mali*ciou??

04/05/2009

Bistro de Paris

Filed under: Warszawa,francuskie — maliboo @ 22:32

Do restauracji Bistro de Paris Michela Morana droga okaza??a si? do??? zawi??a. Zacz???o si? od komci??w pod wpisem Marty o Antrakt Cafe. Swoj? drog? obok tej restauracji przechodzi??em nie raz wracaj?c ze staromiejskich wycieczek i piwnych eskapad. Wszak??e st?d jest r??wnie?? blisko do „kultowych” Przek?sek… vis-?-vis Kaczego Grodu. A jak powszechnie wiadomo obydwa miejsca obfituj? w krzepi?ce serca szociki wysokoprocentowych alkoholi. Niestety do tej pory konsumpcj? uskutecznia??em tylko w tym pierwszym. Co poniek?d wi???e si? pewnie z cen? za porcj? i selekcj? przy wej??ciu.

Ale do rzeczy. Przybytek Morana, przy Pi??sudskiego 9 w Warszawie zaintrygowa?? mnie nie tylko achami i ochami Fro??ki, ale r??wnie?? (na pewno przypadkow?) szybk? zmian? strony domowej po mojej krytyce (;-> – sarkastyczny u??mieszek dla m??odego Czarka). Nowa HTML-owa wersja jest du??o bardziej mi??a oku ni?? poprzedni flashowy koszmarek. Wysz??o to prawie jak na ??yczenie, nie spos??b by??o wi?c nie odwiedzi? takiego magicznego miejsca. Skoro spe??niaj? marzenia niczym z??ota rybka, czemu nie zi??ci? kulinarnych pragnie???
Dzi?ki nowej stronie z przejrzystym menu (niestety z tego co zauwa??y??em ceny da?? „wypad??y” po pierwszej aktualizacji. Jednak??e g??rna p????ka, wedle pierwszego cennika oscyluje wok???? 80z?? – jak np. grillowana pol?dwica, kotleciki jagni?ce czy ryby) nie trzeba by??o czeka? na zaplanowanie wy??erki. Tym bardziej, ??e lunchowo-kolacyjna oferta pe??nego posi??ku z dw??ch da?? i deseru (w sumie 95z??) mi??o mi przypomnia??a zesz??oroczne „wakacje” we Francji i trudne kulinarne decyzje. Nie ma to jak dosta? w ????obie po kilka da?? do wyboru.

Jednak wizytowa? w Bistro de Paris i nie wybra? czego?? ? la carte by??oby grzechem. Zacz?li??my wi?c od krewetek kr??lewskich sma??onych w orientalnych przyprawach z tatarem z pomidor??w (to by??o w zestawie) i tradycyjnego gazpacho (24z??). Czekaj?c na zam??wione przystawki zostali??my pocz?stowani bu??eczkami z mas??em (do wyboru pszenne lub ??ytnie). Wkr??tce potem, jako „niespodzianka” dotar??o p???? ??y??ki sto??owej pasty (tatara wg Fro) z ryb i owoc??w morza, skropionej chyba octem balsamicznym. To jednak wystarczy??o by zaostrzy? apetyt.
Podane krewetki nie mia??y w sobie r??wnych z tym co dane mi by??o je??? do tej pory. Mieszanka korzennych przypraw i chili doskonale harmonizowa??a  z lekko s??odkim, naturalnym smakiem skorupiak??w. Oczywi??cie Kasia nie da??a si? nam??wi? na spr??bowanie i dzielnie pa??aszowa??a swoj? pomidor??w?. Je??li chodzi o gazpacho to do mnie bardziej trafia to, kt??re nie wymaga ucierania sk??adnik??w, z delikatnie wyczuwalnymi cz?stkami pomidora i innych warzyw. Maj?c na wzgl?dzie kolejne dania odm??wili??my proponowanej dok??adki zupy, czekaj?c na rybne gwiazdy tego popo??udnia. Podejrzewam, ??e gdyby nie krewetki da??bym si? jeszcze skusi? na tradycyjn? zup? rybn?, podawan? z sosem rouille i grzankami (33z??). Zdecydowanie jest warta grzechu. Tak, to danie i ma????e ??w. Jakuba zostawi? sobie na nast?pn? wizyt?.

Czekaj?c na grillowanego okonia morskiego z domowym Pesto i wiosennymi grillowanymi warzywami z bussinesowego menu i zam??wionego grillowanego steka z tu??czyka, czosnkowo tymiankow? oliw? i tagliatelle z bak??a??ana (69z??) zostali??my uraczeni kolejn? standardow? „niespodziank?” czyli sorbetem malinowym z winem musuj?cym. Ten przerywnik okaza?? si? by? prawdziw? niespodziank?. Niespotkane przeze mnie, do tej pory, po???czenie okaza??o si? naprawd? wyborne!

Po s??odkim przystanku dotar??y do nas dwa rybne, spe??nione ??yczenia: oko?? i tu??czyk. Pierwszy podany ze szpinakiem, grillowanym bak??a??anem i warzywami, drugi z paskami podsma??anego bak??a??ana i cukini (ci?tymi na kszta??t tagliatelle), oraz bli??ej niezidentyfikowan? mi past?/sosem. Oko?? by?? wspania??y, natomiast tu??czyk okaza?? si? przebojem. Warto tu wspomnie?, ??e przy zam??wieniu kelner wykaza?? si? nale??yt? trosk? i upewni?? si?, ??e zale??y mi w??a??nie na ma??o/??rednio wypieczonej rybie, z g??ry odradzaj?c tu??czyka jako produkt do wysma??enia „well done”. Oczywi??cie ledwo wysma??ony kawa??ek mi?sa z tu??czyko to by??o to czegom po???da?? tego popo??udnia. Oczywi??cie je??li pozostajemy w tematyce kulinari??w ;-)
Na rybach si? nie zawiod??em, szczeg??lnie tu??czyk uwi??d?? mnie do tego stopnia, ??e skusi??em si? jeszcze na deser, mimo wcze??niejszej samo-obietnicy nie jedzenia niczego s??odkiego po rybie. Wyb??r pad?? na tradycyjny suflet pomara??czowy (25z??). Kasia w ramach zestawu kolacyjnego wybra??a mleczny mus czekoladowy, krem z kasztanami i wanili?. Suflet, wypieczony i wyro??ni?ty wzorcowo z kremowym wn?trzem, jednak ten wyb??r utwierdzi?? mnie w przekonaniu i?? nie jestem fanem jajecznej piany z m?k?. Du??o bardziej do gustu przypad?? mi czekoladowy mus partnerki.

Tym s??odkim akcentem przysz??o nam zamkn?? t? p????toragodzinn? wizyt? w raju. Ubo??si o sum? rachunku wraz z obowi?zkowo doliczanym napiwkiem (10%) i bogatsi o ca??? feeri? smak??w zaserwowanych nam tego wieczora opu??cilismy przybytek Michela Morana. Co prawda sam mistrz rzuci?? nam jedynie przelotne „dzie?? dobry”, bez wdawania si? w dyskusj?, jak w przypadku Fro (t? zarezerwowa?? dla dewizowc??w i celebryt??w), ale dane nam by??y zauwa??y? ??arty pana Jacka z dyskoteki, kt??ry p??ac?c ??artobliwie nawi?za?? do wysoko??ci cen w Bistro de Paris. Z pewno??ci? jest to miejsce godne polecenia. Szczeg??lnie na pocz?tku miesi?ca, gdy portfel gruby, a inne zobowi?zania finansowe s? dalek? perspektyw?.

1 komentarz »

  1. No ba no! Michel za pierwszym razem nie podchodzi ;) Dopiero jak ju?? zapami?ta twarze, wita sta??ych go??ci. Okonia te?? ciep??o wspominam. A je??li chodzi o „czekade??ko” to ono jest za ka??dym razem inne, wi?cakurat mog??a by? pasta ;) Mi??o mi, ??e by??o dobrze :)

    Comment by fro — 05/05/2009 @ 21:58

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. TrackBack URL

Dodaj komentarz

Powered by WordPress