mali*ciouş

05/01/2009

St. Antonio: Solarium wliczone w cenę

Filed under: Warszawa,włoskie — maliboo @ 23:05

Pane e vino. Panem et circenses! Po włosku, chociaż bez pizzy. Ciepło, ale za oknem śnieg w niczem Italii nie przypominający. Tak wita styczniowe St. Antonio na swej zadaszonej werandzie, patiem tudzież zwanej, podgrzewanej przez baterię podwieszanych lamp podczerwonych, które robią za darmowe solarium.

Wybraliśmy się tu, bo po świętach, pieczonych boczkach, karkówce z piekarnika, ćwikłach, sałatkach warzywnych, karpiach w galarecie i smażonych, kapustach z grochem, makowcach, kluskach z makiem, rybach po grecku, śledziach z cebulą i tych w occie,  pierogach, racuchach, ciastach słodkich, mniej słodkich i piernikach przeżyć się już nie dało. A kolejna knajpa Jarczyńskiego kusiła od dawna. Tym bardziej, że Podwale spadło na psy i już tylko metr mułu dzieli je od Wooka. Od kiedy podnieśli w Piwnej Kompanii cenę smalcu, by go ostatecznie zlikwidować czuję, że jakiś kawałek mnie zniknął bezpowrotnie. Chociaż ciała przybyło. Ale do rzeczy…

Pierwszy raz zawitaliśmy tu honorową ekipą na steku (39zł), chociaż co poniektórym udało się zjeść kotleciki jagnięce, które niestety zostały wyparte przez cielęce odpowiedniki. Bez zmiany fotki w menu o zgrozo! Stek, porównywalny do tego co można zjeść na Starówce, bardziej wykazywał znamiona dorodniejszego krewnego z placu Konstytucji (czytaj, był lepszy niż na Podwalu i porównywalny do tego co u Szwejka dają). Tu mała uwaga do dzierżycieli przybytku: na tablicy przed wejściem nadal stoi iż stek ten we wtorki po 29zł podają, co wierutnym kłamstwem, zweryfikowanym i potwierdzonym przez kelnera jest. Swoja drogą nigdy mnie nie przestaną dziwić promocje, które nie różnią sie ni groszem złamanym od tego co stoi w menu. A ceny steków tych właśnie identycznymi są i we wtorki i środy i czwartki, et cetera, wbrew temu co podają na kartonie przytroczonym do płota. Nie wypada zapomnieć o przepysznej pomidorowej z owocami morza (21zł), wartej każdej ceny i ofiary.
MIłym akcentem jest wstępny pane, którym pasieni są goście przed podaniem dania głównego. Chleb, wypiekany ponoć na miejscu, podawany jest w stanie ciepłym wraz z ziołami i oliwą na talarzyku, jako czekadełko przed zamówionym daniem. Wraz z druga wizytą nastawiłem się na wspomniane wcześniej kotleciki jagnięce, które tak tajemniczo zniknęły z menu…

Głód jagnięciny spowodował, że ostatniej wizycie wybór padł na gicz jagnięcą (39zł). Dokladnie tę, która jest duszona w rosole z pieczonym ziemniakiem i papryką nadziewaną kruchymi warzywami podana. Kasia wybrała stek z łososia (36zł) z warzywami i ryżem. Ryba, rybą, ale ponoć ryż był pierwszorzędny. Natomiast giczy wiele zarzucić nie można. Owszem, smak bliższy był golonce (tej szlachetniejszej), niż małej, zarżniętej owieczce. Mimo to pałaszowało się miło. Szczególnie zapiekana papryka z warzywami smakowała wybornie. Przynajmniej z wierzchu, który gościł bliżej żarnika pieca w którym była zapiekana. Blondi wzięła makaron z owocami morza (26zł), którego pokonać nie zdołała. Niestety nie próbowałem tego wyjątkowo;), więc wypowiadać się nie będę. Wyglądało to na pewno smaczniej i było tego więcej niż to co dostał dziś Endrju w Pasta Cafe za blaszek dwadzieścia pięć bodajże. I zaserwowane było bez parmezanowej sugestii w postaci posypki, którą raczyć wszystkich w makaronowej kawiarni na Pradze łaszczą.

Święty Antoni kusi jeszcze swymi borowikami z płatkami polędwicy z makaronem do wyboru podanym, omletami wychwalanymi w menu i cielęcymi kotlecikami z jagnięcych przerobinymi. Wpaść tu nie problem, od metra blisko, piwo dobrą ceną stoi (7zł), a i w newsletterze krabami kuszą. Od czasu pałaszowania skorupiaka w Cannes nie potrafię odżałować tego, że w Polsce nie da się dostać tak dobrych stawonogów jak na kocim dazurze.

3 komentarzy »

  1. Bo te porcje w knajpach są dla mnie za duże!!!!!

    Comment by Blondi — 05/01/2009 @ 23:13

  2. a coś o bidecie który uczy języka niemieckiego ? :D

    Comment by YYY — 07/01/2009 @ 08:52

  3. i zupa borowikowa też jest całkiem, całkiem :)

    Comment by krzepa — 11/01/2009 @ 16:57

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. TrackBack URL

Dodaj komentarz

Powered by WordPress