??dku os??b by??o niewiele.
Menu nie przera??a wyborem, mo??e to i dobrze, ale te?? nie ??echce cenami. Pozosta??a nadzieja z minirecenzji na dobre i du??o. Ale na pocz?tek trzeba przygotowa? podk??ad – wjecha??o wi?c piwo, niestety ??ywiec i tylko w p????litrowych kuflach (8z??). Jako wjazdowy apetizer wjech?? chlebek na oliwie. Do wyboru: z czosnkiem lub papryk?. Chlebek ciep??y, niestety na pi?ciu ch??opa ilo??? jak? nam podali starczy??a na dwa k??apni?cia szcz?k?. Bez dok??adki. Je??li chodzi o grubsze jedzenie, to postanowi??em zaryzykowa? i wzi???em Parmiggiani- medalion ciel?cy i z indyka zapieczony z serem mozarella i pomidorami (29z??), chocia?? kusi?? mnie te?? wyb??r krzepy, czyli paski ciel?ciny w sosie ??mietanowo-pieczarkowym z kluskami z deski (25z??). Ale wystraszy??em si? troch? tych klusek z deski. W ko??cu wi??ry i drzazgi mog??yby mi powchodzi? w dzi?s??a, co mog??oby skutkowa? za??amaniem mojej grafoma??skiej kariery.

Porcje, kt??re wjecha??y na st???? obiecywanym rozmiarem nie powali??y, aczkolwiek do ma??ych te?? nie nale??a??y. Ciel?cy wyb??r krzepy okaza?? si? strza??em w dziesi?tk?. Widocznie deska z kt??rej by??y kluski zosta??a dok??adnie przemielona. Sos ??mietanowy mi??o wsp????gra?? z paskami mi?sa. Je??li chodzi o moje medaliony, to lekkim rozczarowaniem by?? brak jakichkolwiek w?glowodan??w czy to w postaci ry??u, czy ziemniak??w. Pomijaj?c mo??e m?k?, kt??r? by?? zag?szczany sos. Obok mi?sa pod serow? pierzynk? na patelni pojawi?? si? r??wnie?? plaster bak??a??ana. Niestety swoj? wielko??ci? g??rowa?? nad obydwoma kawa??kami mi?sa. Je??li mia??bym ponarzeka? to na ciut kwa??ny sos, ale za to czu? by??o w nim wyra??nie pomidory. Chyba niestety z puszki.

By??o dobrze, chocia?? po nazwie spodziewa??em si? czego?? w bardziej pijackim biesiadnym stylu. Je??li chodzi o piwne, m?skie posiad??wki, to Butelka raczej nie wchodzi w gr?. Jest tu za ??adnie, a fontanna w patio nastraja bardziej romantycznie, ni??li rubasznie. Jako miejsce na (nie)zobowi?zuj?c? kolacj? z dziewczyn?, jak najbardziej. P??ki co, miejsce jest nowe, wi?c chyba trzeba da? mu czas na lekkie urozmaicenie menu i oferty. W ka??dym razie do Butelki jeszcze zajrz?. Kusi mnie krem z broku????w z migda??ami i ??eberka z miodem i orzechami lub sosem barbacue (35z??).

02/09/2007

Bierhalle, nie podjesz tu wcale.

Filed under: Warszawa,bronx,swojskie — maliboo @ 11:59

O Piwn? Hal? zahacza??em ju?? par? razy. Piwo warzone na miejscu to zupe??nie inny poziom dozna?? przy s?czeniu browara. Standardowe piwo z kija jest takie… standardowe. Prawie jak wizyta w maku, wiadomo czego si? mo??na spodziewa?.

Poprzednie wizyty i nieod???czn? par? weizena i dunkela wspominam mi??o. Mo??e poza jedzeniem. Ale po kolei. Mimo tego, ??e sama czwartkowa okazja do wizyty nie nale??a??a do weselszych, nastroje nam dopisywa??y. W ko??cu zawsze jest tak, ??e co?? si? ko??czy, co?? si? zaczyna. Oczywi??cie jak zwykle musia??em przyj??? pierwszy, a pono? tylko ten kto spija ostatki pi?kny i g??adki. Na dzie?? dobry pani kelnerka pocz?stowa??a mnie kart?. Nastawiony po porannym przeszukiwaniu menu na „Dunkel” gulasz lub kartacze, zacz???em wieczorne poszukiwania. I ??up! Okazuje si, ??e kto?? tu chyba zapomnia?? nie tylko o aktualizacji menu na stronie (brak kartaczy), ale r??wnie?? jego cen. Wyb??r jedzenia, jak i stosunek cena-ilo???, oraz cena-jako??? nigdy w Bierhalle powalaj?cy nie by??. Ale to co zobaczy??em za??ama??o mnie totalnie. Gulasz, kt??ry sobie upatrzy??em z prezentowanych na stronie 18,99z??, co podchodzi ju?? pod granice przyzwoito??ci, zdro??a?? do 22,99z??! Znakomita wi?kszo??? pozycji r??wnie??. Na szcz???cie piwo pozosta??o na starym poziomie 17,5z?? za litr. Niestety tu kolejny zgrzyt. Na stronie stoi jak byk, ??e w arkadyjskiej miejsc??wce dostan? ca??y asortyment, ???cznie z ko??lakiem na kt??rego si? szykowa??em. Lipa: w ofercie sta??y tradycyjny pils, weizen i dunkel. Koniec! Po Ko??laka mog? se skoczy? do Piotra i Paw??a, gdzie nota bene jest chyba najta??szy.
Oczywi??cie nie marudzi??bym tak, gdyby nie to, ??e Hala Piwna nie nale??y do kulinarnych wy??yn. A ilo??? jedzenia mimo wszystko nie jest wystarczaj?ca ??eby wykarmi? ca??? kompani? g??odnego ch??opa. Przy okazji nadal mi si? odbija ??ylasty mini-karczek podany na kromeczkach chleba, kt??ry zam??wi??em b?d?c tam pierwszy raz. Czeka??em wtedy na niego dobre 45 minut, bo kelner raczy?? si? pomyli? i miast karczku wyl?dowa?? u mnie kurczak. Ale chyba szczyt to przek?ski. Wszak??e to knajpa z piwem, a do piwa potrzeba jedzenia, wi?c doci??nijmy frajer??w i na tym. Do apogeum g??upoty dodaj? odrobin? smalcu za 9,99z?? i 5 p????kromek zapieczonego chleba (sic!) z serem za 7,99 robi?cego za „grzanki serowe”. Uwaga, ??eby si? nie zad??awi?!
Nie podoba si?? Nie przychod??. Ale chyba nie o to chodzi w prowadzeniu interesu? Nie przyjd?.

Musz? w tym miejscu troch? odpu??ci?, bo gulasz mimo wszystko jest ca??kiem dobry. Jednak wydaje mi si?, ??e od ostatniego razu porcja jako?? zmala??a. A wieprzowina z kt??rego niby by?? zrobiony, jakby przypomina??a mi drobiow? pier??… Aha! I trafi?? mi si? nawet jeden kawa??ek pieczarki! Kluseczki by??y bardzo dobre. Cztery piwa, mi?sko i st??wka na jedn? osob? p?k??a. Je??li traktowa? Bierhalle jako miejsce na jeden strza?? – nie jest ??le. Ale piwo jest za dobre, ??eby wypi? tylko jedno. A na wi?ksz? ilo??? potrzeba jakiej?? jedzeniowej podstawki. Dodatkow? rzecz? kt??ra mnie zdziwi??a, to doliczany serwis. Jak zwykle w postaci 10%. Oczywi??cie swoje zdanie na temat zmuszania do haraczu mam, ale to co mnie zaskoczy??o to to, ??e je??li kelnerka dopisa??aby nam do rachunku te 10%, to du??o by z tego nie dosta??a. Zawsze my??la??em, ??e jak kto?? mnie do czego?? zmusza, to w imi? wy??szych zasad. Za prace w trudzie i znoju, obs??uguj?cemu wszak??e nale??y si? premia. Ale tu widz? panuj? zgo??a inne zasady, z tego co si? dowiedzia??em na nast?pny dzie?? od towarzyszy pijatyki.

05/08/2007

Je??li dzi?? czwartek – jeste??my u Szwejka

Filed under: Warszawa,galicyjskie,swojskie — maliboo @ 20:50

Dzi?? niedziela, wi?c mnie tam nie ma, chocia?? wedle menu stoi, ??e teraz golonka po 3,4z??. Za 100g oczywi??cie. U Szwejka to kolejny przybytek kulinarnych rozkoszy od Jarczy??skiego. Z ca??ej serii knajp tej sp????ki chyba najbardziej podobny do Podwala. Chocia?? czu? tu bardziej po??udniowy scent. Wzgl?dem Polski naturalnie, nie Europy. Menu znacznie pokrywa si? z tym co daj? w Kompanii, mo??e, niestety z wyj?tkiem korzennego, kt??rego tu si? nie u??wiadczy. Jednak poniedzia??kowe promocje, golona, p??on?ca szpada szefa kuchni ;-) , carpaccio z pol?dwicy i ??ososia, deski mi?s: wszystko to odpowiada siostrzanej knajpie. A w przypadku nie??miertelnego carpaccio to chyba nawet wszystkim jad??odajniom Jarczy??skiego.

Wystr??j do??? znajomy dla sta??ych bywalc??w star??wkowej siostry. Nawet te same obrusy w czerwon? krat?. To chyba znak rozpoznawczy tej sieci. Odmienny jest troch? duszny klimat. Duszny w pozytywnym s??owa tego znaczeniu. Czeskie atrapy gazet, kt??rymi powyklejane s? ??ciany daje dodatkowy austro-w?gierski flav. Miejsca w ??rodku by??y ju?? okupione, lub porezerwowane, jednak nie dalismy si? wcisn?? w te klitki mi?dzy barierk? schod??w, a oknem na ulic?. Dla klaustrofobik??w koszmar z pewno??ci?. Jedno trzeba przyzna?: wiedz? tu na pewno jak zagospodarowa? ka??dy centymetr kwadratowy lokalu.

Do rzeczy. Czwartek to dzie?? owoc??w morza. Podobnie jak w Makro dostawy s? tu pewnie p????n? ??rod?, ??eby na czwartek mie? ??wie??y asortyment. Za jedyne 39z?? dostaniemy tu dwie wersje muli: na winie i na pernodzie. Nieposkromiony, nawet przez wizyt? w Akashii, g????d jodu w mi?czakach i wszelkim ta??atajstwie z morza zosta?? zaspokojony. Wcze??niej poszed??em na ca??o??? zamawiaj?c jedn? ostryg? (4,5z??). Nie wiem czy to m??j klimat, wyj???em bidulk? ze skorupy i szybko po??kn???em. Na surowe ??limactwo chyba jeszcze za wcze??nie. Mo??e jednak zaczn? od ostryg poddanych termicznej obr??bce. Na pewno ich mniejsi krewni mule s? wtedy o niebo smaczniejsze. Mi??o, ??e jako przystawk? podaj? tu pasty: serow? i mi?sn? z chlebem(0z??). Jest czym zaostrzy? apetyt. Oczywi??cie znakomitym podkre??lnikiem zaostrzacza by?? kufelek pilsnera(15z??) i szocik(5z??) pysznej wi??ni??weczki. Powtarzam si? pewnie zn??w, ale ta ostatnia jest tu naprawd? wyborna!

Trzeba by??o troch? poczeka? a?? na st???? wjecha?? garnek skorupiak??w, pusty garnek na skorupki i papierowy r?cznik, jak przydatny na koniec pa??aszowania. ??eby jeszcze tylko ??ciera?? zapach ryby z palc??w. Garnek na dwie osoby wydaje si? do??? sk?pym wyborem, jednak po zjedzeniu ca??o??ci punkt najedzenia osi?gn??? optimum. Bulion w kt??rym gotowa??y si? mi?czaki by?? wyborny, nie trafili??my nawet na ??adn? zamkni?ta muszl?, co chyba dobrze ??wiadczy o ??wie??o??ci morskiego robactwa. Samo mi?sko: palce liza?! Na pewno wpadniemy tu jeszcze na wersj? z pernod.

Aha, w ka??dy wtorek maj? tu promocj? podobn? do tej z Jeffsa (tu we ??rod?): do ka??dej porcji krewetek na ma??le druga gratis. Czego nie omieszkam wkr??tce sprawdzi?. Obs??uga stoi na dobrym poziomie, ale kustomizacja rachunku nas ju?? kompletnie zaskoczy??a [todo: wklei? zdj?cie]. Fajnie czasem by? tak mi??o zaskoczonym podzi?kowaniami napisanymi odr?cznie wprost na rachunku!

Po ostatnio zas??yszanych perypetiach znajomego na Podwalu, jego sensacyjno-??o???dkowych przygodach, najwy??sza pora chyba przerzuci? si?, p??ki co, do Szwejka na poniedzia??kowe piwa. Oczywi??cie doliczaj?c do tego kiepskiej jako??ci smalec jaki serwuje Kompania trzeba to uczyni? jak najszybciej. Tym bardziej, ??e dojazd tu chyba nawet lepszy ni?? na Star??wk?. Okolice placu Konstytucji, blisko??? metra sprzyjaj? browarowaniu w tym miejscu. Zatem ahoj, ahoj hoy hoy chooy (9:46)!

15/07/2007

Wiejska Chata

Filed under: Warszawa,swojskie — maliboo @ 22:07

W fabrycznych okolicach Woli, w tylnich czelu??ciach CH D??apiter, skry??a si? restauracja w kt??rej czas p??ynie troch? wolniej, ni?? w ca??ej Warszawie. Z racji, ??e trzeba by??o gdzie?? p??j???, Wiejska Chata by??a w pobli??u i ju?? od jakiego?? czasu intrygowa??a mnie swoj? obecno??ci?, podobnie jak i jej piwne parasole przed budynkiem.

Pomieszczenie jako?? nie powala na kolana, chocia?? trzeba przyzna?, ??e wystr??j dobrze wyizolowa?? restauracje od reszty sklep??w. Mo??e to, ??e by?? poniedzia??ek, a mo??e taki urok tego miejsca, ale klientela niezbyt dopisywa??a tego dnia. Leniwo??ci klimatu dope??niali kelnerzy. Obs??uga zdaje si? tu ??y? w??asnym, wolniejszym czasem ni?? reszta ??wiata. Wchodz?c zauwa??y??em na jednym ze sto????w smalczyk. Oczywi??cie w g??owie od razu zapali??a mi si? chciejska lampka. I to nie dlatego, ??e mia??em jakiego?? specjalnego smaka, ale ze wzgl?du na spos??b podania. Niczym ??urek, czy inny gulasz, smalec jest tu podawany w chlebie. A raczej w malym, kwadratowym chlebku ??ytnim. Samo „naczynie” raczej nie nadaje sie do jedzenia z racji lekkiego podsuszenia, ale spos??b podania jak i koszt (free as in beer) – bardzo dobry. Samo mazid??o r??wnie?? niczego sobie, du??e, chocia?? za mi?kkie skwarki, tylko chleba do smarowania troch? za ma??o.

Nie by??bym sob? i nie by??oby tego wpisu, gdybym jednak nie zam??wi?? czego?? solidniejszego do jedzenia. Oczywi??cie okaza??o si?, ??e w??a??cicielowi troch? si? zapomnia??o o zaktualizowaniu cen w menu na stronie, wi?c te, kt??re nas zasta??y, by??y jakie?? 10-15% wy??sze. Jak zwykle, nad wyborem sp?dzi??em troch? czasu, a?? stan???o na schabie po cyga??sku. Oczywi??cie zanim na st???? wjecha??y schaby: po staropolsku i m??j, swoje odczeka? musieli??my. Ja rozumiem, ??e pieczone ziemniaki wymagaj? czasu, ale nat???enie ruchu w tym dniu nie by??o adekwatne w stosunku do czasu oczekiwania. Porcje jakie wjecha??y na st???? do ma??ych nie nale??a??y. Mo??e to t?sknota za karotenem, ale gotowana marchewka przypad??a mi do gustu, w przeciwie??stwie do wyblak??ego broku??a. Je??li by?? blanszowany, to na pewno zgodnie z lokalnym up??ywem czasu: czyli troch? za d??ugo. Schab przetykany w?dlin? do jakich?? ultrawypas??w nie nale??a??. A ca??o??? pozostawi??a po sobie jaki?? taki lekki smaczek sto????wkowego jedzenia.

Gdyby nie smalec i ostatnia przygoda na Podwalu, kiedy to dostali??my zamiast smalcu jak??? totaln? pomy??k?, kt??ra bardziej przypomina??a kostk? kupnego smalcu zmieszan? z przypalon? tward? sk??r? z wieprza, to pewnie ju?? bym tu nie zawita??. A tak, troch? si? ??ami?, ale ??eby tam wr??ci? to naprawd? b?d? musia?? desperacko ??akn?? ??wi??skiego ??oju.

15/04/2007

Ceprownia, prawie jak na Podhalu

Filed under: Warszawa,swojskie — maliboo @ 21:15

13042007(001)Z racji, ??e pi?tkowe Arse ju?? nam si? troch? przejad??opi??o trzeba by??o poszuka? czego?? nowego. Wiadomo, ??e ka??dy lubi zmiany. Wyznaczy??em sobie cel: bronx za 5-6z??. W Warszawie to coraz rzadsze, wi?c mechanizm ambicji zosta?? uruchomiony. Mimo tego, ??e Kura stwierdzi??a, ??e cena na poziomi 6-7z?? te?? b?dzie skopo. Znalaz??o si?. Ceprownia – lokal ??wie??ym jeszcze drewnem pachn?cy. Klientela wynika z okolicy: jest do??? uniwersytecko. Zaskoczy?? mnie troch? rozmiar: knajpa du??a nie jest, jednak wysoko??? lokalu umo??liwi??a dorobienie antresoli. Jak na pi?tek nie by??o t??um??w. Mo??liwe, ??e wynika to z obecnego remontu Nowego ??wiatu/Krakowskiego. A mo??e dlatego, ??e i loko chyba do??? nowe, bo ze swoich wycieczek do Browarmii jako?? go nie kojarz?.

Do??? nudnego wst?pu. Czas przej??? do clue: czyli ??arcia, obs??ugi i klimatu. Po wparowaniu dostali??my menu, kt??rego przedsmak mia??em okazje przestudiowa? ju?? via mail. Nic opr??cz ceny piwa(6z?? Kr??l, 16 zban 1.5l) piwa mnie w nim nie powali??o. Na ?tres zamiast smalcu wybra??em pierogi z bryndz? (16z??) na p???? z maczkami. I… pierwsza bryndza. Pierogi z wody, chocia?? jak dla mnie, prosz? si? o przysma??enie, cebula tylko lekko zeszklona. Ok, jako rasowy ceper mo??e poj?cia o g??rolskim jedzeniu nie mam, ale cebulka prosi??a si? o podsma??enie. Wielko??ci?, ani ilo??ci? nadzienia te?? mnie nie powali??y. Do tego ??semka pomidora i listek sa??aty. Jak w barze mlecznym, tyle, ??e za szesna??cie blach. Ca??e szcz???cie symultanicznie dane mi by??o spr??bowa? tutejszej odmiany placka po zb??jnicku i nale??nik??w z kurczakiem und szpinakiem. W placku ewidentnie brakowa??o czego?? ro??linnego. W moim s??owniku istnieje rozr????nienie: po w?giersku to ten z papryk?, ale a?? prosi??o si? tu o pieczarki i g?sta ??mietan? na wierzchu wcale-nie-tak-du??ej porcji. Ziemniaki, gulasz, ta sama sa??ata i siostrzana ??semka pomidora. Nale??nik r??wnie?? mnie nie zachwyci??, nadzienie poprawne, jednak z ciastem by??o co?? nie tak. Troch? jakby i s??odkie i te z niedeserowym nadzieniem by??y robione z tego samego ciasta. Po tym co czyta??em w komentarzu redakcji na gastronautach „Bardzo du??e porcje” nastawi??em si? na porcje wi?ksze. Du??o wi?ksze. Tu nie zaskoczy??y mnie ju?? frytki. Porcja (5z??) by??a ca??kiem poka??na, chocia?? keczap wygl?da?? na tani… Od razu na my??l narzuca si? domy??lny target: piwo za 6z?? i frytki: to zjedz? studenci, za reszt? zap??ac? nie-stali bywalcy.

Po paru kolejnych kr??lach przysz??a pora na golonk?, musz? przyzna?, ??e ??ama??em si? miedzy ??wi??sk? gicz?, a kark??wk? z grilla. Wyb??r pad?? na golon? (19z??) i pieczone ziemniaki (5z??). Minus oczywi??cie za obowi?zek domawiania zapychacza do g????wnego dania. B?d? si? powtarza?? do usranej ??mierci, ??e w cen? g????wnego dania zawsze powinien by? wliczany komplet dodatk??w: sa??ata + zapychacz. Mi?so, kt??re wjecha??o na talerzu nie-amator??w golonki raczej mog??o zgorszy?. Mimo i?? pieczona w piwie – sk??rka miekk? pozosta??a. Lekko szara sk??rka apetytu jej nie przydawa??a. Domowy, r??zowy, peklowany homebrew jest apetyczniejszy. Jednak ju?? sam smak mi?sa rekompensowa?? niezbyt apetyczny wygl?d. Nie za t??usta, mi?kka, wyra??nie sprawi??a przyjemno??? memu podniebieniu. Co prawda raczej daleko jej do standardu wyznaczonego przez karmelow? z Wieprza, czy t? z Podwala, ale z??a nie by??a. Za gwiazd? wieczoru uzna??bym grilowane cycki maczka. Filet by?? smakowicie doprawiony i soczysty. Naprawd? mi??e zaskoczenie, jak na tak do??? pospolite, knajpiane danie.

Do pe??ni szcz???cia brakowa??o mi degustacji smalcu, sa??aty HJujhasa i deski „Ceprowni”. Jednak 24z?? za sa??at? z oscypkiem i boczkiem uwa??am za zdrow? przesad. Podobnie deska… Z ch?ci? zobaczy??bym j? najpierw u kogo?? na stole, bo jak na desk? mi?s na dwie osoby to cena do??? wyg??rowana na tle konkurencji.
Brakuje mi tu jakiego?? bardziej zdecydowanego charakteru. Psebrane kelnerecki, drewniane stolicki, solnicki i meni stylizowane na bacoskie jad??o nie wystarcy pankocku hej!

Wszystko dobre, co si? dobrze ko??czy i miejsc??wke opu??ci? musieli??my o 23. Akurat zaraz po mojej SKMce i na godzin? przed kolejn?. Coraz ciniej w naszym mazowieckim padole o knajpy „do ostatniego go??cia”. Tak s?dze po ostatnim z??a??eniu po??owy Traktu Kr??lewskiego. Chyba czas spieprza? na, lub bra? przyk??ad Rynku zDolnego ??l?ska. Mimo to, pani kelnerka okaza??a si? mi??? i uczynn? os??bk?, wyrozumia??? dla naszych pijackich eksces??w ;-) . Jak obs??uga to i rachunek. I tu zn??w musz? chc? si? doczepi? do tzw. „serwisu doliczanego do rachunku powy??ej sze??ciu os??b”. Ja nie wiem kto odwiedza warszawskie jad??odajnie, ale chyba jakie?? wyj?tkowe buraki, kt??re nie potrafi? doceni? dobrej obs??ugi przynajmniej 10% napiwkiem.

09/01/2007

Powr??t do ??r??de??, czyli 7.5z?? za litr browara

Filed under: Warszawa,swojskie — maliboo @ 22:44

Piwna Kompania, a.k.a. Podwale. Chyba najcz???ciej odwiedzany przeze mnie przybytek rozpusty kulinarnej. Poniek?d ze wzgl?du na poniedzia??kowe promocje, kiedy to kuflowy litr piwny kosztuje jedyne 7.5z??, ale r??wnie?? ze wzgl?du na tutejsze piwo korzenne. Czy raczej pilsner/tyskie z dodatkiem soku korzennego, nie jakiego?? tam syropu z pi?ciolitrowego baniaka, tylko przypraw robionych na miejscu. Chocia?? niestety ostatnio, czasami, potrafi z tym by? r????nie. Pomijaj?c osoby, kt??re z definicji nie lubi? nic do piwa miesza?, reszta ludzi kt??rym dane mi by??o pokaza? smak „korzennego” by??a nim mile zaskoczona.

Trudno mi pisa? co?? o knajpie, kt??ra poniek?d znam bardzo dobrze. W pami?ci mieszaj? si? dobre chwile, kiedy to ??arcie by??o bardzo dobre, z obecnymi, kiedy to porcje jakby bardziej cherlawe. Mo??e nie tak jak typowy rentier ZUS-u, ale ostatnio widziana Ognista szpada z kurczaka to ju?? nie to samo gabarytowo, co dosta??em kiedy??, zaraz po wprowadzeniu tego dania do menu. Je??li chodzi o koronne, moim zdaniem, ??arcie, jest to Golonka z pieca (pisz? dodatkowo, ??e jak w Bawarii). Co prawda raz si? sromotnie rozczarowa??em, gdy ta na st???? wjecha??a nadto wysuszona, maczek rozczarowa?? si? dwukrotnie, kiedy to w og??le jej nie dosta??, ale samo danie powinno by? przechowywane w S?vres, jako wzorzec nale??ycie przygotowanej ??wi??skiej nogi. Za obron? niech pos??u??y fakt, ??e wy??ej wymieniony maczek – zadeklarowany przeciwnik mi?s nieprzetworzonych przez ostrza maszyny i wszelakich wstawek t??uszczowych w tych??e – z przeciwnika „oble??nej golony” sta?? si? jednym z piewc??w jej smaku w podwalskim wykonaniu. W przeciwie??stwie do wi?kszo??ci giczy podawanych w knajpach ta ma sk??rk? wydepilowana w i??cie pe??nym brazylijskim stylu. Sama sk??rka to temat na osobne danie: ponacinana odpowiednio, chrupi?ca niczym chipsy lays, w niczym nie przypomina EXistenZ-opodobnych galaretowatych twor??w serwowanych w wi?kszo??ci knajp. Zawsze prze??eraj?c si? ni? poza wszelkie granice przyzwoito??ci obiecuje sobie, ??e nast?pnym razem nie pozwol? sobie na tak? orgi? konsumpcji. Oczywi??cie nigdy obietnicy nie dotrzymuj?.

Smalec na Podwalu jest chyba jednym z lepszych jakie mi podawano do piwa. Mimo, ??e jest to zwyk??y smalec, bez dodatk??w w stylu cebuli, smakuje mi on chyba lepiej, ni?? inne tuningowane cuda. Mo??e to zas??uga tego, ??e pieczywo podawane do niego (kajzerka, pod??u??na bu??ka z makiem i chleb ciemny) jest zwykle podgrzane? Tak czy owak do korzennego nie ma nic lepszego jak cieplutka polowa kajzerki przesmarowana bialym, dobrze smarowalnym smalcem z wsamra??nie wysma??onymi skwareczkami, kt??re rozp??ywaj? si? w ustach.

Ceny da?? czasem potrafi? zadziwi?. Pomijaj?c fakt, ??e porcje tu s? na prawd? hojne, Sznycel z ?wiartk? cytryny za 21z?? (bez sa??aty i frytek) nijak si? ma do takiego?? samego w wydaniu dla dzieci za z??otych, bodaj??e 11. Co prawda porcja mi?sa jest prawie dwukrotnie mniejsza, ale za cen? dw??ch takich mamy du??o wi?cej jedzenia.

Je??li chodzi o obs??ug? jest naprawd? ok. Nie wypada??oby tu nie zostawi? nale??nego napiwku, chocia?? w karcie nikt mnie nie nagabywa?? wymiotnym sloganem „napiwek nie jest wliczony w cen?”. No pewnie, ??e nie jest! Napiwek jest moj? ocena wystawian? obs??udze. Szkoda tylko, ??e czasem takiej samej oceny nie mog? wystawi? w??a??cicielowi restauracji, bo cz?sto z ch?ci? nie p??aci??bym nawet po??owy nale??no??ci…

Older Posts »

Powered by WordPress