mali*ciou??

08/10/2009

Bliss Garden – Ogr??d tak, ale rozkoszy niewiele

Filed under: Warszawa,chi??skie — maliboo @ 20:59

Wizyta w Bliss Garden troch? si? nam prze??o??y??a w czasie i musia??a czeka? ko??ca mojego urlopu. W ko??cu jednak pi?tkowa kolacja odby??a si? pod egid? przybytku na Twardej 42. Troch? sp????nieni wpadli??my przed godzin? dwudziest? w czelu??cie Zwi?zku W?dkarza, by zej??? do podziemnego „ogrodu”. Na wej??ciu skini?ciem glowy przywita??a nas chi??ska matrona pilnuj?ca kulinarnego dobytku. Od razu przysz??a mi na my??l niezapomniana wizyta w ??wi?tej pami?ci Tien-Tien, przemianowanym teraz na Mekong. Tomek ju?? na nas czeka?? w towarzystwie staropramena (11z??), wi?c do???czyli??my czem pr?dzej powi?kszaj?c piwne kworum o rodzimego ??ywca (9z??).

Obs??uga w postaci m??odziutkiej azjatki, uroczo kalecz?cej polski, podj???a nas b??yskawicznie, domagaj?c si? zam??wienia. niestety, widocznie ??e??ska cecha: niezdecydowanie skutecznie powstrzyma??a mnie od wyboru dania g????wnego, decyduj?c si?  wprz??dy na chi??skie sma??one piero??ki (9z??/6 sztuk) w podw??jnej porcji. W przeciwie??stwie do piwa i na podobie??stwo da?? g????wnych na jedzenie musieli??my chwilk? poczeka?. Dwana??cie podsma??onych z jednej strony paczuszek wyl?dowalo na wsp??lnym talerzyku w towarzystwie dw??ch sos??w. ?agodny i s??odki nie przypad?? mi do gustu. Jednak jego brat bli??niak, niczym Arnie w Twins, nadrabia?? za dw??ch, ratuj?c z ca??kowitej pora??ki zar??wno swojego sos-brata  jak i pierogi. Sory Winnetou (bez mieszania w to india??skiej kuchni)- ten wyb??r okaza?? si? nietrafny.

Weso??o deliberuj?c nad socjologicznymi aspektami portali spo??eczno??ciowych, a w szczeg??lno??ci nad wag? kwiz??w w kontek??cie szacuna u ziom??w, wybrali??my dania g????wne. W kolejno??ci: makaron sojowy sma??ony z warzywami (22z??), wo??owin? w czarnym sosie (29z??) i jagni?cin? na gor?cym talerzu (39z??). No i ry?? (4 z??), poniewa?? wliczenie go w koszt zestawu zapewne brzydko podnios??oby cen?. A tego w kryzysie nam nie trzeba. Oczywi??cie na dania dane by??o nam poczeka? ciut d??u??ej ni?? na piero??kow? przek?sk?. W ko??cu dobre rzeczy wymagaj? czasu.
Jednak ani przeci?tny makaron z warzywami, ani wo??owina w czarnym sosie nie uwiod??y mnie. Inaczej by??o z jagni?cin?. Ta, wr?cz przeciwnie, zamiast uwie??? zawiod??a. Na ca??ej linii. Nie wiem jak si? przyrz?dza ma??e owieczki na chi??ski spos??b, ale tej, podanej mi nie rozpozna??bym od wieprzowiny ni kolorem ni smakiem. Mo??e to kwestia przypraw, mo??e sprawa sma??enia lub j?zyka og??uszonego jednym piwem, ale bardziej przypominalo mi to pospolit? wieprzowin? ni??li owcze mi?so.

W pierwszym starciu Bliss Garden poleg??. Jedyn? nadziej? nios? ze sob? s??odkie, sezamowe kuleczki z past? sojow? (12z??). Czy mo??e powinny czerwonej fasoli? Dorodne niczym meksyka??skie cojones, podane z pa?kami bitej ??mietany. Chocia?? tu Blondi, i ja – po namy??le – preferujemy karmel, rodem z Wooka, kt??ry ostatnio troch? si? podni??s?? ze swojej kl?ski. Acz nieznacznie. Czekaj?c na  …nie nie, nie na Godota, wykurowanie si? zapisuj? Bliss Garden w kajeciku, ??eby zweryfikowa? powy??sz? wizyt?. Mo??e nast?pny raz oka??e si? smaczniejszy.

Powered by WordPress