mali*ciou??

06/01/2010

Planet Sushi – sushi nie z tej planety…

Filed under: Wroc??aw,blah!,japo??skie — Tagi: , — maliboo @ 00:03

Wroc??aw. Wspania??y Rynek wraz z okolicznymi klubami, porypana sygnalizacja ??wietlna, brak IMAXa i tragiczne sushi. Tego dnia mieli??my si? wybra? do Sakany, jednak ponownie odstraszy?? nas uporczywie serwowany sushi bar, bez stolik??w. Czasy, kiedy bawi??a mnie kolejka elektryczna i jej wodna odmiana w postaci ????deczek z sushi bezpowrotnie min???y. Nad ??owienie ry??owo-rybnych k?sk??w przedk??adam sobie towarzystwo osoby siedz?cej na przeciwko. Dlatego wycofali??my si? z powrotem do Rynku. Brn?c przez w??oski zak?tek Wroc??awia przyklejony do ulicy Wi?ziennej dotarli??my do Planet Sushi. Jej opinie na gastronautach nie wygl?da??y zniech?caj?co, wi?c powiedzenie, ??e postanowili??my „zaryzykowa?” by??oby nadu??yciem. G????wnie czas oczekiwania… Poczeka? kilkadziesi?t minut na dobr? rybk? to nie wysi??ek. Tym bardziej, ??e na bezrobociu czasu mam pod dostatkiem. W ko??cu nawet w domu zwini?cie paru rolek ry??u z wodorostem nie zajmuje d??u??ej niz dwie godziny. Wliczaj?c w to gotowanie ry??u.

Zaj?li??my sobie miejsca na pierwszym pi?trze dwupoziomowej kamienicy sushowej planety. Intymnie i z dala od parterowego ruchu, gdzie znajduje si?  stanowisko sushi master??w i wej??cie do restauracji. A bior?c pod uwag? por? roku – jest cieplej. Jak si? okaza??o nie tylko dla cia??a, ale r??wnie?? i dla portfela. We wtorek – w dniu naszej wizyty – obowi?zuje tu promocja minus 50% mniej na dania gor?ce. Nie by??bym sob?, gdybym nie skorzysta?? z tej okazji. Krzepcio ma tu swoja teori? na temat moich semickich korzeni (zw??aszcza kiedy si? nie ogol?), jednak spuszcz? na ni? zas??on? milczenia.
Po zam??wieniu dw??ch drink??w: Long Island (18z ??) i Japanese Bug (17z??) zdecydowali??my si? na ciep??e dania w postaci tu??czyka Maguro Co??tam (49z??) i ostre krewetki Paprika Ebi (29z??). Po 25-30 minutach okaza??o si? jednak, ??e ten??e si? sko??czy??. Jak si? okaza??o, potem na podanym sushi jednak jeszcze si? trzyma??… A mo??e po prostu by?? za drogi na wtorkowy upust? Drugi strza?? pad?? wi?c na Toro Sake (35z??) – ??ososia z ma????ami ??w. Jakuba i krewetkami. No i oczywi??cie cel tego wieczoru: sushi – w postaci firmowego zestawu Kirishima (50z??) oraz dodatkowej batalii mak??w: Sake Maki (19z??).
Powoli s?cz?c drinki, po blisko, godzinie doczekali??my si? na moje krewetki. Troch? mnie tu zaskoczy??a dolno??l?ska gwara – w kr??tej szumnie brzmi?ca rukola wygl?da i smakuje jak szpinak, a grzyby shitake to zwyk??e sma??one pieczarki. Ilo??? krewetek i do??? t??usty sos pomidorowy w jakim by??y umaziane przekona??a mnie jednak. W ko??cu od rana nic nie jad??em, a by??o ju?? zdrowo po godzinie 16. Spa??aszowa??em wi?c ma??e skorupiaki przy pomocy najbardziej lichych pa??eczek jakimi dane mi by??o operowa? i pierwszy g????d zosta?? zaspokojony. M??j. Poniewa?? Kasia na swojego ??ososia musia??a poczeka? jeszcze kilkadziesi?t kolejnych minut.

W tak zwanym mi?dzyczasie by??o nam dane poobserwowa? tutejsz? klientel?. R??wnie co my poirytowan? fatalnym czasem obs??ugi. Chocia?? do samych kelnerek zarzutu mie? nie mogli??my, to kuchenne uwijanie przypomina??o bardziej muchy w smole ni?? kuchni? Gordona Ramsey’a. Para przy ??cianie w rogu, przed nami, po d??ugim czasie oczekiwania zdecydowa??a si? wzi?? tutejszy wyr??b na wynos (pomy??ka – bo, uprzedzaj?c fakty, nie mogli reklamowa?). A czw??rka mi??ych m??odych ludzi w przeciwleg??ym rogu, lekko poirytowana, zdawa??a si? przedwcze??nie wyj??? tego wieczora. Do ko??ca realizacji zam??wienia zdaje si?, wytrwali??my tylko my i m??oda dziewczyna obok. Opuszczona przez zniecierpliwion? kole??ank? w po??piechu zjada??a widelcem sp????nione sushi i r??wnie?? poprosi??a o rachunek.

Musz? jednak przyzna?, ??e oczekiwanie na ryb? sprawi??o mi wiele rado??ci. Szczeg??lnie wtedy, gdy zainteresowa??em si? na??ciennymi ozdobami. Niestety moja ciekawo??c okaza??a si? mocniejsza ni?? zaczepienie tych??e. Co zaowocowa??o widowiskowym spadem ca??ego rozwijanego ustrojstwa w stylu japo??skim. Bardziej najedzony wstydem, ni?? dotychczasowym serwisem, czempr?dzej powiesi??em ta??atajstwo z powrotem na swoim miejscu. Oczywi??cie natychmiast sprowadzi??em tym na siebie uwag? calej sali. W jednej chwili przelecia??o mi moje. nie-tak-kr??tkie ??ycie. przed oczami i przypomnia??em sobie identyczne zdarzenie na w??asnej studni??wce, kiedy to zaraz przy mnie (i je??li dobrze pami?tam Asi Sz.) spada??a wysoka, papierowa ozdoba doczepiona do drabinek w sali gimnastycznej. Dodatkowo w ca??ym tym kipiszu nie zauwa??y??em, ??e swym ty??kiem smakosza odpycham fotel na tyle, ??e choinka stoj?ca za mn?, ustawi??a si? w niebezpiecznym pochyleniu. Jednak kolejna tragedia nie dosz??a do skutku – bo??onarodzeniowy krzaczek pozosta??-sta?? na swoim miejscu.

Chwil? przed, czy chwil? po opisywanym zamieszaniu na stole pojawi?? si? d??ugo wyczekiwany ??oso??. Szkoda, ??e obs??uga nie zapyta??a wcze??niej jak ma by? wysma??ony. To co zjawi??o si? na talerzu nie by??o tartacznym wi??rem, ale dla mnie i Katarzyny mog??o le??e? na ogniu du??o kr??cej. Jednak nie stan denaturacji bia??ka ryby wzbudzi?? moje obiekcje. A raczej spos??b podania. W menu jak byk sta??o, i?? ryba b?dzie podana z ma????ami ??w. Jakuba i krewetkami. Natomiast to co pojawi??o si? na talerzu przypomina??o bardziej moje krewetki z pieczarkami w pomidorowym sosie. Tylko bez niego. Zacz???em zachodzi? w g??ow? – czy wszystko na ciep??o podaj? tu z tym hodowlanym grzybem? Po zg??oszeniu obiekcji u pani Martyny, kt??ra nas obs??ugiwa??a, na stole pojawi??y si? szybko dwie krewetki i dwa jakubowe mi?czaki. Naturalnie w towarzystwie przeprosin i t??umacze?? doprawionych win? i zapomnieniem przygotowuj?cego ich kucharza. Niestety „bonusowy” dodatek okaza?? si? zwyk??ym, zbeszczeszczonym planktonem panierowanym w „czym??”. Dodatkowo sma??enie na zbyt g???bokim t??uszczu spowodowa??o, ??e ca??y smak pozosta?? zapewne na dnie naczynia w kt??rym martwe cia??ka frutti di mare by??y frytowane.

Koniec ko??c??w nasze oczekiwanie zosta??o zwie??czone podaniem sushi. Upragnionych kawa??k??w ryby, na kt??re czekali??my od blisko trzech godzin (SIC!). Pierwsze na stole wyl?dowa??y porcje sake maki, kt??re okaza??y si? by? zjadliwe. M??g??bym si? przyczepi? do ry??u, kt??ry smakowa?? tak jakby le??a?? w tym zestawie od rana, ale og??lnie nie by??o to z??e. Oczywi??cie na gorsze przysz??a pora. Wraz z zestawem Kirishima na stole pojawi??a istna sushi-Hiroshima.

Zestaw sk??adaj?cy si? g????wnie z nigiri (i dw??ch gunkan-maki) okaza?? si? by? tragiczn? pomy??k?. Nier??wne, zar??wno pod wzgl?dem kszta??tu jak i smaku, oraz jako??ci kawa??ki ryby wyl?dowa??y przed nami na okr?g??ej misce. W naczyniu, kt??re wola??bym by go??ci??o hiszpa??ska paell?, pojawi??y si? rozmi?k??e gunkan-maki, oraz ledwostrawne nigiri. Je??li chodzi o te drugie, to w naszym zestawie pojawi??y si? dwie sztuki: jedna z pomara??czow? ikr?, a druga z ??ososiem udekorowanym ptasi? kup?. Prawdopodobnie – tak jak guano – wygl?da zle??a??y, japo??ski majonez. Z czasem ciemnieje, przybieraj?c barw? br?zu (kt??ry tak lubi? dziewczyny). Je??li chodzi o nigiri, to pomijaj?c zjadliwego ??ososia reszt?, opr??cz kalmara pomin? milczeniem. G??owonoga nie daruj?, gdy?? musia??em go wyplu? w chusteczk?. W smaku by?? zle??a??o-mocno-rybny, a pod j?zykiem sprawia?? wra??enie ??liskiego niczym Olejniczak w telewizji. Ca??e szcz???cie dodatkowo zam??wione tyskie (8z??) zdo??a??o przep??uka? niesmak spowodowany ostatnim k?sem.

Nasze zdegustowanie degustacj? serwowanego przez Planet Sushi jedzenia zosta??o podsumowane wsp??ln? odpowiedzi? na pytanie pani kelnerki przy wystawioeniu rachunku:
- Smakowa??o?
- Nie!
Niestety p????niejsza reakcja managmentu Planet sushi by??a bardziej ??a??osna ni?? nasza odpowied??. Na moj? propozycj? rekompensaty straconego czasu (blisko trzy godziny!) i jako??ci jedzonego posi??ku otrzymali??my odpowied??: mo??e jaka?? darmowa kawa lub herbata? Niestety na taki asumpt musieli??my zareagowa? odmow?. Naprawd? serce mi si? kraja??o na my??l o tym, ??e pani manager Planet Sushi mog??aby odj?? sobie od ust pit? kawusi?, by odda? nam i  zrekompensowa? nam niesmak pozosta??y po konsumpcji tutejszych „specja????w”. Zap??acili??my wi?c rachunek i w milczeniu udali??my si? do wyj??cia. Mam nadziej? ku Nowemu Wspania??emu ??wiatu. Planet Sushi, jak dla mnie, le??y w zbyt odleg??ej galaktyce…

3 komentarzy »

  1. Je??li chodzi o nigiri to ja reszty (poza kalmarem) pomin?? nie mog?. Ryba by??a tak nie??wie??a, ??e odchorowywa??am j? przez p???? nocy. Gorszego sushi nie jad??am w ??yciu. W ramach oszcz?dno??ci chyba od??wie??aj? ryby jak krakusek swoje w?dlinki. Tyle, ??e rybce mycie i nacieranie olejkami nie s??u??y tak dobrze jak kie??basce. OHYDA!!!!

    Comment by Kasia — 06/01/2010 @ 00:40

  2. …si? na sushi nie chodzi w okresie tu?? przed, mi?dzy i po??wi?tecznym, bo WTEDY NIE MA CO LICZY? NA ??WIE??? RYB? ;)
    Mr Mali zapomnia?? o swoich m?dro??ciach rybnych?
    I mi tu od „gwary” dolno??l?skiej wara!!

    Comment by Blondi — 06/01/2010 @ 08:13

  3. No, jeste?? z powrotem, ju?? si? st?skni??am za barwnymi recenzjami. Pisz cz???ciej:)

    Comment by restaurantica — 09/01/2010 @ 13:08

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. TrackBack URL

Dodaj komentarz

Powered by WordPress