mali*ciou??

06/03/2010

Masala Grill & Bar – hindusko-wroc??awska mieszanka

Filed under: Wroc??aw,indyjskie — maliboo @ 23:28

Wroc??aw – do niedawna miasto bez indyjskiej kuchni i nadal beznadziejnymi ??wiat??ami na przej??ciach dla pieszych. Wed??ug gastronaut??w (sto lat z okazji trzecich urodzin Olu!) s? tu ju?? co najmniej trzy miejsca w kt??rych podaje si? ry?? basmati (pozdrowienia dla mi??o??nik??w patent??w). Chcia??oby si? powiedzie?, ??e to ca??y czas za ma??o. Ale, jak pokazuje warszawska historia, wraz z ilo??ci? jako??? nie wzrasta, a ceny nie spadaj?… Szkoda to, ??e kuchnia niewiele bardziej wyrafinowana od dobrego chi??czyka nadal stoi na tak wysokim poziomie… cenowym. Bo czy naprawd? kawa??ek piersi kurczaka, popularna mieszanka zi???? z TRS czy M.D.H. i porcja ry??u musi kosztowa? powy??ej 35z??? Bior?c za baz? nawet ceny z przedrogich Kuchni ??wiata mo??na wyliczy?, ??e hinduskie gotowanie to dobry interes.
Bardziej zorientowanym domoros??ym kucharzom zawsze polecam Namaste na Noworodzkiej, gdzie te same zio??a mo??na dosta? nawet 40% taniej. Ale do??? utyskiwania na finansowe rozpasanie restaurator??w.

We wroc??awskiej Masali dane mi by??o sto??owa? si? dwa razy. Tym bardziej mnie to cieszy, gdy?? czasem nachodz? mnie moralne opory przy opisywaniu knajpki raptem po jednej wizycie. Z drugiej strony: taki lajf. Wol? zaryzykowa? wizyt? w nowym miejscu, ni?? ponownie dosta? odgrzewanego kotleta. Podw??jne nawiedzenie to jednak szansa dok??adniejszego spojrzenia na kurs restauracji. Szczeg??lnie je??li mo??na sobie por??wna? menu. A to w Masali od czasu mojej pierwszej wizyty pod koniec stycznia troszk? zmodyfikowano…

Pierwszy raz w tym miejscu by?? jak odkrycie przydro??nego baru podczas d??ugiej podr????y samochodem. Tym bardziej, ??e poprzedniego dnia pr??bowali??my si? dobi? do wr??t Masali bez skutku – zarezerwowano j? chyba na ten dzie?? na jak??? imprez? zamkni?t?. Ca??e szcz???cie za drugim strza??em, ko??o godziny 14, miejsca by??o a?? nadto. Wybrali??my wi?c przytulny k?cik wype??niony dymem z kadzide??ka i szumem wody p??yn?cej w mini fontannie-wodospadziku. Wyb??r, a raczej szybki strza??, pad?? na Maith chicken masala (21z??) z ry??em basmati (5z??) i koziego kebabka – Seekh kebab (28z??) z chlebkiem naan (5z??). Do tego „w razie niebezpiecze??stwa” trzeba by??o zam??wi? co?? do ugaszenia po??aru kubk??w smakowych. Wyb??r pad?? na budweisera (10z??) i koktail gruszkowy Peari peari (19z??).
Czekaj?c na zam??wienie na st???? wjecha??a darmo-przystawka w postaci ma??ych chlebk??w z trzema sosami. W zasadzie dwoma sosami; tradycyjnymi ciemno-bordowym tamaryndowym i jasnozielonym mi?towo-kolendrowym, oraz cebuli w czerwonym soku. Sosy zda??y egzamin i przy okazji przypomnia??y mi mega-pora??k? w Labono, gdzie do samosy zaserwowano mi sos kolendrowy i … keczap o_O. Taki mi??y dodatek na pocz?tek to du??y plus, znokautowa? go mog??oby jedynie zast?pienie chlebk??w przez ciep??e papadamy. Jednak, jak si? okaza??o przy drugiej wizycie, w??a??ciciele nie poszli dok??adnie w t? stron?, o kt??rej my??la??em.

Po chwili nie kr??tkiej, nie d??ugiej,
Takiej chwili, takiej chwili,
w sam raz, idealnej…

przyszed?? czas na plat principal. Na stole, w ??adnych bia??ych ceramicznych naczynkach z pokrywk?, pojawi?? si? ry?? i kurczak, a na talerzu moja ko??lina w towarzystwie gor?cego, indyjskiego chlebka. Pierwszy k?s mielonego koziego mi?sa i wiedzia??em, ??e to TO. Garnirunek w postaci rozsypanego po talerzu mielonego kminu i siekanej bialej kapusty by?? troch? tani. Ale widocznie kucharz uzna??, ??e czym?? spory talerz z niewielk? ilo??ci? mi?sa z pieca tandoor trzeba przyozdobi?.
Swoj? drog? rzymski kmin, tak popularny w indyjskiej kuchni, nie ma weso??ego ??ywota. Wi?kszo??? os??b myli go z naszym „swojskim” kminkiem. Pomy??ka ta jest krzywdz?ca i wiele kosztuje – konsumenta. Smak obu przypraw znacz?co si? r????ni. I zdecydowanie wypada in plus dla Cuminum cyminum. Egzamin zda?? r??wnie?? kurczak maith masala – w delikatnym, kremowym sosie z orzechami nerkowca. Naprawd? przyst?pna kompozycja dla os??b, kt??re boj? si? ostro??ci da?? z indyjskiego subkontynentu. Gruszkowy koktail alkoholowy nie musia?? w tym przypadku robi? za podr?czn? ga??nic?. Tu musz? zauwa??y?, ??e zawsze mnie dziwi? nazwy w naszych polskich-indyjskich restauracjach. Googluj?c maith masala trudno znale??? jakikolwiek oryginalny przepis. Czy??by nazwy da?? by??y zwyk??ym hinduskim be??kotem, wzorem niekt??rych tatua??y? Wrcaj?c do dobrego jedzenia – pierwsza wizyta w Masala Grill & Bar okaza??a si? sukcesem i jednocze??nie sk??oni??a nas do ponownych odwiedzin, blisko miesi?c p????niej. Mimo i?? z zak?tka z kadzide??kami wychodzili??my z lekkim wirem w g??owach, spowodowanym do??? mocnym zapachem pal?cych si? mieszanek.

W cieplejszej atmosferze i akompaniamencie pierwszego wielkopostnego pi?tku ponownie udali??my si? na Ku??nicz?. Tym razem korzystaj?c z okazji bezmi?snego okresu Kasia zam??wi??a co?? postnego: Fish curry (35.90z??). Natomiast ja, jako bezwstydny bezbo??nik, postanowi??em pofolgowa? swoim chuciom i wzi???em Tandoori mixed grill (44.90z??). Nie do???, ??e mi?snie, to jeszcze du??o!
Przed wielkim ??arciem zdecydowali??my si? jeszcze na zup? z soczewicy masala special dal (7.90z??), kt??ra okaza??a si? niczym specjalnym. Ot zwyk??a, g?sta zmiksowana polewka o smaku roso??u. Do zagryzania u??y??em dw??ch skromnych papadamo-podobnych wafli, kt??re wyl?dowaly na stole zamiast uprzednio podawanej przystawki z sosikami. By??o to spore rozczarowanie. Widocznie management Masali doszed?? do wniosku, ??e trzy sosiki i kilka chlebk??w przerasta finansowe mo??liwo??ci tej restauracji. Mo??liwe, ??e dla ksi?gowo??ci by?? to prosty rachunek: +2 do oszcz?dno??ci, ale zdecydowanie -4 do powa??nia u klient??w.
Koktail mango batita (19z??), podany jak chyba wszystkie drinki tu, z ma??? przegryzk? w postaci kawa??k??w tropikalnych owoc??w z puszki by?? ok. Ale daleko mu do gruszkowego poprzednika. Wr??c? jednak do da?? g????wnych. Wybrali??my je w towarzystwie ry??u szafranowego (8.90z??) i Paneer (kulcza) naan (14.90z??). Z wielkim rozczarowaniem zauwa??y??em, ??e faktycznie, zabrak??o tu zwyk??ego czystego ry??u basmati. Wybiera? mo??na by??o tylko pomi?dzy „najta??szym” szafranowym i jego dro??szymi modyfikacjami. Widocznie zmiana modelu cenowego wesz??a w bardziej zaawansowan? faz?… R??wnie?? TRZYKROTNIE dro??szy naan od podstawowego, zam??wionego przeze mnie miesi?c wcze??niej, nie zda?? por??wnania. Ja przepraszam, ale dop??aca? 10z?? (i nie k?????my si? tu o 10 groszy) za posmarowanie placka pomidorowym sosem, to prawie skandal!
Ukoi?? mnie jedynie smak upieczonej mieszanki mi?s. Niestety g????wnie kurczaka, gdy?? kozina i jagni?cina wyst?pi??y tu bardzo go??cinnie. Porcja za to by??a godna dw??ch, mo??e niezbyt g??odnych, os??b. Podda??em si? po po??owie i reszt? mi?snych k?sk??w poprosi??em o spakowanie. Je??li chodzi o ryb?… To mam mieszane uczucia. Z jednej strony jej cen? t??umaczy ??oso??, kt??ry kry?? si? pod ichtiologicznym opisem >ryba<. Lecz 35 z??otych to niema??o. Tym bardziej, ??e praktycznie ca??o??? musieli??my r??wnie?? wzi?? na wynos. I to nie dlatego, ??e nie starczy??o na ni? miejsca w ??o???dkach. ?oso?? a?? nadto emanowa?? zapachem ryby. Dla mnie – w granicach tolerancji, ale dla Kasi, kt??ra go zam??wi??a, by??o to a?? nadto… Chocia?? musz? przyzna?, ??e drugiego dnia po le??akowaniu w lod??wce by?? zjadliwy. Tak jak wi?kszo??? „hindus??w” traci sporo na wymieszaniu si? aromat??w po dobowym le??akowaniu – ryba tylko zyska??a.

Prawd? m??wi?c nie wiem co pocz?? z wroc??awsk? Masal?. Gdyby rozpatrywa? restauracje na dwuwymiarowej p??aszczy??nie, po podw??jnych odwiedzinach – zdanie mia??bym ju?? wyrobione. Cz???? da?? mocno broni dobr? pozycj?. Jednak zdegradowanie czekade??ek do dw??ch wafli, rybo-aromatyczny ??oso??, czy ponadwarszawska cena piwa (to niesprawiedliwie, ??eby wej??? z ni? z bilonu w papier ! – 10z??) zdecydowanie odstraszaj? od tego miejsca. Mam jednak przeczucie, ??e kurczak biryani podawany tu na wynos przez okienko, wprost z otwartej kuchni, skusi mnie na conajmniej jedn? wizyt?.

24/02/2009

T??usto, ciasno, smacznie. Namaste.

Filed under: Warszawa,indyjskie — maliboo @ 23:14

Gdy Ci? g????d do ??ciany przyprze,
to dok??adki si? nie wyprzesz.

Well, ho??dem dla Isabel wypada??o zacz??. W ko??cu ta wyspiarska monarchia jest drug? matk? dla sporej cz???ci indyjskich emigrant??w, by??ych poddanych Jej Kr??lewskiej Mo??ci. Polskich zreszt? (niestety) r??wnie??. Ca??a nadzieja w tym, ??e wiosna za miesi?c, wi?c mo??e Kaziu zakocha si?. Zn??w.

Wypada??oby zacz?? jaki?? tryptyk, kwarptyk, czy inny pierdyptyk na temat hinduskiego ??arcia w Warszawie, chocia?? gastronauci k??ami?, ??e co?? podobnego serwuj? we Wrocku. Pics or didn’t happend, p??ki co Warszawa rz?dzi je??li chodzi o kosmopolityczn? kuchni?. Krakus??w poprosz? o hejt w komciach;> Zbieram si? do tego od czasu bli??ej nieokre??lonego, podobnie jak do swojej magisterki. I obawiam si?, ??e pr?dzej przyjdzie mi obi? bloga w tward? ok??adk?, ni?? swoj? magisterk?.

Zacz???o si? jak zwykle leniwie, zima rozleniwia. Mia??o by? pi?knie i romantycznie w (od dawna obiecywanym sobie) Rubikonie. Ale lenistwo wzi???o g??r?. Nawet stek z tu??czyka nie by?? w stanie ruszy? naszych zgrabnych ty??eczk??w mojej zsiedzia??ej dupy na daleki S??u??ew. Sko??czy??o si? wi?c na Z??ych Tarasach??, parze nowych d??ins??w i wizycie na Nowogrodzkiej 15. Punjabski trip zacz?li??my w sumie dzie?? wcze??niej, kiedy pr??bowa??em sprawi? kurczaka biriani. Ry?? nie wyszed??, s??l nie wesz??a. Dlatego tym razem wola??em si? zda? na ??ask? fachowca, kt??ry wie jak chochl? zamiesza?.

Z kr??tkich recenzji nastawi??em si? ju??, ??e w Namaste India trzeba troch? poczeka?, lokal jest ma??y i w og??le to najlepiej wzi?? na wynos, bo sztu?ce ho??duj? zasadzie plastik is fantastik. Ale zdecydowalismy si? na partyzantk? pe??n? g?ba. Ca??e szcz???cie pora by?? odpowiednia, bo trafi?? nam si? wolny stolik. Jeden z dw??ch, dwuosobowych stolik??w na ca??? knajpk?. Reszt? przestrzeni wype??nia tu meblo??cianka pe??ni?ca funkcj? witryny – sklepowych p????ek z szerokim wyborem suszonych zi???? i wszelakich masali. Oraz ry??u basmati, sok??w z mango, past do z?b??w, ??el??w na romantyzm reumatyzm i ma??ci na szczury. Je??li chodzi o zaopatrzenie na romantyczny, pijacki, szpanerski, tematyczny (niepotrzebne skre??li?) wiecz??r, to ceny i wyb??r jest konkurencyjny. Zwyk??a asafetyda w por??wnaniu do Kuchni ??wiata (10z??) kosztuje tu 4 blaszki. Reszty przestrzeni dope??nia kontuar z rubensowsk? pani? hindusk?. Oczywi??cie najlepiej dogadywa? si? w uniwersalnym esperanto: angielskim, bo z j?zykim Reja i Kochanowskiego mo??e by? trudno.

Wyb??r by?? prosty: kurczak (22z??) i krewetki (22z??). No i obowi?zkowa parantha (5, czy co??) (wchodzi mi bardziej ni?? naan), do tego ry?? z kminem indyjskim (jako?? 12?). Poczeka? trzeba by??o, co przy torturach w postaci szerokiego wyboru przypraw na p????kach (circa 5z?? od sporej paczuszki) nie by??o ??atwym zadaniem. Na koniec zreszt? skapitulowali??my i zakupilismy ma??e, puchatkowe conieco na domowe pichcenie.

Wreszcie na stole pojawi??y si? plastikowe pojemniczki z sosami brzemiennymi w mi?so kurczaka i cia??a krewetek. Poczu??em si? prawie jak za studenckich czas??w, kiedy to na placu Zbawiciela wcina??em z fabim i kaktusem kurczaka na gor?cym p????misku u kultowego chi??czyka.
Pierwsze rozczarowanie przysz??o z aromatem paranthy. By??a zbyt t??usta i pachnia??a s??odkim je??czem ghi, lub ta??szym popcornem o „aromacie mas??a”. Du??y minus, kt??ry jednak zosta?? zneutralizowany przez delikatno??? kurczaka z nerkowcami i mi??o ??echtaj?c? podniebienie ostro??ci? sosu, w kt??rym tapla??y si? krewetki tygrysie. Zadowolenie: 8. Jednak je??li chodzi o t??usto??? sos??w, to przyda??aby im si? sauna solution, albo inna liposukcja. Nadmiar t??uszczu wytr?ca?? si? niczym ??adunek Exxon Valdez w 1989. R??wnie?? ry?? op??ywa?? w lipo-dostatki, co jest mo??e dobrym rozwi?zaniem przed wieczorem obficie zakrapianym etanolem, ale nie na strawn? przek?sk? w tygodniu.
Mimo nasycenia t??uszczami nasyconymi Namaste ma swoja magi?. Magi?, kt??ra doczeka??a si? drugiej siedziby w uprzedniej lokalizacji Herbacianego Ogrodu na warszaskey star??wce. Jednak przed Mandal? i Kathmandu, zapraszam i polecam tu w??a??nie.

01/06/2008

Lama z Kathmandu

Filed under: Warszawa,indyjskie — maliboo @ 19:36

Do Kathmandu musia??em podej??? dwa razy. Nie ??eby by??o wysoko, czy specjalnie daleko, ale pierwsza wizyta na Wsp??lnej 65a nie przyprawi??a mnie o zawr??t g??owy.

Miejsce odkry??em zupe??nie przez przypadek, kiedy jaki?? czas temu szukali??my przytulnego miejsca ??eby opi? z ch??opakami ma??y sukcesik. Wyb??r pad?? na Peoni? Macedoni?. Niestety na miejscu okaza??o si?, ??e to wcielenie najwy??ej podgryza korzonki peonii. Na miejscu by??o ju?? Kathmandu. Z racji, ??e oko nie przepada za egzotycznymi smakami, a na dzie?? dzisiejszy lokal nadal nie dorobi?? si? koncesji, uciekli??my wtedy do Ma??ej Serbii. Ale co si? odwlek??o to nie uciek??o…

M??j, ostatnio nasilony, lobbing hinduszczyzny spowodowa??, ??e w innym sk??adzie i w cieplejszej porze nawiedzili??em ten adres ponownie. Pierwsze wra??enie: wn?trze przesz??o chyba tylko lekki lifting ??cian po poprzednim w??a??cicielu, bo z po??udniow? Azj? nie ma tu nic wsp??lnego. Podejrzewam, ??e nawet naczynia pozosta??y w spadku po czasach Peonii. Ale w ko??cu nie do galerii tu przyszli??my. Od wej??cia nie da??o si? przeoczy? tutejszego kelnera, chyba dok??adnie takiego jakim powinni by? ci wszyscy, kt??rzy zajmuj? sie konsumentami w jad??odajniach. Szarmancki i pomocny, na oko po pi??dziesi?tce (wiekowo, nie procentowo) – zawsze sk??onny do wyja??nie??. Niestety za pierwszym razem nie mieli??my przyjemno??ci by? obs??u??onymi przez niego. Za drugim z kolei zostali??my potraktowani troch? po macoszemu. No c????, para m??odych ludzi, to nie sze??ciosoobowa grupa. Troch? szkoda, bo czar pierwszego wra??enia prysn???.

W przeciwie??stwie do mojego ulubionego Arti, ani naan, ani parantha w menu tu nie wyst?puj?. S? za to papadamy (3z??), podawane z dwoma sosami: zielonym (mi?towo-kolendrowy) i czerwonym tamaryndowym o s??odkim smaku. Warte spr??bowania, chocia?? nie warte swej ceny s? piero??ki momo. 20z?? jak za 10 sztuk odgrzewanych klusek na prz?k?sk?, to conajmniej o 5 za du??o. Wspania??e jest za to tutejsze lassi mango (8z??). Na g??ow? bije owocowy jogurt, kt??ry pr??bowa??em w Mandali. W wersji na s??ono, z kminem r??wnie?? niczego sobie. Za drugim razem dane mi by??o spr??bowa? r??wniez nepalskiej zupy z kurczakiem (10z??) i to by??o chyba najwi?ksze rozczarowanie. Smakowa??a jak cienki roso??ek z mi?sna wk??adk? i kokosowym posmakiem. Do czasu… Pani in??ynier pr??buj?c go posz??a w eksperyment i doda??a sobie na ??y??k? z wywarem zielonego sosu do papadam??w. Fuzja ta by??a na tyle pozytywna, ??e od razu dorzuci??em dwie ??y??eczki do miski z zup?. Mo??e by?? to jaki?? gwa??t na zasadach, ale jego owoc by?? jak najbardziej smakowity. Tutejszy szef kuchni powinien pomy??le? nad lekka zmian? w tym daniu.

Ceny g????wnych da?? s? tu do siebie zbli??one i oscyluj? w granicach 24z??. Oczywi??cie jak zwykle, ry?? nie jest doliczany i wyst?puje tu tylko w jednej postaci: zwyk??ego bi??ego ry??u basmati (5z??). Jak zwykle wszystko podawane jest w osobnych miskach, zach?caj?cych wr?cz do dzielenia si? smakami. Mia??em okazj? spr??bowa? tu g????wnie jagni?ciny: po nepalsku, w curry i jakiej?? na ostro. M??j wyb??r pad?? na nepalsk? – ze ??wiezym pomidorem i ?wiartkami jajka na twardo. Nie okaza?? si? by? bardzo trafiony, o niebo lepiej smakowa??a mi owieczka w curry. Jagni? w wersji ostrej, okaza??o si? za to pora??k?. Z tego co si? orientuj? to w lod??wce trzymam ostrzejszy ketchup ??adgodny, ni?? to co nam zaserwowano. Narzekam tak, poniewa?? kelnerka nastawi??a nas na co?? naprawd? pal?cego. Bonusowy kurczak zena okaza?? si? drobiow? odmian? mojego dania. Sos by?? ok, ale nie by??o to r??wnie?? nic powalaj?cego. Z tego co pami?tam to jagni?cina w nepalskiej wersji z Mandali by??a smaczniejsza.

Tutejsze porcje, mimo, ??e nie wydaj? si? wielkie naprawd?, syc?. Na oko ilo??? mi?sa i sosu jest ciut mniejsza od tego co mo??na dosta? w Arti, ale nie mo??na naprawd? narzeka?. Po spa??aszowaniu papadam??w, piero??k??w i ca??ej porcji jagni?ciny czu??em si? naprawd? pe??en. By? mo??e uczucie to pot?gowa?? tutejszy klimat. Jest ju?? do??? ciep??o, a klimatyzacji, czy inszego nawiewu si? nie u??wiadczy. Podejrzewam, ??e z ka??dym kolejnym, letnim tygodniem mo??e by? gorzej. Szybko??? obs??ugi r??wnie?? nie powala, ale to akurat, szczeg??lnie gdy si? nikomu nie ??pieszy, uwa??am za plus. Jest czas na rozmow? i obserwacj? otoczenia. Kt??re czasem mo??e zaskoczy? swoim sfoszonym zachowaniem. I tu ma??a dygresja.

Po zap??aceniu rachunku sze??cioosobowy stolik za nami, obs??ugiwany przez wspomnianego na pocz?tku kelnera, zaj???a trzyosobowa ekipa haute consommateur, ???daj?c wyra??nie obs??ugi przez pana kelnera. Widocznie pani – rodowita hinduska? im nie odpowiada??a. Nowela jak? odegrali nie mog??a p??j??? w niepami??, chocia??by dlatego, ??e zen i maczek by mi tego nie darowali.
Trzyosobowe pa??stwo, kt??re zasiad??o, pod przewodnictwem naczelnego recenzenta kulinarnego prawdopodobnie z podsiedleckich rejon??w, zabra??o si? w??a??nie do wyboru da??. Pan recenzent d??ugo dywagowa?? nad wyborem da?? swoich go??ci. Stwierdzi??, ??e je??li mi?so nie b?dzie odpowiednie, to wyjdzie i nie zap??aci rachunku. Z tego co si? zorientowa??em kelner przysta?? na t? umow?. Gdy obserwowana wsp????biesiadniczka wybra? ryb?, smakosz wtr?ci?? si? pytaj?c, czy sola, podana b?dzie bez o??ci. Na has??o, ??e s? to gotowe filety dopyta?? si? jeszcze czy ze ??wie??ej ryby. S??ysz?c przecz?c? odpowied?? odradzi?? chyba to danie.
Nie wiem czy pan zdawa?? sobie spraw? z po??o??enia geograficznego Warszawy, ale jedyna ??wie??a ryba, kt??r? mo??na tu dosta? w cenie do 20z?? to ta z Wis??y. W czasie oczekiwania, siedz?c w pobli??u, nie spos??b by??o nie us??ysze? samo-uwag na temat ekonomicznej zaradno??ci pana znawcy. Wszak sztuk? jest „zwraca? uwag? na ka??d? z??ot??wk?”. Konsumpcja naprzeciwstolikowych go??ci rozpocz???a si? i gdy ju?? wydawa? si? mog??o, ??e wszystko wszystkim smakuje (a siedz?c niedaleko nie spos??b by??o nie s??ysze?) pan krytyk kulinarny zawezwa?? obs??ug? w celu z??o??enia zapytania:
- Co to za mi?so?
Odpowied?? pani kelnerki, po chwili zaskoczenia tak g??upim pytaniem: „jagni?cina” zosta??a skwitowana pogardliwym kr?ceniem g??owy i parskni?ciem gminnego znawcy. Nast?pnie stwierdzi?? kpi?co, ??e to chyba jaka?? lama by? musi i na pewno nie jest to jagni?cina. Zaawocowa??o to natychmiastowym stworzeniem tematu do dzisiejszego wpisu i ochrzeczenia go tym epitetem przez nasz? ekip?. Po tej uwadze reszcie towarzystwa z jego stolika r??wnie?? przesta??o smakowa? i zacz?li??my s??ysze? narzekania, ??e „no tak”, „no mi te??”, „jednak to nie to”. Ca??a sytuacja by??a tym bardziej ??enuj?ca, ??e mi??a starsza para, kt??ra niedawno zasiad??a tu?? obok nas, zosta??a lekko zbita z tropu. Fakt, gdy w restauracji s??yszy si? takie has??a zaraz po wej??ciu mo??na si? przestraszy?. W tym przypadku raczej antypatycznej klienteli w postaci pana lamy.

??eby jednak na koniec zostawi? co?? dobrego rozp??yn? si? nad jagni?cin? z kozieradk?. Pocz?tkowo obawiali??my si? troch? zbyt mocnego aromatu przyprawy, jednak po zapewnieniach kelnera, ??e warto spr??bowa? w??a??nie tego dania z??amali??my si?. I naprawd? by??o warto. Mnie osobi??cie odpowiada?? lekko md??y smak sosu, z naprawd? delikatnym aromatem kozieradki. Jednak to danie, no i mo??e jeszcze jagni?cina curry nie spowoduje, ??e zawitam tu raz jeszcze. Brak naan??w i mimo wszystko niezbyt bogate menu (nie ma tu chyba nic „z pieca” tandoor) powoduje, ??e miejsce to jest raczej na dwa-trzy strza??y. Je??li chodzi o hinduszczyzn? w przyst?pnej cenie dla mnie niepodzielnie kr??luje Arti przy placu Zawiszy.

13/11/2007

W ko??o mandali

Filed under: Warszawa,indyjskie — maliboo @ 21:21

Pragnienie czego?? inszego i rekomendacja Marcina zap?dzi??a nas na Emilii Plater. Stare k?ty, gdzie zdawa??em z ca??kowitym niepowodzeniem (dzi?ki o Panie) na profil biol-chemiczny liceum Hoffmanowej. W drodze z Centrum na Emilii Plater 9/11 chc?c niechc?c musia??em min?? to miejsce dwudniowej bodaj??e katorgi, kt??ra mia??a miejsce latem 1994 roku. ??eby podtrzyma? dramatyzm musia??bym w tym miejscu zacz?? zmy??la?, bo 13 lat robi swoje, a skleroza oczywi??cie nie boli. Wi?c sko??cz? na tym.

Napaleni menu na stronie Mandali praktycznie od wej??cia wiedzieli??my jakie mi?so wyl?duje na stoliku. Wyt?skniona jagni?cina przede mn? i kaczucha dla Kasiorka. Ale zanim do tego dosz??o, czy raczej to dosz??o do nas czeka??a nas droga przez zakamarki starego ??r??dmie??cia. Mijaj?c Ma??? Serbi?, kt??ra ca??y czas mam na to-eat li??cie w ch??odzie i m??awce doprowadzili??my swoje zadki w miejsce dok??adnie takie, jak opisa?? to Nowak na wybi??rczej. Ciemno by??o, to??my elewacji nie popodziwiali, ale nawet wn?trze zdradza industrialn? przesz??o??? budynku. Co oczywi??cie w konsumpcji nie przeszkadza. Restauracyjne wn?trze ma raptem kilka niedu??ych stolik??w, par? malowide?? w indyjskim stylu na ??cianach. Te ostatnie by? mo??e ma??ni?te przez wspomnianych u Nowaka „aspiruj?cych do tego miana”. Wystr??j tej cz???ci nale??y raczej do skromnych, ni?? prze??adowanych kolorem, jak w filmach rodem z Bollywood. Mandala posiada te?? cz???? klubow?, jednak tam zawita? mi dane nie by??o.

Cierpliwie czekaj?c przy swoim stoliczku, po d??u??szej chwili os??odzonej wci?ganiem mango lassi(10z??) dostali??my zam??wion? jagni?cin? masala po nepalsku(30z??) i kaczk? zielone curry po tajsku(32z??). Je??li chodzi o nap??j hinduskich bog??w, to ten miksowany jogurt mnie nie zachwyci??. By? mo??e trzeba by??o zam??wi? bardziej tradycyjn?, s??on? wersje, kt??ra by??aby pewnie zbli??ona smakiem do tureckiego ayranu. Ale wracaj?c do papu… Wniesione porcje na pocz?tku nie wydawa??y si? du??e. Jednak to tylko z??udzenie optyczne kt??re przechodzi z ka??dym kolejnym k?sem. Ry?? podany w jednej z przegr??dek naczynia w kt??rym serwuje si? tu dania by?? bardzo dobry. A pono? nawet wy??mienity. Kaczka (jak ja nie cierpi? tego mi?sa) mia??a bardzo charakterystyczny, md??awy sos z dodatkiem trawy cytrynowej. Naprawd? inny od tego co jadam zar??wno na co dzie?? jak i od ??wi?ta. Nie wydaje mi si?, ??eby kto??, kto nie gustuje w takich ??mietanowo-kokosowych smakach zjad?? wszystko. Tote?? spakowali??my reszt? na wynos. Za to moja jagni?cina to inna bajka. Podana w ostrawym sosie, z po????wkami jajek na twardo na wierzchu, r??wnie?? w towarzystwie cytrynowego zielska, smakowa??a wybornie. To ona jest spirytusem mowensem ch?ci mojego powrotu na Platerowej dziewi?? przez jedena??cie. Kusz? mnie jeszcze warzywa i kurczak pakora(12z??), jak i co?? z tofu w podobnym uk??adzie z sosami, co reszta tutejszych mi?s. Gdyby tylko bronx by?? tu ciut ta??szy, wiedzia??bym gdzie sp?dzi? piwny wiecz??r w przysz??ym tygodniu…

Powered by WordPress