<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>mali*ciouş &#187; Kraków</title>
	<atom:link href="http://malicious.pl/spizarnia/category/miasta/krakow/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://malicious.pl</link>
	<description>Jeszcze jeden blog o żarciu</description>
	<lastBuildDate>Sat, 06 Mar 2010 22:32:03 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0</generator>
		<item>
		<title>Starka, golonki nie pokonasz</title>
		<link>http://malicious.pl/spizarnia/2007/11/20/starka-golonki-nie-pokonasz/</link>
		<comments>http://malicious.pl/spizarnia/2007/11/20/starka-golonki-nie-pokonasz/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 20 Nov 2007 21:25:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>maliboo</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kraków]]></category>
		<category><![CDATA[swojskie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://malicious.pl/spizarnia/2007/11/20/starka-golonki-nie-pokonasz/</guid>
		<description><![CDATA[<!-- matched  --><!-- final 0 -->Pora chyba ograniczyć powoli kategorię swojskie, bo zauważyłem, że rozrasta się nazbyt szybko w porównaniu do reszty. Niechaj krakoska Starka, przy Józefa 14 będzie póki co ostatnią w tym roku. Listopadowy wypad do Krakówka musiał się skończyć degustacją starki. Tej alkoholowej, wódki w sensie, a raczej polskiej whisky. Nie udało się to w Klezmer Hois, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<!-- matched  --><!-- final 0 --><p>Pora chyba ograniczyć powoli kategorię <a href="/spizarnia/category/zarcie/swojskie/">swojskie</a>, bo zauważyłem, że rozrasta się nazbyt szybko w porównaniu do reszty. Niechaj <abbr title="SIC! W dalszym ciągu ;-)">krakoska</abbr> <a href="http://www.starka.com.pl/">Starka</a>, przy Józefa 14 będzie póki co ostatnią w tym roku.<br />
Listopadowy wypad do Krakówka musiał się skończyć degustacją <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Starka">starki</a>. Tej alkoholowej, wódki w sensie, a raczej polskiej <a href="http://pl.youtube.com/watch?v=d9jVaoJf-7o">whisky</a>. Nie udało się to w Klezmer Hois, ponieważ tam wyszła, będąc zastąpiona przez <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Krupnik_(napój_alkoholowy)">krupnik</a>. Zatem Starka okazała się ostatnią deską ratunku.<br />
Odnaleźliśmy ją przypadkiem, tuż obok <a href="/spizarnia/2007/11/17/ucho-od-sledzia/">Pierożków u Vincenta</a> na <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Kazimierz_(dzielnica_Krakowa)">krakoskim Kazimierzu</a>. Chociaż nie znaczy to, że nie była szukaną. Tuż przed wyjazdem napaliłem się na to miejsce artykułem Nowickiego na <a href="http://www.gazeta.pl">Wybiórczej</a>, o wdzięcznym tytule <a href="http://serwisy.gazeta.pl/cjg/1,33269,4176149.html">&#8222;Golonka forever&#8221;</a>.</p>
<p>Nie rozwodząc się dłużej, ostatniego wieczoru w <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Sto%C5%82eczne_Kr%C3%B3lewskie_Miasto_Krak%C3%B3w">byłej stolicy Polski</a> dwuosobowa ekipa nawiedziła ten <a href="http://www.dict.pl/plen?word=establishment&amp;lang=PL">establishment</a>. Zasadziliśmy się w drugiej sali, bardziej intymnej niż ta przy wejściu. Kanapa na której siedzieliśmy trafiła się akurat pod głośnikiem. Mimo to nie było co narzekać ponieważ chilloutowa, klubowa składanka była całkiem miła. Nawiasem mówiąc do tej pory nie udało mi się jej odnaleźć. Jak na tę porę było trochę pusto, byliśmy chyba jedynymi gośćmi, pomijając właściciela lokalu (chyba) gaworzącego przy kawie ze znajomym. Ale cóż, środa to była.<br />
Moje zamówienie było już jasne w momencie wejścia. Bierę golonę. No i nieskonsumowana starka, tuż obok <abbr title="Tak nie trafionej w Klezmer!">wiśniówki</abbr> też musiała być zamówiona. Po sprzątnięciu  ze stołu kielichów, z których z premedytacją nie skorzystaliśmy, na wjazd tradycyjny duet chleb&amp;smalec. Zawsze gdy tylko dostępny. Oraz do pary dwie czterdziestki: wiśniówki (chyba 8zł) i starki (może 10?). Dziesięcioletniej niestety, bo okazało się, że piętnastek i dwudziestek-piątek zabrakło. Pierwszemu trunkowi, mimo miłego migdałowego posmaku, daleko było do wiśniowego mistrzostwa świata z <a href="/spizarnia/2007/01/09/powrot-do-zrodel-czyli-75zl-za-litr-browara/">Podwala</a>. Sama starka, cóż, przekonałem się, że nie dorosłem jeszcze do tego typu smaków. Niestety, a może póki co na szczęście, bawi mnie jeszcze browar i mocno schłodzona <a href="http://www.wyborowa.com/">wyborowa</a>. Ta ostatnia z polskim sushi najlepiej. Śledziami znaczy się, z cebulką.</p>
<p>Po zamówieniu goloneczki, opiekanej, na kapuście zasmażanej, oraz sałaty z grillowanym kurczakiem na stół wjechał proszony smalec (7zł). Ilość raczej skromna. Cztery kromeczki chleba z kminkiem dość obficie przesmarowane smalcem typu mielone mięso z tłuszczem. Całość przyozdabiał zielony korniszon w plastrach na wierchu pajdek. Po spałaszowaniu wieprzowego specjału i szociku starki przyszła pora zamówić bronx do świńskiej nogi. Ceny warszawskie, czyli koło 8zł za <a href="http://www.zywiec.com.pl/">żywca</a>. Nie wiem czy z racji przedłużonego czekania, czy tak po prostu, a może już do golonki na stół, zaraz za piwem wjechał ten sam chleb. Tym razem w edycji z czosnkowym smarowidłem. Chlebuś, wyglądający na wypiekany na miejscu (ok, na pewno był lekko podgrzewany) wypadł całkiem dobrze. Dużo lepiej niż pieczywo prosto z przemysłowej piekarni.</p>
<p>Nie minęło 3-4 kromki tego wypieku, a na stół wjechała sałata z kurakiem (20-coś, chyba cztery) i gigantyczna golona(39zł). Zielenina z drobiem niestety okazała się porażką. Przypiekany kurczak był zimny niczym podany prosto z domowej spiżarni <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Inuici">Inuity</a>. Całokształt również nie zachwycał. Do tego stopnia, że nie chce mi się już o tym pisać. Natomiast golonka to zupełnie inny rozdział tej bajki.<br />
Trzeba zacząć od tego, że była przygotowana w tradycyjny sposób. Gotowana gicz prosiaka, następnie podpieczona lekko w piekarniku, lub piecu. Trochę tylko, tak aby skórka, wydepilowana naturalnie iście <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Depilacja_brazylijska">brazylijsko</a>, nie była rozlazła jak stary beret. Podana porcja okazała się mięsnym odpowiednikiem <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Mount_Everest">Mount Everst</a>. Pierwszy kęs i zaskoczenie. Mięso okazało się być całkiem jasne jak na swoje pochodzenie. Zwykle jadałem bardziej różowe/ciemniejsze golonki. Spora część tego wydania była jasna, prawie jak indycze mięso. I równie delikatna w smaku i teksturze. Niestety z bólem serca muszę przyznać, że nie dałem jej rady. Z łzą w oku żegnałem się z ostatnimi kawałkami mięsa, z resztą zasmażanej kapusty, na której było podane, z musztardą, chrzanem i czymś ciepłym na podobieństwo pasty z grochu. Oczywiście łzy toczone były nie z żalu, lecz z gargantuicznego wprost poziomu przejedzenia.Tak, wiem. Będę się smażył w kotle z gorącą smołą. Jednak ufam w to, iż towarzystwo będę miał wyborowe!</p>
<p>Starka ze swoją golonką stoi aktualnie na trzecim miejscu na moim osobistym podium świńskich nóżek. Tuż za tą w sosie <a href="/spizarnia/2006/12/05/golonka-z-czerwonego-wieprza/">karmelowo-piwnym</a> z <a href="http://www.czerwonywieprz.pl/">Czerwonego Wieprza</a> i złotym laurem należącym do tej z <a href="http://www.podwale25.pl">Podwala 25</a>. Dla miłośników świńskich uciech kulinarnych jest to absolutny must-have w mieście Kraka.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://malicious.pl/spizarnia/2007/11/20/starka-golonki-nie-pokonasz/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ucho od śledzia</title>
		<link>http://malicious.pl/spizarnia/2007/11/17/ucho-od-sledzia/</link>
		<comments>http://malicious.pl/spizarnia/2007/11/17/ucho-od-sledzia/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 17 Nov 2007 20:02:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>maliboo</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kraków]]></category>
		<category><![CDATA[swojskie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://malicious.pl/spizarnia/2007/11/17/ucho-od-sledzia/</guid>
		<description><![CDATA[<!-- matched  --><!-- final 0 -->Ok, nie chodzi o książkę Ożogowskiej, a o Pierożki u Vincenta. Tak, tego Wincenta od słoneczników i wcinających pyry. Nota bene jego ucho zawieszone jest tuż nad wejściem do kuchennej części jadłodajni. I niech nikt nie mówi inaczej. Na ścianach wiszą słoneczniki, inne obrazy &#8211; to wszystko na pewno nie jest lichą kopią, tylko płótnem [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<!-- matched  --><!-- final 0 --><p>Ok, nie chodzi o <a href="http://www.biblionetka.pl/ks.asp?id=484">książkę Ożogowskiej</a>, a o Pierożki u Vincenta. Tak, <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Vincent_van_Gogh">tego</a> Wincenta od <a href="http://flickr.com/photos/tags/sunflower/">słoneczników</a> i wcinających <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Poznań">pyry</a>. Nota bene jego ucho zawieszone jest tuż nad wejściem do kuchennej części jadłodajni. I niech nikt nie mówi inaczej. Na ścianach wiszą <a href="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/b/b0/Van_Gogh_Vase_with_Fifteen_Sunflowers_Amsterdam.jpg/250px-Van_Gogh_Vase_with_Fifteen_Sunflowers_Amsterdam.jpg">słoneczniki</a>, inne obrazy &#8211; to wszystko na pewno nie jest lichą kopią, tylko płótnem tkniętym ręką mistrza! Żeby się dostać do Vincenta trzeba udać się na <abbr title="SIC!">krakoski</abbr> Kazimierz, a potem już prosto na św. Józefa.</p>
<p>Wnętrze, jak to w Krakówku, powierzchnią nie rozpuszcza. Ale dzięki temu miejsce to ma swój klimat, stoliki można policzyć na palcach jednej ręki. Zatem wpadając tu musicie się liczyć z tym, że trzeba będzie trochę poczekać. Albo przełożyć wizytę, jeśli jest to jakieś zimne, ciemne, listopadowe popołudnie. Oczywiście nie trzeba się oddalać za bardzo, gdyż zaraz po lewej, na końcu św. Józefa 25 znajduje się idealna na niedługi pobyt Czajownia, gdzie można spędzić nie-tylko-chwilkę na popalaniu sziszy i popijaniu <abbr title="Błożeszty mój! To ja czaju naparzę!">herbatki</abbr>.</p>
<p>W menu oczywiście pierogi, w zasadzie tylko + towarzyszące płynne ingrediencje. Całe szczęście nie wielkości uszek w bożonarodzeniowym barszczu. Za poduszkę też nikomu nie posłużą, jednak porcja dziesięciu pierogów podawana tutaj zapełni większość żołądków. Ceny z lekkim wahaniem oscylują wokół 10zł z pewnym rozrzutem do 14, w zależności od nadzienia. Dzięki temu, że można wziąć również połowę porcji dane nam było spróbować czterech rodzajów. Po krótkim przeglądzie menu oczywiście te z jagnięciną zawitać musiały. Ser pleśniowy, jakim były nadziewane pierogi z mąki razowej to kolejny kulinarny fetysz, do tego coś na ostro w postaci kurczaka, fasoli czerwonej i czegośtam, oraz pomidorów z czymśjeszcze. Na wierzchu obowiązkowo wliczone w cenie dania sosy (osobno 1zł): ostry <abbr title="powiedzmy...">meksykański</abbr> i czosnkowy na bazie śmietany. Najbardziej rozczarowały te pomidorowe. Smak praktycznie bez<a href="http://www.google.pl/search?q=Lepper+%22cz%C5%82owiek+z+charakterem%22"> charakteru</a>, raczej porażka. Cesarskie pierożki z <a href="http://www.flickr.com/search/?q=lamb&amp;w=all">małą owieczką</a> trochę za klapciate, miękkie w sensie bardzo, ale całkiem smaczne, szczególnie póki nie zginęły w dominującym smaku &#8222;meksykańskiego&#8221; sosu. Brakowało mi tu zwartości domowych, mięsnych pierogów. Te z kurczakiem i fasolą trochę bezpłciowe, chociaż może się zraziłem znalezionym kawałkiem kości, chyba z łopatki, i ponowną dominacją meks-polewy. Razowce z serem były za to odkryciem roku, oczywiście szczególnie wtedy, gdy ten był jeszcze ciepły i ciągnący. Odkryciem wiele bardziej zaskakującym niż brudny obrus w <a href="http://www.klezmer.pl/">Klezmer Hois</a>. Ale o tym następnym razem.<br />
Oczywiście menu nie czterema farszami stoi. Nie ryzykowałbym pisząc, że jest ich tam 44, ale 20-kilka co najmniej. W tym oczywiście takie standardy jak ruskie, czy z mięsem, lub szpinakiem, ale również egzotyki w stylu pierogów z kaszą gryczaną, czy czymkolwiek-co-można-owinąć-w-ciasto (i smakuje dobrze). Do tego na deser wydania.. deserowe: na słodko-owocowo. Ale na tych się nie skupialiśmy, więc zawartości już nie powtórzę.</p>
<p>Miłą rzeczą, jeśli Warszawka wynajmuje sobie loko w Krakówku, jest opcja &#8222;na wynos&#8221;. Możemy wynieść sobie z knajpki, naturalnie za opłatą, mrożone wersje. Oczywiście nie <a href="http://www.flickr.com/search/?w=all&amp;q=icecream+stick&amp;m=text">na patyku</a> jak u <a href="http://www.algida.com.pl">algidy</a>, tylko takie do odgrzania w gorącej wodzie. Ewentualnie można również strzelić patelenkę pełną pierożków. Smażonych. Każdy, czy to facet, czy kobieta nie pogardzi taką kulinarną orgią we wschodnioeuropejskim stylu!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://malicious.pl/spizarnia/2007/11/17/ucho-od-sledzia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

