mali*ciou??

18/05/2009

W??oska magia Incanto na Pradze Po??udnie

Filed under: Warszawa,w??oskie — Tagi: , — maliboo @ 22:36

Na Pradze Po??udnie znam tylko dwie dobre pizzerie (czy mo??e Pizzerie przez wielkie P). Pierwsz? z nich jest, zadymiona niestety, La Luna. Druga to tytu??owa Incanto, troch? niesprawiedliwie nazwana li tylko pizzeri?. Odkry??em j? przypadkiem, kiedy to mieli??my ju?? do??? zamawianych zapiekanek z Telepizzy, Pizzy Hut, czy Daily Pizza, nazywanych „pizzami„.

W ci?gu paru moich odwiedzin zd???y??em przebrn?? przez smakowitsz? cz???? menu tego przybytku. Chocia?? zdarza??y si? r??wnie?? mniej podchodz?ce mi dania. Je??li mnie pami?? nie myli to na rozdziewiczenie tego miesjca wybra??em pizz? Mafioso (25z??), Andrzej wzi??? wtedy standardow? Peperoni (24z??). Jak wiadomo po??owa sukcesu dobrego placka z W??och to ciasto. To wypada tu szczeg??lnie dobrze. Cienkie i chrupi?ce na brzegach, tak jak powinno, by? mo??e nie b?dzie odpowiada??o sezonowym koneserom bu??ek z pizzowych sieci??wek, ale dla mnie to niebo w g?bie. Chocia?? przy ostrych rodzajach, szczeg??lnie z dodatkiem pikantnej oliwy do zagryzania rant??w, zdarza si? r??wnie?? piek??o w (_!_).

Podczas nast?pnych wizyt dane mi by??o tu spr??bowa? zupy fasolowej (kt??ra na szcz???cie wylecia??a ju?? z menu – chyba 8z??), GENIALNEGO sma??onego szpinaku z czosnkiem, mozzarell? i parmezanem (13z?? wedle cennika na stronie, ale w nowym menu stoi ju?? chyba po 15), schabu z mas??em czosnkowym, podanym z opiekanymi ziemniakami i gotowanymi warzywami (29z??), czy grillowanego ??ososia z krewetkami z sosem cytrynowo – czosnkowym i ry??em (35z??). Nie omin???y mnie te?? ??rednie bruschetty – 13z?? i szkoda czasu i miejsca w ??o???dku, te s? o niebo lepsze w Passe Partout, czy wspania??a pizza Carbonara (24z??). Z ca??ej tej listy dla mnie osobistym faworytem jest szpinak. Czy mo??e faworytem tym by?? do dzi??, kiedy to postanowili??my wypr??bowa? sezonowe menu szparagowe.

Na kr??tko, bo pewnie do ko??ca czerwca, niekwestionowanym kr??lem jest tu dla mnie zupa krem ze szparag??w, z zielono-szparagow? wk??adk? i w??osko-przyprawionymi grzankami (9z??). W tym daniu wszystko by??o tak jak powinno! No mo??e poza tym, ze nie trafi??a mi si? w niej ani jedna g????wka szparaga – tylko same dolne ??odygi! Kucharz powinien rozdziela? je bardziej sprawiedliwie ;-) . Ale to odegra??em sobie na zam??wionej pizzy ze szparagami i jajkiem (27z??). Placek poprawny, ale chyba pozostan? wierny chocia??by tutejszej Parmie (ze ??wie??? rukol? i szynk? parme??sk? – 25z??). Szparagi w obydwi daniach by??y takie jak powinny. W niczym nie b?d?c podobnymi do naszej kulinarnej pora??ki w pracy, kiedy to wcinali??my cz???? lekko gorzkawych p?d??w. Niestety, mo??e z racji poniedzia??ku, Czarkowi nie uda??o si? zam??wi? sa??atki z fallicznym warzywem i karczochami (25z??), gdy?? te ostatnie by??y-wysz??y. Zjad?? wi?c bidula to co mu podano z ersatzem zamiast serc astrowatych. Nie s??ysza??em z jego strony zachwyt??w, ale narzeka?? brak r??wnie?? by??o. Przyjmuj? wi?c, ??e danie okaza??o si?conajmniej poprawne. Jednak tak jak ostrzy??em sobie na nie z?by, tak nast?pnym razem nie omieszkam jednak wybra? spomi?dzy szparag??w z szynk? gotowan? (30z??) i  sznycla z jajkiem i szparagami (34z??). Maj jeszcze w po??owie i mam nadziej?, ??e zd???? si? za??apa?.

Wspomniany sznycel przywi??d?? mi na my??l wiede??skiego „bli??niaka” z Kanjpy Sami Swoi (9z?? + cena warzywnego wype??niacza). I chocia?? por??wnanie mo??e nie z tej samej p????ki cenowo-jako??ciowej, to musz? przyzna?, ??e to co mi si? podoba w Incanto to „??ywe” menu. Oczywi??cie jak z ka??dym dojrzewaj?cym dzieckiem jest i tu problem – z rosn?cymi cenami niekt??rych da??. Nawet niedzielny bywalec dostrze??e, ??e pewne dania co jaki?? czas wypadaj?. Ca??e szcz???cie s? to te, kt??re nie przypad??y mi specjalnie do gustu (vide zupa fasolowa). Natomiast czarne konie, jak ??oso?? z krewetkami, czy schab z mas??em czosnkowym tkwi? niezmiennie niczym s?vres’ki(?) wzorzec dobrego smaku.

Przyjdzie mi si? wi?c pewnie po??egna? z dobr?-aczkolwiek-nie-w-tej-cenie frittur? di mare w delikatnym cie??cie (34z??), kt??ra uraczy??a nas pysznymi, mi?kkimi kalmarami, krewetkami i niestety ??redni? kargulen?. Ale pozostaj? w nadziei, ??e menu tej restauracji zaskoczy mnie jeszcze nie raz. I chocia?? do tej pory nie spr??bowa??em tutejszych makaron??w, to jak na razie to com tu wszama?? trzyma mnie przy nadziei, ??e zapuszczona kulinarnie i rozrywkowo prawa strona Warszawy ma par? pere??ek, kt??rymi mo??e brylowa? w restauracyjnym towarzystwie.

18/01/2009

Pasta z kaw?

Filed under: Warszawa,w??oskie — maliboo @ 22:32

Co by dobrego nie m??wi? o praskich klimatach, warszawskim duchu i „krawaciarskim” rezerwacie jakim jest prawobrze??na strona stolicy, jedno trzeba przyzna?. Jest du??o bardziej zaniedbana, ni?? jej „lepsze” odbicie po lewej stronie lustra Wis??y. Architektonicznie i szynkowo. Ok, mamy tu Sask? K?p? ze swoim kulinarnym zag???biem na czele kt??rego stoi Passe Partout, mamy Villa Moldova, a nawet greckie Santorini. Niestety wobec ponad tysi?ca knajp podanych na gastronautach, ledwie lichy procent promil znajduje si? po praskiej stronie. Po trosze wynika to pewnie z mentalno??ci rdzennie przyjezdnych „warsiawiak??w”, kt??rzy na s??owo „Praga” staraj? si? skry? w najbli??szej stacji metra. Niczym na sygna?? alarmu A-bombowego. Z tego wynika zapewne do??? powolny proces rewitalizacji tych rejon??w. W ka??dym razie „pere??ki”, kt??re tu rezyduj? czasem trzeba wygrzebywa? spo??r??d niechlubnych „wieprzy”. Tak by??o z Knajp? Sami Swoi jak i PastaCafe. Pierwszy lokal, ze wzgl?du na sentyment, czeka od dawien dawna w kolejce po wen?. Pasta Cafe trafi??a si? niejako przez przypadek, podczas przeczesywania mapy restauracji w okolicy.

Lokalizacja miejsca, jak i godziny otwarcia (a la carte jest do 20:00), sugerowa??aby rol? lokalnej lunchowni, ni?? jakiej?? ??redniej restauracyjki. Niestety podobnie i ceny, kt??rych poziom jest o jakie?? 3-5z?? zawy??ony. Blisko??? wszelakich firm i urz?d??w implikuje obecno??? biurw, jak i m??odszego pokolenia kapitalizmu, zbiegaj?cego si? tu niczym mieszka??cy sawanny do wodopoju. Wn?trze znajduje si? w typowej praskiej kamienicy. Ok, mo??e nie tak typowej, poniewa?? fasada ma w miar? nowy (czyt. pewnie ciut m??odszy ni?? 30-letni) tynk, zamiast poczernia??ych, brunatnych cegie??. Z zewn?trz trzyma si? to kupy.
Wej??ci??wka jest do??? skitrana i musz? przyzna?, ??e za drugim razem niechc?cy min???em nag??y skr?t w bram? z niedu??ym szyldem wieszcz?cym i?? teraz i tu PastaCafe stoi otworem. Nad wystrojem wn?trza trudzi? si? raczej nikt nie musia??, ot tynkowane ??ciany, a na nich przeci?tne zdj?cia z przeci?tna modelk? na tle praskich podw??rek, starych zak??ad??w i takietam. Na pi?trze palarnia-piwiarnia z kanapami i mam wra??enie, ??e chcia??bym tam zasi???? czasem ze szklank? czwartego, pi?tego bro w doborowym, bo dobranym towarzystwie. Chocia?? czuj?, ??e b?dzie to pewnie bli??ej lipca, ni?? lutego…

Ale bynajmniej nie na piwo wyrywamy si? na tr??jkwadransowy lunch z obj?? ronda-kt??re-rondem-nie-jest Wiatraczna. Pierwszy raz dane nam tu by??o sp?dzi? czas na pa??cie. Makaronie w sensie i dodam, ??e by?? to czas stracony. Wybrali??my si? pakietowym teamem z &rju i Czarkiem w nadziei i?? odnajdziemy co?? innego ni?? mo??emy zasta? w starych, dobrych Samych Swoich u Sundmann??w. Tego dnia gdy byli??my tu pierwszy raz by??o do??? t??oczno, wi?c przezornie zam??wili??my jako przystawk? w??oskie focaccia (8z??). Przyby??y z pewnym takim op????nieniem, jednak jak si? okaza??o duuuu??o wcze??niej ni?? nieszcz?sny makaron Andrzeja. Sp??d od pizzy z sosami nawet mi le??a??, chocia?? du??o bardziej smakowa?? z sosem pomidorowym i oliwami stoj?cymi przy barze. Jak na m??j gust oliwa z papryczkami chili by??a zbyt ??agodna. C???? to nie to samo co w ??p. Butelce na Podwalu. Po d??ugiej przerwie wkroczy??y makarony: moje farfalle z kurczakiem (24z?? czy co??) i szpinakiem i czarkowe kluchy z szynk? parme??sk? (24 chyba). Szpinaku ma??o, szynka za grubo pokrojona, nie by??o to nic wartego swojej ceny. Ani ilo??? ani jako??? nie przystawa??a do (prze-)za-p??aconych dwudziestu blaszek. Tym czasem w trakcie naszego pa??aszowania Andrzej czeka?? cierpliwie. Z racji tego, ??e nie dosta?? jeszcze swojego talerze obaj z Czarkiem nie spieszyli??my si? zbytnio z pa??aszowaniem, k?tem-pluj?c chwile konsumpcji. Gdzie?? tak przy ko??cu, gdy makaron wyparowa?? z talerza, tudzie?? by?? ju?? zimny, dojecha?? talerz trzeci. Linguine (chyba), ze ??mieciami z morza (27 czy co??). Zbyt rzadki sos i portowy nie zachwyci??a chyba biednego Endrju, jak i mnie – tupeciarsko pod??eraj?cego mu z talerza porcjyjk? tryout. Smaku nie uratowal nawet – o zgrozo – parmezan podany do owoc??w morza (sic!). Widocznie w kuchni nie uznaj? wyj?tk??w i daj? ten ser – morderc? delikatnego smaku – do wszystkiego, jak leci. Chocia?? pewnie ??ona Jacquesa P?pina uzna??aby inaczej;) Taak, pierwsza wizyta nie wypad??a szcz???liwie.

Staraj?c si? nie ocenia?  PastyCafe po (o ironio!) pastach, postanowili??my wpa??? tu drugi raz na pizz?. Ca??e szcz???cie, ??e mieli??my takowe ??elazne postanowienie, poniewa?? tej wizyty w daniu dnia go??ci??a sola z warzywami i ry??em (28z??). Jednak nie z??ama??em si?, uznaj?c ??e jak na typowy lunch, szeregowego pracownika jest to cena zbyt wyg??rowana. Zam??wili??my wi?c pizze, chocia?? Czarek, si? wy??ama?? decyduj?c si? na jak??? sa??atk? z cytrusami i krewetkami (28 chyba, ale g??owy nie dam). Ja wzi???em placek ze szpinakiem, czosnkiem i sadzonym jajkiem (22z??), a Endrju tradycyjna pepperoni (20-co??, jak wszystko tu). Makaron Agaty, kt??ra zam??wi??a „mojego” kurczaka ze szpinkiem wydawa?? si? jakby wi?kszy ni?? podczas ostatniej wizyty. Albo ja by??em g??odniejszy czekaj?c na zam??wienie. Podana pizza mi??o mnie zaskoczy??a, chocia?? zaskoczy??aby milej gdybym dosta?? do niej sos (mo??na dokupi? za z??ot??wk?), pepperoni okaza??a si? do??? przeci?tnym plackiem, kt??ry broni?? si? jedynie mi?sem i sosem na nim le???cym. Natomiast zam??wiona sa??atka to ju?? osobna bajka. Ju?? przy czytaniu menu wydawa??o mi si?, ??e krewetki i pomara??cze co?? raczej nie s? ze sob? kompatybilne, tak jak zestawy lego. Co przyzna?? Cezary pa??aszuj?c zielenin? zagryzan? kawa??kiem focaccia. Ostry smak cytrus??w zag??uszy?? delikatno??? morskiego robactwa.

C???? do typowych lunchowni, gdzie oczekuj? obiadu za 15-18z?? PastCafe nie nale??y, jednak pizza i cena piwa (7z??) s? przyst?pne, je??li bra? pod uwag? miejsce jako before-party. Podejrzewam nawet, ??e trafienie z daniem dnia mog??oby da? du??? przyjemno??c podniebieniu. Lecz do tego trzebaby tu by? go??ciem codziennym, nie niedzielnym jak w naszym przypadku. Oczywi??cie proza strawy jak? oferuje si? w praskich okolicach jeszcze nie raz nas tu zaprowadzi, ale t?skni? te?? jako?? nie b?d?.

05/01/2009

St. Antonio: Solarium wliczone w cen?

Filed under: Warszawa,w??oskie — maliboo @ 23:05

Pane e vino. Panem et circenses! Po w??osku, chocia?? bez pizzy. Ciep??o, ale za oknem ??nieg w niczem Italii nie przypominaj?cy. Tak wita styczniowe St. Antonio na swej zadaszonej werandzie, patiem tudzie?? zwanej, podgrzewanej przez bateri? podwieszanych lamp podczerwonych, kt??re robi? za darmowe solarium.

Wybrali??my si? tu, bo po ??wi?tach, pieczonych boczkach, kark??wce z piekarnika, ?wik??ach, sa??atkach warzywnych, karpiach w galarecie i sma??onych, kapustach z grochem, makowcach, kluskach z makiem, rybach po grecku, ??ledziach z cebul? i tych w occie,  pierogach, racuchach, ciastach s??odkich, mniej s??odkich i piernikach prze??y? si? ju?? nie da??o. A kolejna knajpa Jarczy??skiego kusi??a od dawna. Tym bardziej, ??e Podwale spad??o na psy i ju?? tylko metr mu??u dzieli je od Wooka. Od kiedy podnie??li w Piwnej Kompanii cen? smalcu, by go ostatecznie zlikwidowa? czuj?, ??e jaki?? kawa??ek mnie znikn??? bezpowrotnie. Chocia?? cia??a przyby??o. Ale do rzeczy…

Pierwszy raz zawitali??my tu honorow? ekip? na steku (39z??), chocia?? co poniekt??rym uda??o si? zje??? kotleciki jagni?ce, kt??re niestety zosta??y wyparte przez ciel?ce odpowiedniki. Bez zmiany fotki w menu o zgrozo! Stek, por??wnywalny do tego co mo??na zje??? na Star??wce, bardziej wykazywa?? znamiona dorodniejszego krewnego z placu Konstytucji (czytaj, by?? lepszy ni?? na Podwalu i por??wnywalny do tego co u Szwejka daj?). Tu ma??a uwaga do dzier??ycieli przybytku: na tablicy przed wej??ciem nadal stoi i?? stek ten we wtorki po 29z?? podaj?, co wierutnym k??amstwem, zweryfikowanym i potwierdzonym przez kelnera jest. Swoja drog? nigdy mnie nie przestan? dziwi? promocje, kt??re nie r????ni? sie ni groszem z??amanym od tego co stoi w menu. A ceny stek??w tych w??a??nie identycznymi s? i we wtorki i ??rody i czwartki, et cetera, wbrew temu co podaj? na kartonie przytroczonym do p??ota. Nie wypada zapomnie? o przepysznej pomidorowej z owocami morza (21z??), wartej ka??dej ceny i ofiary.
MI??ym akcentem jest wst?pny pane, kt??rym pasieni s? go??cie przed podaniem dania g????wnego. Chleb, wypiekany pono? na miejscu, podawany jest w stanie ciep??ym wraz z zio??ami i oliw? na talarzyku, jako czekade??ko przed zam??wionym daniem. Wraz z druga wizyt? nastawi??em si? na wspomniane wcze??niej kotleciki jagni?ce, kt??re tak tajemniczo znikn???y z menu…

G????d jagni?ciny spowodowa??, ??e ostatniej wizycie wyb??r pad?? na gicz jagni?c? (39z??). Dokladnie t?, kt??ra jest duszona w rosole z pieczonym ziemniakiem i papryk? nadziewan? kruchymi warzywami podana. Kasia wybra??a stek z ??ososia (36z??) z warzywami i ry??em. Ryba, ryb?, ale pono? ry?? by?? pierwszorz?dny. Natomiast giczy wiele zarzuci? nie mo??na. Owszem, smak bli??szy by?? golonce (tej szlachetniejszej), ni?? ma??ej, zar??ni?tej owieczce. Mimo to pa??aszowa??o si? mi??o. Szczeg??lnie zapiekana papryka z warzywami smakowa??a wybornie. Przynajmniej z wierzchu, kt??ry go??ci?? bli??ej ??arnika pieca w kt??rym by??a zapiekana. Blondi wzi???a makaron z owocami morza (26z??), kt??rego pokona? nie zdo??a??a. Niestety nie pr??bowa??em tego wyj?tkowo;), wi?c wypowiada? si? nie b?d?. Wygl?da??o to na pewno smaczniej i by??o tego wi?cej ni?? to co dosta?? dzi?? Endrju w Pasta Cafe za blaszek dwadzie??cia pi?? bodaj??e. I zaserwowane by??o bez parmezanowej sugestii w postaci posypki, kt??r? raczy? wszystkich w makaronowej kawiarni na Pradze ??aszcz?.

??wi?ty Antoni kusi jeszcze swymi borowikami z p??atkami pol?dwicy z makaronem do wyboru podanym, omletami wychwalanymi w menu i ciel?cymi kotlecikami z jagni?cych przerobinymi. Wpa??? tu nie problem, od metra blisko, piwo dobr? cen? stoi (7z??), a i w newsletterze krabami kusz?. Od czasu pa??aszowania skorupiaka w Cannes nie potrafi? od??a??owa? tego, ??e w Polsce nie da si? dosta? tak dobrych stawonog??w jak na kocim dazurze.

24/02/2007

Pizza pod Arsena??em

Filed under: Warszawa,w??oskie — maliboo @ 12:31

Dzie?? dobry. Mam na imi? Maciek i przedstawi? Wam dzi?? opis restauracji.

Ale serio i do rzeczy. Gdyby nie Pizza Hut, prawdopodobnie wcale bysmy tam nie zawitali. Po pierwsze primo: lokal na ty??ach Galeryji Centrum by?? pe??en, zatem wzi???em Ka??k? do Grubej Ka??ki przy warschauer rathausie. I tu nast?pi??o po drugie primo. Po parominutowym czekaniu przy powitalni pani kelnerka ??askawie zgodzi??a si? nas podj?? i usadzi?. Rzucaj?c ni to w powietrze, ni to w uszy nasze „dziepa??stfo chcomusi??? paloncyczyniepaloncy”. Na takie dictum rzuci??em: niepal?cy, a ta w p???? milisekundy p????niej zacz???a pod???a? do stolika o lichej lokalizacji, zatem my m??wimy, ??e wolimy t? bardziej lanserskou pod oknem. Jak powiedzieli??my tak zrobili??my i tam poszli??my… Ale pani starsza nie. Zawr??ci??a dopiero po moim upomnieniu konstatuj?c, ??e zgubi??a klient??w. Jedn? r?k? podj???a z naszego stolika szklanki, a drug? rzuci??a kartonowe menusy na??, jednocze??nie odchodz?c po angielsku.

Ok, jest pi?tek, du??y ruch, pani kelnerka zapewne ma jeden z gorszych PMS??w w rzeczywisto??ci IV RP, ok. Studiuj?c menu i nasz? lokacje niechc?cy zwr??cili??my uwag? na stolik. Taak, szklanki zabrane, menu rzucone… Ale kto?? nie wzi??? ze sob? okruch??w. Mo??e poprzedni klienci zostawili za ma??y napiwek? Po kolejnym parominutowym oczekiwaniu na z??o??enie naszego zam??wienia i ewentualne sprz?tniecie stolika, postanowili??my wzi?? przyk??ad z naszej pani kelnerki i r??wnie?? ulotnili??my si? po angielsku.

I tak powitali??my Arsena??. Oczywi??cie pierwsz? rzecz?, kt??ra ucieszy??a me oczy by??o piwo po 5z?? od poniedzia??ku do pi?tku (normalnie 8, czy 9). Zaraz po wej??ciu i traumatycznych prze??yciach z Grubej poczuli??my si? troch? zagubieni, ??e nikt nas nie wita z otwartymi r?koma. Ca??e szcz???cie prawie od razu mi??a pani kucharka wskaza??a nam miejsca do klapni?cia. W ramach rekompensaty wybra??em zn??w miesc??wk? pod oknem, tym razem wysokim, ale za to fotele by??y mi?ciutkie. W sam raz dla naszych pa??skich dupek. Fakt, ??e na zam??wienie trzeba by??o poczeka?, ale warto by??o. Jednak nie uprzedzajmy fakt??w, jak m??wi agent Wo??osza??ski. Ca??e szcz???cie kelner, kt??ry nas obs??ugiwa?? by?? innym, ni?? ten kt??ry nam poda?? kart? da?? i doni??s?? nam r??wnie?? barow?. Szybki rzut oka i wyb??r: bronx (naturalm?) + bia??y rusek. W momencie zamawiania ruska oddali??em sie do baru sa??atkowego i po powrocie wpad??em w nielada zdziwko, gdy Kasia poinformowa??a mnie o tym, ??e pan kelner wpad?? w swoje nielada zdziwko, gdy zam??wi??a bia??ego ruska, kt??ry w karcie sta?? jako „white russian”. Dopiero chwila namys??u pozwoli??a im m??wi? we wsp??lnym, mi?dzynarodowym alkoholowym j?zyku i oboje byli zadowoleni ze z??o??onego zam??wienia. Bronx, jak bronx, wiadomo. Rusek to osobny temat.

Co prawda przyznano, ??e nie jest to rusek jak za starych dobrych czas??w imprez u Tomka, ale jest bardzo dobry. Nie by?? podany ze ??mietank?, mlekiem i zszejkowany. W karcie sta??o jeno moloko, w??da i kahlua i tako??, tradycyjnie, zosta?? podany. S??omka by??, wi?c rusek nieco si? zmiesza??, zamiast by? perfect-wstrz???ni?tym. Ale zn??w ubiegamy fakty. Podczas zamawiania ruska by??em wszak??e w barze sa??atkowym. A ten, by? mo??e ze wzgl?du na por? okaza?? si? biednym prze??yciem. Podeschni?ta cykoria owini?ta downo upieczonym boczkiem, ostatni cherlawy krokiecik kartoflano-szpinakowy… Bida. W dodatku studiuj?c komentarze na warszawie.pogodzinach wysz??o to, czego si? obawia??em. Porcja to porcja: 6z?? za cherlawy krokiecik, podobnie za cykoryjk? i pono? 3z?? za oliwk?. WTF? No nic, sa??atkowo sobie darowali??my i zam??wili??my jeden z „+23 rodzaj??w pizzy”: tarantell?. Kaparki, papryka, pepperoni i jeszcze jaki?? jeden rodzaj kie??basy. Wszystko podane na po????wkowych talerzach. Chocia?? g??ow? bym da??, ??e na pizzy le??a??o mi?cho jednego sortu… Nic to, pizza dobr? by??a, je??li reszta plack??w jest tej samej jako??ci to jest w pytk?.

Fakt, trzeba przyzna?, ??e knajpa jest do??? droga, a bar sa??atkowy to jaka?? pomy??ka, ale po traumie z Pizz? Hut byli??my zadowoleni. W takim radosnym nastroju opu??cili??my Zbrojowni?, zostawiaj?c pana kelnera (wcale nie by?? taki przystojny i mi??y… KASIU ;-P) i 20% napiwek (tu ca??uski, cukiereczki ciasteczka dla pani z Pizzy Hut) udali??my si? na smalec, korzenne i wi??ni??wkeczk? na Podwale, poniewa?? noc jeszcze m??od? by??a.

Powered by WordPress