mali*ciou??

06/06/2009

Je??li Serbia, to tylko w Belgradzie.

Filed under: Warszawa,ba??ka??skie — Tagi: , , , , — maliboo @ 22:12

Pami?? fotograficzna czasem zawodzi. By??em pewien, ??e Ma??y Belgrad na wz??r Ma??ej Serbii widzia??em gdzie?? w Centrum. Troch? tej ma??o??ci posiadamy jednak zbyt wiele, bo summa sumarum wysz??o na to, ??e chodzi??o o Ma??? Gruzj?, s?siadk? Serbii na Nowogrodzkiej. Oj panie! Za du??o tego…

Po kr??tkim ??ledztwie okaza??o si?, ??e tymrazowa destynacja znajduje si? w tej cz???ci Warszawy, gdzie psy szczekaj? odwrotnie. Ulica, nomen omen, Belgradzka 4 jest na dalekim, daaaalekim, daaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaleeeeeeeeeekim Natolinie. Jednak blisko metra, wi?c butk??w nikt w stanie zedrze? nie jest.
Ostrze??ony s??owami Agaty o ma??o??ci tego przybytku, kt??ry wybitnie podkre??la nazwa, postanowi??em zarezerwowa? miejsce. W ko??cu smutno by??oby wraca? z odleg??ego po??udnia nazad do Centrum w poszukiwaniu jakiego?? godnego zast?pstwa ba??ka??skiej pleskawicy. Nie mog? tu jednak pomin?? sposobu rezerwacji, kiedy to prosz?c o stolik na godzin? 19:00 dosta??em do wyboru 18:45 i 19:30 ;o) Po kr??tkich pertraktacjach doszli??my z mi??? pani? za telefonem do konsensusu w postaci pi?tnastominutowego sp????nienia na 18:45.

Po dotarciu na miejsce odetchn???em z ulg?, poniewa?? pomys?? zarezerwowania okaza?? si? trafny. Praktycznie ca??a knajpka by??a ob??o??ona, lub zarezerwowana. M??wi?c Pisz?c „ca??a” mam na my??li par? stolik??w na maksymaln? ilo??? 18-22 go??ci. Jak na tak odeg??? lokalizacj? wr????y??o to dobrze. W ko??cu zwyk??e osiedlowe knajpki nie maj? chyba a?? tak sporego ob??o??enia? Zasiedli??my wi?c sobie w ciut przyciasnym k?ciku we czterech ch??opa i czuj?c dzi?ki temu bratersk? blisko??? przyst?pili??my do wertowania menu.

Przy okazji pi?tku wypada??o nam si? nagrodzi? za pracowity tydzie??, wi?c zacz?li??my od zam??wienia przystawek i czego?? krzepi?cego nastr??j. Wyb??r pad?? na rakij? (7z??, do wyboru ??liwkowa, z winogron lub ta trzecia), karafk? Vranac Planta?e (28z??/500ml) oraz co?? tre??ciwego w postaci zupy z soczewicy (7z??), g?stej zupy z kurczaka (8z??), sma??onej cukinii z sosem koperkowym (15z??) i papryki Biurek (15z??) w panierce nadzienwanej serem sirene. Oczywi??cie nie omieszka??em doprawi? swojej str?czkowej zupki stoj?cymi na stole przyprawami paprycznymi, przy okazji zdrowo przesadzaj?c. Istny ??ar cia??a czu??em nie tylko w trakcie konspumpcji tej zacnej polewki, ale r??wnie?? i d??ugo potem, ??cieraj?c z czo??a si??dme poty. Krzepiny roso??ek okaza?? si? ciut lepsz?, bo g?stsza, wersj? naszej zupy z kur wielu. Nic co by do nieba wzi???o mnie. Za to warzywne przystawki to ju?? inna bajka. „Bajka” dos??ownie, poniewa?? przysma??one plastry cukini umaczane w sosie to istne niebo w g?bie! Podobnie rzecz mia??a si? z jeszcze lepszymi dwiema papryczkami w panierce, sowicie serem nadzianymi.

Ale nie dla zieleniny tu przyszli??my. Jako ch??opy poka??ne w genach mamy zapisan? konsumpcj? mi?cha. Zatem zw??ocznie przeszli??my do zam??wienia da?? g????wnych. Opieraj?c si? pokusie zam??wienia kawarmy, tak mi??o wspominanej przeze mnie po ostatnich wakacjach, wybra??em bejcowan? kark??wk? pod sadzonym jajkiem (24z??). Obecno??? sadzonego jajka wydaje si? tu do??? sporna. Mimo tego, ??e kark??wka by??a dobra, to nabia?? mi tu jako?? nie le??a??. Co innego sos lutenica (3z??), kt??ry okaza?? si? jednym z lepszych jakie jad??em!  ??miem stwierdzi?, ??e to dla niej tutaj wr??c?! R??wnie?? pleskawice przypad??y mi do gustu, chocia?? wersja „Dymitrowska” (23z??) z w?dzonym boczkiem i serem powali??aby mnie na kolana, gdyby nie do??? ciasne miejsce, kt??re okupowali??my. Zam??wiony przez Radzia szasz??yk Hajducki podany z pikantnym sosem, przetykany w?dzonym boczkiem i papryk? (30z??) r??wnie?? dobrze si? spisa??, chocia?? musz? przyzna?, ??e tytu??owego pikantnego sosu troche posk?piono. Jednak wielko??? porcji mi?sa zdecydowanie nadrabia wszelkie inne niedoci?gniecia. Biedny Szczepek zdawa?? si? juz cisn?? ??zy pod koniec jedzenia pleskawicy, ale doko??czy?? z godno??ci?. Na s??owo, niestety, musz? uwierzy? D??ugiemu, kt??ry chwali?? r??wnie?? kark??wk? po bo??niacku (24z??) zam??wion? przy drugiej wizycie. Te cieniutkie paski kark??wki grillowane z cebulk? i pomidorami, posypane ??????tym serem na pewno znajd? si? jako pierwsze na li??cie podczas kolejnej wizyty.

Jak dobrze, ??e Ma??y Belgrad jest tak daleko. Bo z pewno??ci? po kwartale wrzuci??bym pare kilo na klat? dup?. I mimo tego, ??e ten sielankowy obraz lekko przygasza nieco opiesza??a obs??uga, to mo??e powinienem to liczy? in plus jako taki leniwy, ba??ka??ski smaczek.

01/02/2009

Tabaka w rogu

Filed under: Warszawa,ba??ka??skie,bu??garskie — maliboo @ 00:08

…rogu ??wi?tokrzyskiej i Marsza??kowskiej. Zupe??nie przypadkowo wypad??o, ??e w moje imieniny. Ca??e szcz???cie nikt nie pami?ta??. Zawsze si? czuj? skr?powany ??yczeniami, chocia?? nie zaprzeczam, ??e jest mi mi??o. Krzepa j?cza?? o Czerwonego Wieprza, ale Andrzej poleca?? przybytek na Szkolnej 2/4: Tawerna Tabaka. Dodatkowo recenzje na gastronautach zach?caj?. Mocna tr??jka w medianie i czw??rka od chenoi daj? gwarancj? zadowolenia. Lecz de gustibus etc. – trzeba by??o spr??bowa? samemu.

Jadziemy z tym koksem.
Pi?tek godzina 18:30 to z??y czas na rezerwacje. Po prostu nie da si? ju?? wysiedzie? w fabryce, szczeg??lnie maj?c w pami?ci smak i zapach bu??garskiej czubricy. W ko??cu ten drugi to najtrwalszy ze zmys????w. Dlatego weso??o wpadli??my do przybytku zaraz po sz??stej. Nasz stolik, ca??e szcz???cie sta?? ju?? wolny. Niestety miejsc??wka nieco mniej szcz???liwa, bo na g????wnej trasie gastronomicznej realcji kuchnia – sala.

Tabaka cz?sto bywa por??wnywana z Banja Luk? na Pu??awskiej. Je??li chodzi o metra?? to ta druga r??wna? si? nie ma co. Na Szkolnej miejsca nie brak. A i rozk??ad siedzisk jest odpowiedni. Do gustu przypad??y mi miejsc??wki we wn?kach. Jest taka czteroosobowa za koralikowym zwisem sufitowym, jednak i te wi?cejosobowe za przepierzeniami z wiklinowego barach??a te?? s? fajne. W??r??d prza??nego wystroju, lamp rodem ze Sfinksa, da si? mi??o sp?dzi? czas. Chocia?? wiadomym jest, ??e nie miejsce, a towarzystwo gwarantuje dobr? zabaw?. Co nie zawsze jest prawd? oczywi??cie ;-)

Ka??da podr???? zaczyna si? od schod??w, czy jako?? tak. Tymi akurat schodzili??my w d????, po podj?ciu kurtek w szatni (panie szatniarzu: piwo bez soku smakuje lepiej) zostali??my pocz?stowani lampk? czego?? gor?cego. Je??li mia?? by? w tym alkohol, to z pewno??ci? wyparowa?? po zagotowaniu. W ka??dym razie s??odki korzenny soczek „z czego??” by?? mi??ym gestem na powitanie. Nie wspomina??bym by? mo??e o tym, gdyby nie to, ??e milszych gest??w potem r??wnie?? nie brakowa??o. Od wej??cia, a ja ju?? od ??rody, nastawili??my si? na przystawk? w formie Midi sa wino, (mule duszone na ma??le i bia??ym winie z dodatkiem czosnku, cebuli i natki pietruszki – 29z??). Porcja akurat odpowiednia dla dw??ch os??b, tak ??eby zach?ci? ??o???dek do mi?snego najazdu za trzy kwadranse. Przed skorupiakami zostali??my pocz?stowani wspominan?, reklamowan?, chwalon?, pyszn? oliw? z ciep??ym pieczywem. Jako czekade??ko (a bu??ki z kosza jako wylizade??ko do sosu z omu??k??w) spisa??o si? wspaniale. Oliwa zaprawiona octem balsamicznym i ostr? papryk? w po???czeniu ze ??wie??ym pieczywem wymiata??a. Od czas??w Butelki nie jad??em tak dobrej przystawki z oliw? w roli g????wnej. I niech w tym miejscu si? schowa nawet St. Antonio ze swoim zio??owym przysmakiem. Jest to rzecz dla kt??rej zjawi? si? w Tabace raz drugi, trzeci i by? mo??e czwarty! Same morskie ??miecie nie by??y ju?? wstanie dor??wna? darmowej przystawce. Tu oczywi??cie moje zdanie i zdanie krzepy rozbi??o si? o fiordy gust??w i gu??cik??w. Ja twierdzi??em, ??e przesolone omu??ki s? du??o gorsze ni?? w Szwejku, jemu cebulowa zaprawa smakowala bardziej. Jak dla mnie zbyt s??abo podduszona cebula i za ci???ki sos zabija??y smak skorupianego ustrojstwa i ca??o???? przypomina??a bardziej jajecznic? na ma??le z cebulk?, ni?? owoce morza.

Po porcji mi?czak??w, s?cz?c Carlsberga (8z?? – ale czemu nie by??o Okocimia palonego?) ws??uchiwali??my si? w d??wi?k dzwoneczk??w noszonych przez panie kelnerki na najlepszej cz???ci cia??a kobiety. Nadawa??y one (dzwoneczki, nie pupy) na do??? wysokich cz?stotliwo??ciach, przypominaj?c troch? ultrad??wi?kowe odstraszacze ps??w. Ca??e szcz???cie by?? pi?tek, wi?c wszyscy ubrani byli bardziej casual, ni?? korporacyjnie.

Nasza cierpliwo??? zosta??a nagrodzona. Chocia?? czekanie Radzia nieco wcze??niej. Na st???? wjecha?? zam??wiony przez niego gigantyczny kawa?? jagni?cego ud??ca (69z??). Wedle s????w pani kelnerki marynowany przez 3 dni w specjalnej zalewie. Do dostania pono? tylko w pi?tki i soboty. Plotki tej nie potwierdzam, jednak co?? takiego jak sezonowo??c da?? w restauracjach bardzo mnie nakr?ca. Fajnie dosta? co??, czego nie mo??na zje??? na codzie??. Taki wybieg od??wie??a ustalony model biznesowy w postaci, przetartego i podniszczonego czasem, menu.

Czekaj?c grzecznie na swojego steka z wo??owiny (43z??) pod??era??em biednemu krzepie z jego grillowej pateni, czy rondla, soczyst? owieczk?. Oczywi??cie z reporterskiego obowi?zku musia??em spr??bowa? Kebabczeta Marcina (30z??) i Pile po turski, czyli pieczony kurczak w miodzie i balsamico z pra??onym sezamem i orzechami (30z??) Andrzeja. Niestety kebapcze w wykonaniu Tabaki to kolejna po mulach niedor??bka. Owszem smaczne jako kotlety, ale to co daja w Nesebarze bije miejscowe paluchy z mielonego na g??ow?. Kurczak w miodzie, a g????wnie jego wielko???, nokautowa??. Mi?so soczyste, niewysuszone i do tego s??odki, miodowy posmak. Napisa??bym, ??e trzeba si? by??o dobra? r??wnie?? do orzeszk??w, ale zabrzmialoby to do??? homo, lub zalecia??o dowcipem o przemytnikach wiewi??rek.
Wracajmy wi?c do mojej sztuki mi?sa. Stek, wysma??ony w kratk?, przyrz?dzony na medium by?? boski! Mo??e nie nast?pnym, ale na pewno kolejnym razem wezm? co?? nawet mnej wysma??onego. Wo??owina rozp??ywa??a si? w ustach, co zosta??o potwierdzone wyborem zena, kt??ry wzi??? to samo. Z t? r????nic?, ??e zam??wi?? sa??atk? szopsk? (7z??), kt??rej nie dosta??. Co oczywi??cie nie przeszkodzilo tej??e pojawi? si? na rachunku. Fajnie by by??o, gdyby obs??uga dopilnowywa??a zgodno??ci tego co dostaj? klienci z tym za co p??ac?. W ko??cu technika WYSIWYG znana jest nie od dzi??.

Ostatecznie ten zgrzyt nie zniech?ci mnie do ponownej wizyty w Tabace. By??o dobrze, powiedzia??bym, ??e nawet bardzo dobrze. Do tego stopnia, i?? nast?pnym razem skusz? si? chyba na Hejdučki kotleti, czyli kotleciki jagni?ce (44z??), po kt??rych zosta?? mi taki niesmak z Banja Luki. Uraczono nas tam??e, a dok??adniej Kasi?, (wy)suszonym ??cierwem wok???? owczych kostek. Ca??e szcz???cie od czasu menu jagni?cego na Podwalu i wielu wizyt w hinduskich knajpach wyleczy??em si? z traumy po tamtym dniu. Co warte wzmianki, to to, ??e od 10 os??b doliczaj? tu 10% serwis. Ciekaw jestem, czy przy rezerwacjach powy??ej tej ilo??ci wymuszaj? ustalenie menu, niestety jak gdzieniegdzie. Strasznie bydlacki to zwyczaj, t??umaczony zwykle „jako??ci? serwisu” i tym podobnymi bzdurami. Screw that! My??l?, ??e wol? poczeka? na jedzenie 30 minut d??u??ej ni?? by? zmuszonym tydzie?? w prz??d do jego wyboru!

01/10/2008

????????????

Filed under: ba??ka??skie,bu??garskie — maliboo @ 21:38

Staro??? nie rado???. Po d??u??szej przerwie wakacyjno-perturbacujnej czas powr??ci?. Bez t??umaczenia si?. W ko??cu ten blog ma s??u??y? g????wnie mnie. ;]
29 wrze??nia przywita??em (czy mo??e po??egna??em?) ostatnia dw??jk? w liczbie lat. Ma??y pretekst do wizyty w Nesebarze. Wi?kszym by??a ch?? por??wnania tego co daja w Polszy, do tego co dawali autochtoni w ??wie??o opuszczonej Bu??garii. Tym bardziej, ??e pogoda u nas ??adniejsz? by??a. Zosta??em wi?c zabrany do warszawskiego Ba??ka??skiego Zag???bia Uciech Podniebienia: w okolice placu Unii Lubelskiej. Na przeciwko siebie urz?duj? tu dwie restauracje mianuj?ce si? bu??garskimi: Nesebyr i Bulgaria Magica. Wspomnienie ekskursji spowodowa??o wyb??r knajpy po parzystej stronie ulicy.

Ucieczka z Centrum przy pomocy czerwonej strza??y – tramwaju nr 18 okaza??a si? strza??em w dziesi?tk?. Wyl?dowali??my praktycznie pod sam? restauracj?. Wn?trze do??? skromne: circa 7 stolik??w na poziomie parteru (w tym oko??o po??owa dwuosobowych) i nieodgadniona sala w suterenie. Jak si? p????niej okaza??o, prawdopodobnie odbywala si? tam jaka?? prywatna impreza, suto okraszana donoszonym jedzeniem.

Menu przywita??o nas – tradycyjnym ju?? chyba w w Warszawce – serwis 10% doliczany powy??ej 10 os??b. Ca??e szcz???cie by??y tylko dwie, szanuj?ce zasad?: dobra obs??uga = +10% do rachunku. Jednak takowe zmuszanie ju?? w karcie, jak zwykle przyprawia mnie o migren? i torsje.

Ewidentnym celem do ustrzelenia sta??y si? dla nas kebapcze, kt??re wprost zniewoli??y nas w Bu??garii. Nad zam??wieniem zastanawiali??my si? na tyle d??ugo, ??eby spa??aszowa? wcze??niej przek?ski w postaci banicy ze szpinakiem (12z??) i szkembe czorby (czyli flaczk??w, 16z??). Stety dla Kasi, p????-niestety dla mnie – ta pierwsza by??a bez bozy. Banica mog??a mie? wi?cej szpinaku, ale Ka?? uzna??, ??e gdyby by??o go jeszcze troch? to danie wysz??oby md??e. Natomiast flaczki, szczeg??lnie po doprawieniu papryk? i czosnkiem okaza??y si? odkryciem wieczoru. Tym bardziej, ??e s? one krojone inaczej ni?? nasze – w kwadratowe kawa??ki, nie w paseczki.

Po zaprawieniu wy??ej wymienionych specja????w winem plotkowanie mnich??w (tu 7z?? kieliszek, 7z?? butelka w Bu??garii ;-) ) trudna decyzja zosta??a podj?ta. Na danie g????wne wybieramy bramk? nr 1 i 2, czyli kebapcze (6 z??) z kiutfe (6 z??) i ziemniakami po wiejsku (6 z??), oraz dla solenizanta ;] – jagni?cina po georgiowsku (51 z??). Ziemniaczki okaza??y si? totaln? pora??k?. Smakowa??y troch? jak odgrzewane w mikrofal??wce, po dw??ch dniach le??akowania w lod??wce. Kebapcze test zda??y na czw??rk? z minusem. Mimo wszystko te degustowane w ich rodzimym kraju by??y doprawione lepiej i mocniej. Nie wiem czy zabrak??o czubricy, czy serca, jednak r????nica w smaku dzia??a??a in minus. Podobnie z kiufte, kt??rym r??wnie?? brakowa??o tego charakterystycznego „czego??”. To co nas zdziwi??o to cena meszanej skary wieprzowej, kt??rej ostatecznie nie zam??wili??my, aczkolwiek przystwiali??my si? do tego dania. W jej sk??ad wchodzi??y kebapcze, kiufte, szasz??yk i kark??wka, a cena to 36z??. Z naszych pobie??nych postalkoholowych wylicze?? wysz??o, ??e te dania na sztuki kosztuj? 34z??. Menago restauracji powinien zatem przemy??le? raz jeszcze model biznesowy.

Jagni?cina okaza??a si? za to kolejnym odkryciem.  Spora porcja mi?sa, ry??u ze szpinakiem, zatopiona w do??? t??ustym sosie w??asnym z sur??wk? ze ??wie??ej kapusty, oraz pomidorami i og??rkiem, okaza??a si? nie do przebrni?cia. Podobnie jak po obfitej banicy – kebapcze i kiufte dla Kasi. W po??owie pa??aszowania musieli??my skapitulowa? i poprosi? kelnera o spakowanie i rachunek. Nie wiem w czym tkwi sekret, by? mo??e w przyprawach, ale bu??garska jagni?cina smakuje zupe??nie inaczej ni?? ta, kt??r? podaje si? w sosach w hinduskich knajpach. To akurat temat do kt??rego przystawiam si? od do??? dawna, poniewa?? miejsca takie jak Arti, India Curry, czy Tandoor Palace nie mog? zosta? pomini?te. Danie mog??o spokojnie s??u??y? dw??m osobom po naprawd? s??usznych przystawkach.

Mimo drobnych niedoci?gni?? warszawski Nesebar daje rad?. A opr??cz tradycyjnego „ho??du” z??o??ylismy kelnerowi (IMO nawet ciacho, ale Kasia si? nie zachwyca??a) symboliczn? stotink? w prezencie. ??a??uj? tylko, ??e nie starczy??o mi miejsca na bak??aw?, chocia?? ta, jak widzia??em na talerzach innych go??ci, wygl?da??a do??? skromnie i nie by??a godna swojej ceny (9 z??). Sory Winnetou, ale za te pieni?dze na mie??cie mo??na dosta? conajmniej dwa ciacha. Aw samej Bu??garii za te pieni?dze ilo??? ciasta podowduje przekroczenie maksymalnego poziomu zas??odzenia. Mam nadziej? odwiedzi? jeszcze s?siedni? Magiczn? Bu??gari?. Ceny wydaj? si? konkurencyjne, a miejscami nawet ni??sze.

05/02/2007

Na bani

Filed under: Warszawa,ba??ka??skie — maliboo @ 20:12

Banja Luk? poleci?? mi maczek zachwycony smakiem i ostro??cia banjalučkiego ?evapa. Tote?? z knajp? wi?za??em wielkie nadzieje, szczeg??lnie je??li chodzi o jagni?cine, kt??ra w Santorini smakowa??a mi bardzo.

Jak zwykle na tyle os??b: ma??? armi? przyboczn? w wielko??ci os??b 15-tu, rezerwacji dokona??em na tydzie?? przed. Pani poprosi??a mnie o ustalenie menu. I jak zwykle zdenerwi??o mnie to troch?, bo nie lubi? by? pospieszany. Ale doszli??my do wniosku, ??e to bez r????nicy, czy zdecydujemy si? na ??arcie z menu w necie, czy na miejscu z karty. Po ma??ej wymianie zda?? z Kasi? i eksterminacji da?? z listy ??ycze?? zam??wili??my dla siebie jare?i kotleti i punjena ve??alica plus ziemniaki po cyga??sku. Nie oby??o si? te?? bez mi?sa z kajmakiem, kt??ry moja prostacka wiedza zdewaluowa??a do czego?? s??odkiego z mleka, zamiast ba??ka??skiego sera robionego z ko??uch??w z mleka. Oczywi??cie pani poinformowa??a nas r??wnie?? o serwisie doliczanym do rachunku, przy rezerwacjach powy??ej 10 os??b, co jak zawsze mnie lekko wkur..za, bo napiwki potrafi? i lubi? dawa?.

Na powitanie przywita??y nas dwa w?t??e koszyczki z jak??? past? z papryki, czosnku i twaro??ku. Nic specjalnego i szybko posz??o. Okocim palone smakowa??o jak zwykle, z tym, ??e z butelki 0.5 by??o w tej samej cenie co z kija 0.4. Doprawdy „BEZ S?SU”… Ale dobra nasza, brali??my z butelek, bo skoro r????nic? wida?, to po co przep??aca?? Potem przyszed?? czas na gw????d?? programu, czyli nasze ??arcie. W sumie wi?kszo??? os??b by??a zadowolona… Wi?kszo???. Opr??cz Kasi. To co dosta??a na swojej desce, a nazwano „kotlecikami jagni?cymi” w dodatku za kt??re „szef kuchni osobi??cie r?czy” zakrawa??o na kpin?. Szczeg??lnie po wspomnianej wizycie w Santorini. Kotlecik mo??e by??, z jeden, reszta to wysuszone skrawki mi?sa na jagni?cych kosteczkach… Doprawdy, widzia??em w greckiej knajpie takie kosteczki i jedyne co mnie w tym martwi??o to to, ??e przy jedzeniu mo??na si? tym nie??le uwali?, obgryzaj?c soczyste mi?sko z ko??ci. Tutaj mo??na by??o conajwy??ej obry??? sobie paznokcie. Powiem szczerze, ??e do dzi?? ??a??uj?, ??e tego nie zareklamowali??my. Ja na sw??j schab z w?dzonym serem i suszon? szynk? narzeka? nie mog??em. Podobnie na kawa??ek sznycla karadjordje, kt??rym pocz?stowa??a mnie asz. R??wnie?? Marcin chwali?? swoj? dimljen? vesalic?: w?dzon? w wi??niowym dymie. Jedyne na co mog??em narzeka? to nier??wno??? porcji: moja by??a wyra??nie bardziej cherlawa i mniej wypieczona, ni?? te porcje, kt??re dostali znajomi.Dumnie nazwane ziemniakami po cyga??sku kartofle okaza??y si? za to nietrafione. Lepiej by??o wzi?? frytki. Porcja ma??a, a i w smaku nie zachwyca??y…

Teraz wypada??oby troch? o oprawie. Ta raczej w moje gusta nietrafi??a. Knajpa, jak to teraz w modzie i zwyczaju, wyciosana z drewna, swojsko-ba??ka??ska, ob??o??ona sianem od strony okien. Obs??uga jednoosobowa, co na m??j gust, troch? za ma??o jak na ponad 15-osobow? ekip?. R??wnie?? performans ba??ka??skiej pani tancerki wyda?? si? mi bardziej obciachowy, ni??li rozrywkowy. Oczywi??cie je??li mowa o samym show ;-) . Musz? przyzna?, ??e zaliczy??em ma??? konsternacj? w toalecie, gdzie zamontowano pisuar wygl?daj?cy troch? jak wielki zlew. Ale dla prawdziwego m???czyzny taka pomy??ka straszn? by? nie powinna.

Ca??o??? planowa??em zamkn?? cieplutk? baklaw?, kt??ra, nie wiedzie? czemu ubzdura??o mi si?, mia??a by? podana zlodami, zamiast bitej ??mietany. Jednak??e miejsca ju?? nie starczy??o. I nie ??a??uj?, bo po spr??bowaniu okaza??o si?, ??e smak wybitny nie jest. A ja mam swoje upatrzone miejsce na to przes??odkie ciacho.

Gdyby nie jagni?cina w kt??rej pok??ada??i??my du??e nadzieje z pewno??ci? nie ??a??owa??bym wydanej kasy. Jednak ta do??? znacz?co wp??yn???a na m??j internal-ranking tego miejsca. Jak m??wi?? Konfucjusz „taka karma” ;-)

Powered by WordPress