mali*ciou??

18/01/2009

Pasta z kaw?

Filed under: Warszawa,w??oskie — maliboo @ 22:32

Co by dobrego nie m??wi? o praskich klimatach, warszawskim duchu i „krawaciarskim” rezerwacie jakim jest prawobrze??na strona stolicy, jedno trzeba przyzna?. Jest du??o bardziej zaniedbana, ni?? jej „lepsze” odbicie po lewej stronie lustra Wis??y. Architektonicznie i szynkowo. Ok, mamy tu Sask? K?p? ze swoim kulinarnym zag???biem na czele kt??rego stoi Passe Partout, mamy Villa Moldova, a nawet greckie Santorini. Niestety wobec ponad tysi?ca knajp podanych na gastronautach, ledwie lichy procent promil znajduje si? po praskiej stronie. Po trosze wynika to pewnie z mentalno??ci rdzennie przyjezdnych „warsiawiak??w”, kt??rzy na s??owo „Praga” staraj? si? skry? w najbli??szej stacji metra. Niczym na sygna?? alarmu A-bombowego. Z tego wynika zapewne do??? powolny proces rewitalizacji tych rejon??w. W ka??dym razie „pere??ki”, kt??re tu rezyduj? czasem trzeba wygrzebywa? spo??r??d niechlubnych „wieprzy”. Tak by??o z Knajp? Sami Swoi jak i PastaCafe. Pierwszy lokal, ze wzgl?du na sentyment, czeka od dawien dawna w kolejce po wen?. Pasta Cafe trafi??a si? niejako przez przypadek, podczas przeczesywania mapy restauracji w okolicy.

Lokalizacja miejsca, jak i godziny otwarcia (a la carte jest do 20:00), sugerowa??aby rol? lokalnej lunchowni, ni?? jakiej?? ??redniej restauracyjki. Niestety podobnie i ceny, kt??rych poziom jest o jakie?? 3-5z?? zawy??ony. Blisko??? wszelakich firm i urz?d??w implikuje obecno??? biurw, jak i m??odszego pokolenia kapitalizmu, zbiegaj?cego si? tu niczym mieszka??cy sawanny do wodopoju. Wn?trze znajduje si? w typowej praskiej kamienicy. Ok, mo??e nie tak typowej, poniewa?? fasada ma w miar? nowy (czyt. pewnie ciut m??odszy ni?? 30-letni) tynk, zamiast poczernia??ych, brunatnych cegie??. Z zewn?trz trzyma si? to kupy.
Wej??ci??wka jest do??? skitrana i musz? przyzna?, ??e za drugim razem niechc?cy min???em nag??y skr?t w bram? z niedu??ym szyldem wieszcz?cym i?? teraz i tu PastaCafe stoi otworem. Nad wystrojem wn?trza trudzi? si? raczej nikt nie musia??, ot tynkowane ??ciany, a na nich przeci?tne zdj?cia z przeci?tna modelk? na tle praskich podw??rek, starych zak??ad??w i takietam. Na pi?trze palarnia-piwiarnia z kanapami i mam wra??enie, ??e chcia??bym tam zasi???? czasem ze szklank? czwartego, pi?tego bro w doborowym, bo dobranym towarzystwie. Chocia?? czuj?, ??e b?dzie to pewnie bli??ej lipca, ni?? lutego…

Ale bynajmniej nie na piwo wyrywamy si? na tr??jkwadransowy lunch z obj?? ronda-kt??re-rondem-nie-jest Wiatraczna. Pierwszy raz dane nam tu by??o sp?dzi? czas na pa??cie. Makaronie w sensie i dodam, ??e by?? to czas stracony. Wybrali??my si? pakietowym teamem z &rju i Czarkiem w nadziei i?? odnajdziemy co?? innego ni?? mo??emy zasta? w starych, dobrych Samych Swoich u Sundmann??w. Tego dnia gdy byli??my tu pierwszy raz by??o do??? t??oczno, wi?c przezornie zam??wili??my jako przystawk? w??oskie focaccia (8z??). Przyby??y z pewnym takim op????nieniem, jednak jak si? okaza??o duuuu??o wcze??niej ni?? nieszcz?sny makaron Andrzeja. Sp??d od pizzy z sosami nawet mi le??a??, chocia?? du??o bardziej smakowa?? z sosem pomidorowym i oliwami stoj?cymi przy barze. Jak na m??j gust oliwa z papryczkami chili by??a zbyt ??agodna. C???? to nie to samo co w ??p. Butelce na Podwalu. Po d??ugiej przerwie wkroczy??y makarony: moje farfalle z kurczakiem (24z?? czy co??) i szpinakiem i czarkowe kluchy z szynk? parme??sk? (24 chyba). Szpinaku ma??o, szynka za grubo pokrojona, nie by??o to nic wartego swojej ceny. Ani ilo??? ani jako??? nie przystawa??a do (prze-)za-p??aconych dwudziestu blaszek. Tym czasem w trakcie naszego pa??aszowania Andrzej czeka?? cierpliwie. Z racji tego, ??e nie dosta?? jeszcze swojego talerze obaj z Czarkiem nie spieszyli??my si? zbytnio z pa??aszowaniem, k?tem-pluj?c chwile konsumpcji. Gdzie?? tak przy ko??cu, gdy makaron wyparowa?? z talerza, tudzie?? by?? ju?? zimny, dojecha?? talerz trzeci. Linguine (chyba), ze ??mieciami z morza (27 czy co??). Zbyt rzadki sos i portowy nie zachwyci??a chyba biednego Endrju, jak i mnie – tupeciarsko pod??eraj?cego mu z talerza porcjyjk? tryout. Smaku nie uratowal nawet – o zgrozo – parmezan podany do owoc??w morza (sic!). Widocznie w kuchni nie uznaj? wyj?tk??w i daj? ten ser – morderc? delikatnego smaku – do wszystkiego, jak leci. Chocia?? pewnie ??ona Jacquesa P?pina uzna??aby inaczej;) Taak, pierwsza wizyta nie wypad??a szcz???liwie.

Staraj?c si? nie ocenia?  PastyCafe po (o ironio!) pastach, postanowili??my wpa??? tu drugi raz na pizz?. Ca??e szcz???cie, ??e mieli??my takowe ??elazne postanowienie, poniewa?? tej wizyty w daniu dnia go??ci??a sola z warzywami i ry??em (28z??). Jednak nie z??ama??em si?, uznaj?c ??e jak na typowy lunch, szeregowego pracownika jest to cena zbyt wyg??rowana. Zam??wili??my wi?c pizze, chocia?? Czarek, si? wy??ama?? decyduj?c si? na jak??? sa??atk? z cytrusami i krewetkami (28 chyba, ale g??owy nie dam). Ja wzi???em placek ze szpinakiem, czosnkiem i sadzonym jajkiem (22z??), a Endrju tradycyjna pepperoni (20-co??, jak wszystko tu). Makaron Agaty, kt??ra zam??wi??a „mojego” kurczaka ze szpinkiem wydawa?? si? jakby wi?kszy ni?? podczas ostatniej wizyty. Albo ja by??em g??odniejszy czekaj?c na zam??wienie. Podana pizza mi??o mnie zaskoczy??a, chocia?? zaskoczy??aby milej gdybym dosta?? do niej sos (mo??na dokupi? za z??ot??wk?), pepperoni okaza??a si? do??? przeci?tnym plackiem, kt??ry broni?? si? jedynie mi?sem i sosem na nim le???cym. Natomiast zam??wiona sa??atka to ju?? osobna bajka. Ju?? przy czytaniu menu wydawa??o mi si?, ??e krewetki i pomara??cze co?? raczej nie s? ze sob? kompatybilne, tak jak zestawy lego. Co przyzna?? Cezary pa??aszuj?c zielenin? zagryzan? kawa??kiem focaccia. Ostry smak cytrus??w zag??uszy?? delikatno??? morskiego robactwa.

C???? do typowych lunchowni, gdzie oczekuj? obiadu za 15-18z?? PastCafe nie nale??y, jednak pizza i cena piwa (7z??) s? przyst?pne, je??li bra? pod uwag? miejsce jako before-party. Podejrzewam nawet, ??e trafienie z daniem dnia mog??oby da? du??? przyjemno??c podniebieniu. Lecz do tego trzebaby tu by? go??ciem codziennym, nie niedzielnym jak w naszym przypadku. Oczywi??cie proza strawy jak? oferuje si? w praskich okolicach jeszcze nie raz nas tu zaprowadzi, ale t?skni? te?? jako?? nie b?d?.

1 komentarz »

  1. Moje kluchy to nie linguine, to bylo zwykle spaghetti, co nie zienia faktu, ze w wersji ‘frutti di mare’ w PastaCafe go nie polecam …choc drobne zmiany w przepisie [plus podwojenie porcji ;o)] moglyby je uratowac.
    Pizza pepperoni – byla calkiem niezla, ciut za slona [na tyle ciut, ze zauwaza sie to gdzies miedzy polowa a 3/4], ale niezla – mimo, ze wielkim fanem pizzy nie jestem, gotow jestem jeszcze kiedys ja tam zamowc.

    Comment by &-Rju — 18/01/2009 @ 23:02

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. TrackBack URL

Dodaj komentarz

Powered by WordPress