mali*ciou??

01/02/2009

Tabaka w rogu

Filed under: Warszawa,ba??ka??skie,bu??garskie — maliboo @ 00:08

…rogu ??wi?tokrzyskiej i Marsza??kowskiej. Zupe??nie przypadkowo wypad??o, ??e w moje imieniny. Ca??e szcz???cie nikt nie pami?ta??. Zawsze si? czuj? skr?powany ??yczeniami, chocia?? nie zaprzeczam, ??e jest mi mi??o. Krzepa j?cza?? o Czerwonego Wieprza, ale Andrzej poleca?? przybytek na Szkolnej 2/4: Tawerna Tabaka. Dodatkowo recenzje na gastronautach zach?caj?. Mocna tr??jka w medianie i czw??rka od chenoi daj? gwarancj? zadowolenia. Lecz de gustibus etc. – trzeba by??o spr??bowa? samemu.

Jadziemy z tym koksem.
Pi?tek godzina 18:30 to z??y czas na rezerwacje. Po prostu nie da si? ju?? wysiedzie? w fabryce, szczeg??lnie maj?c w pami?ci smak i zapach bu??garskiej czubricy. W ko??cu ten drugi to najtrwalszy ze zmys????w. Dlatego weso??o wpadli??my do przybytku zaraz po sz??stej. Nasz stolik, ca??e szcz???cie sta?? ju?? wolny. Niestety miejsc??wka nieco mniej szcz???liwa, bo na g????wnej trasie gastronomicznej realcji kuchnia – sala.

Tabaka cz?sto bywa por??wnywana z Banja Luk? na Pu??awskiej. Je??li chodzi o metra?? to ta druga r??wna? si? nie ma co. Na Szkolnej miejsca nie brak. A i rozk??ad siedzisk jest odpowiedni. Do gustu przypad??y mi miejsc??wki we wn?kach. Jest taka czteroosobowa za koralikowym zwisem sufitowym, jednak i te wi?cejosobowe za przepierzeniami z wiklinowego barach??a te?? s? fajne. W??r??d prza??nego wystroju, lamp rodem ze Sfinksa, da si? mi??o sp?dzi? czas. Chocia?? wiadomym jest, ??e nie miejsce, a towarzystwo gwarantuje dobr? zabaw?. Co nie zawsze jest prawd? oczywi??cie ;-)

Ka??da podr???? zaczyna si? od schod??w, czy jako?? tak. Tymi akurat schodzili??my w d????, po podj?ciu kurtek w szatni (panie szatniarzu: piwo bez soku smakuje lepiej) zostali??my pocz?stowani lampk? czego?? gor?cego. Je??li mia?? by? w tym alkohol, to z pewno??ci? wyparowa?? po zagotowaniu. W ka??dym razie s??odki korzenny soczek „z czego??” by?? mi??ym gestem na powitanie. Nie wspomina??bym by? mo??e o tym, gdyby nie to, ??e milszych gest??w potem r??wnie?? nie brakowa??o. Od wej??cia, a ja ju?? od ??rody, nastawili??my si? na przystawk? w formie Midi sa wino, (mule duszone na ma??le i bia??ym winie z dodatkiem czosnku, cebuli i natki pietruszki – 29z??). Porcja akurat odpowiednia dla dw??ch os??b, tak ??eby zach?ci? ??o???dek do mi?snego najazdu za trzy kwadranse. Przed skorupiakami zostali??my pocz?stowani wspominan?, reklamowan?, chwalon?, pyszn? oliw? z ciep??ym pieczywem. Jako czekade??ko (a bu??ki z kosza jako wylizade??ko do sosu z omu??k??w) spisa??o si? wspaniale. Oliwa zaprawiona octem balsamicznym i ostr? papryk? w po???czeniu ze ??wie??ym pieczywem wymiata??a. Od czas??w Butelki nie jad??em tak dobrej przystawki z oliw? w roli g????wnej. I niech w tym miejscu si? schowa nawet St. Antonio ze swoim zio??owym przysmakiem. Jest to rzecz dla kt??rej zjawi? si? w Tabace raz drugi, trzeci i by? mo??e czwarty! Same morskie ??miecie nie by??y ju?? wstanie dor??wna? darmowej przystawce. Tu oczywi??cie moje zdanie i zdanie krzepy rozbi??o si? o fiordy gust??w i gu??cik??w. Ja twierdzi??em, ??e przesolone omu??ki s? du??o gorsze ni?? w Szwejku, jemu cebulowa zaprawa smakowala bardziej. Jak dla mnie zbyt s??abo podduszona cebula i za ci???ki sos zabija??y smak skorupianego ustrojstwa i ca??o???? przypomina??a bardziej jajecznic? na ma??le z cebulk?, ni?? owoce morza.

Po porcji mi?czak??w, s?cz?c Carlsberga (8z?? – ale czemu nie by??o Okocimia palonego?) ws??uchiwali??my si? w d??wi?k dzwoneczk??w noszonych przez panie kelnerki na najlepszej cz???ci cia??a kobiety. Nadawa??y one (dzwoneczki, nie pupy) na do??? wysokich cz?stotliwo??ciach, przypominaj?c troch? ultrad??wi?kowe odstraszacze ps??w. Ca??e szcz???cie by?? pi?tek, wi?c wszyscy ubrani byli bardziej casual, ni?? korporacyjnie.

Nasza cierpliwo??? zosta??a nagrodzona. Chocia?? czekanie Radzia nieco wcze??niej. Na st???? wjecha?? zam??wiony przez niego gigantyczny kawa?? jagni?cego ud??ca (69z??). Wedle s????w pani kelnerki marynowany przez 3 dni w specjalnej zalewie. Do dostania pono? tylko w pi?tki i soboty. Plotki tej nie potwierdzam, jednak co?? takiego jak sezonowo??c da?? w restauracjach bardzo mnie nakr?ca. Fajnie dosta? co??, czego nie mo??na zje??? na codzie??. Taki wybieg od??wie??a ustalony model biznesowy w postaci, przetartego i podniszczonego czasem, menu.

Czekaj?c grzecznie na swojego steka z wo??owiny (43z??) pod??era??em biednemu krzepie z jego grillowej pateni, czy rondla, soczyst? owieczk?. Oczywi??cie z reporterskiego obowi?zku musia??em spr??bowa? Kebabczeta Marcina (30z??) i Pile po turski, czyli pieczony kurczak w miodzie i balsamico z pra??onym sezamem i orzechami (30z??) Andrzeja. Niestety kebapcze w wykonaniu Tabaki to kolejna po mulach niedor??bka. Owszem smaczne jako kotlety, ale to co daja w Nesebarze bije miejscowe paluchy z mielonego na g??ow?. Kurczak w miodzie, a g????wnie jego wielko???, nokautowa??. Mi?so soczyste, niewysuszone i do tego s??odki, miodowy posmak. Napisa??bym, ??e trzeba si? by??o dobra? r??wnie?? do orzeszk??w, ale zabrzmialoby to do??? homo, lub zalecia??o dowcipem o przemytnikach wiewi??rek.
Wracajmy wi?c do mojej sztuki mi?sa. Stek, wysma??ony w kratk?, przyrz?dzony na medium by?? boski! Mo??e nie nast?pnym, ale na pewno kolejnym razem wezm? co?? nawet mnej wysma??onego. Wo??owina rozp??ywa??a si? w ustach, co zosta??o potwierdzone wyborem zena, kt??ry wzi??? to samo. Z t? r????nic?, ??e zam??wi?? sa??atk? szopsk? (7z??), kt??rej nie dosta??. Co oczywi??cie nie przeszkodzilo tej??e pojawi? si? na rachunku. Fajnie by by??o, gdyby obs??uga dopilnowywa??a zgodno??ci tego co dostaj? klienci z tym za co p??ac?. W ko??cu technika WYSIWYG znana jest nie od dzi??.

Ostatecznie ten zgrzyt nie zniech?ci mnie do ponownej wizyty w Tabace. By??o dobrze, powiedzia??bym, ??e nawet bardzo dobrze. Do tego stopnia, i?? nast?pnym razem skusz? si? chyba na Hejdučki kotleti, czyli kotleciki jagni?ce (44z??), po kt??rych zosta?? mi taki niesmak z Banja Luki. Uraczono nas tam??e, a dok??adniej Kasi?, (wy)suszonym ??cierwem wok???? owczych kostek. Ca??e szcz???cie od czasu menu jagni?cego na Podwalu i wielu wizyt w hinduskich knajpach wyleczy??em si? z traumy po tamtym dniu. Co warte wzmianki, to to, ??e od 10 os??b doliczaj? tu 10% serwis. Ciekaw jestem, czy przy rezerwacjach powy??ej tej ilo??ci wymuszaj? ustalenie menu, niestety jak gdzieniegdzie. Strasznie bydlacki to zwyczaj, t??umaczony zwykle „jako??ci? serwisu” i tym podobnymi bzdurami. Screw that! My??l?, ??e wol? poczeka? na jedzenie 30 minut d??u??ej ni?? by? zmuszonym tydzie?? w prz??d do jego wyboru!

01/10/2008

????????????

Filed under: ba??ka??skie,bu??garskie — maliboo @ 21:38

Staro??? nie rado???. Po d??u??szej przerwie wakacyjno-perturbacujnej czas powr??ci?. Bez t??umaczenia si?. W ko??cu ten blog ma s??u??y? g????wnie mnie. ;]
29 wrze??nia przywita??em (czy mo??e po??egna??em?) ostatnia dw??jk? w liczbie lat. Ma??y pretekst do wizyty w Nesebarze. Wi?kszym by??a ch?? por??wnania tego co daja w Polszy, do tego co dawali autochtoni w ??wie??o opuszczonej Bu??garii. Tym bardziej, ??e pogoda u nas ??adniejsz? by??a. Zosta??em wi?c zabrany do warszawskiego Ba??ka??skiego Zag???bia Uciech Podniebienia: w okolice placu Unii Lubelskiej. Na przeciwko siebie urz?duj? tu dwie restauracje mianuj?ce si? bu??garskimi: Nesebyr i Bulgaria Magica. Wspomnienie ekskursji spowodowa??o wyb??r knajpy po parzystej stronie ulicy.

Ucieczka z Centrum przy pomocy czerwonej strza??y – tramwaju nr 18 okaza??a si? strza??em w dziesi?tk?. Wyl?dowali??my praktycznie pod sam? restauracj?. Wn?trze do??? skromne: circa 7 stolik??w na poziomie parteru (w tym oko??o po??owa dwuosobowych) i nieodgadniona sala w suterenie. Jak si? p????niej okaza??o, prawdopodobnie odbywala si? tam jaka?? prywatna impreza, suto okraszana donoszonym jedzeniem.

Menu przywita??o nas – tradycyjnym ju?? chyba w w Warszawce – serwis 10% doliczany powy??ej 10 os??b. Ca??e szcz???cie by??y tylko dwie, szanuj?ce zasad?: dobra obs??uga = +10% do rachunku. Jednak takowe zmuszanie ju?? w karcie, jak zwykle przyprawia mnie o migren? i torsje.

Ewidentnym celem do ustrzelenia sta??y si? dla nas kebapcze, kt??re wprost zniewoli??y nas w Bu??garii. Nad zam??wieniem zastanawiali??my si? na tyle d??ugo, ??eby spa??aszowa? wcze??niej przek?ski w postaci banicy ze szpinakiem (12z??) i szkembe czorby (czyli flaczk??w, 16z??). Stety dla Kasi, p????-niestety dla mnie – ta pierwsza by??a bez bozy. Banica mog??a mie? wi?cej szpinaku, ale Ka?? uzna??, ??e gdyby by??o go jeszcze troch? to danie wysz??oby md??e. Natomiast flaczki, szczeg??lnie po doprawieniu papryk? i czosnkiem okaza??y si? odkryciem wieczoru. Tym bardziej, ??e s? one krojone inaczej ni?? nasze – w kwadratowe kawa??ki, nie w paseczki.

Po zaprawieniu wy??ej wymienionych specja????w winem plotkowanie mnich??w (tu 7z?? kieliszek, 7z?? butelka w Bu??garii ;-) ) trudna decyzja zosta??a podj?ta. Na danie g????wne wybieramy bramk? nr 1 i 2, czyli kebapcze (6 z??) z kiutfe (6 z??) i ziemniakami po wiejsku (6 z??), oraz dla solenizanta ;] – jagni?cina po georgiowsku (51 z??). Ziemniaczki okaza??y si? totaln? pora??k?. Smakowa??y troch? jak odgrzewane w mikrofal??wce, po dw??ch dniach le??akowania w lod??wce. Kebapcze test zda??y na czw??rk? z minusem. Mimo wszystko te degustowane w ich rodzimym kraju by??y doprawione lepiej i mocniej. Nie wiem czy zabrak??o czubricy, czy serca, jednak r????nica w smaku dzia??a??a in minus. Podobnie z kiufte, kt??rym r??wnie?? brakowa??o tego charakterystycznego „czego??”. To co nas zdziwi??o to cena meszanej skary wieprzowej, kt??rej ostatecznie nie zam??wili??my, aczkolwiek przystwiali??my si? do tego dania. W jej sk??ad wchodzi??y kebapcze, kiufte, szasz??yk i kark??wka, a cena to 36z??. Z naszych pobie??nych postalkoholowych wylicze?? wysz??o, ??e te dania na sztuki kosztuj? 34z??. Menago restauracji powinien zatem przemy??le? raz jeszcze model biznesowy.

Jagni?cina okaza??a si? za to kolejnym odkryciem.  Spora porcja mi?sa, ry??u ze szpinakiem, zatopiona w do??? t??ustym sosie w??asnym z sur??wk? ze ??wie??ej kapusty, oraz pomidorami i og??rkiem, okaza??a si? nie do przebrni?cia. Podobnie jak po obfitej banicy – kebapcze i kiufte dla Kasi. W po??owie pa??aszowania musieli??my skapitulowa? i poprosi? kelnera o spakowanie i rachunek. Nie wiem w czym tkwi sekret, by? mo??e w przyprawach, ale bu??garska jagni?cina smakuje zupe??nie inaczej ni?? ta, kt??r? podaje si? w sosach w hinduskich knajpach. To akurat temat do kt??rego przystawiam si? od do??? dawna, poniewa?? miejsca takie jak Arti, India Curry, czy Tandoor Palace nie mog? zosta? pomini?te. Danie mog??o spokojnie s??u??y? dw??m osobom po naprawd? s??usznych przystawkach.

Mimo drobnych niedoci?gni?? warszawski Nesebar daje rad?. A opr??cz tradycyjnego „ho??du” z??o??ylismy kelnerowi (IMO nawet ciacho, ale Kasia si? nie zachwyca??a) symboliczn? stotink? w prezencie. ??a??uj? tylko, ??e nie starczy??o mi miejsca na bak??aw?, chocia?? ta, jak widzia??em na talerzach innych go??ci, wygl?da??a do??? skromnie i nie by??a godna swojej ceny (9 z??). Sory Winnetou, ale za te pieni?dze na mie??cie mo??na dosta? conajmniej dwa ciacha. Aw samej Bu??garii za te pieni?dze ilo??? ciasta podowduje przekroczenie maksymalnego poziomu zas??odzenia. Mam nadziej? odwiedzi? jeszcze s?siedni? Magiczn? Bu??gari?. Ceny wydaj? si? konkurencyjne, a miejscami nawet ni??sze.

Powered by WordPress