mali*ciou??

01/06/2008

Lama z Kathmandu

Filed under: Warszawa,indyjskie — maliboo @ 19:36

Do Kathmandu musia??em podej??? dwa razy. Nie ??eby by??o wysoko, czy specjalnie daleko, ale pierwsza wizyta na Wsp??lnej 65a nie przyprawi??a mnie o zawr??t g??owy.

Miejsce odkry??em zupe??nie przez przypadek, kiedy jaki?? czas temu szukali??my przytulnego miejsca ??eby opi? z ch??opakami ma??y sukcesik. Wyb??r pad?? na Peoni? Macedoni?. Niestety na miejscu okaza??o si?, ??e to wcielenie najwy??ej podgryza korzonki peonii. Na miejscu by??o ju?? Kathmandu. Z racji, ??e oko nie przepada za egzotycznymi smakami, a na dzie?? dzisiejszy lokal nadal nie dorobi?? si? koncesji, uciekli??my wtedy do Ma??ej Serbii. Ale co si? odwlek??o to nie uciek??o…

M??j, ostatnio nasilony, lobbing hinduszczyzny spowodowa??, ??e w innym sk??adzie i w cieplejszej porze nawiedzili??em ten adres ponownie. Pierwsze wra??enie: wn?trze przesz??o chyba tylko lekki lifting ??cian po poprzednim w??a??cicielu, bo z po??udniow? Azj? nie ma tu nic wsp??lnego. Podejrzewam, ??e nawet naczynia pozosta??y w spadku po czasach Peonii. Ale w ko??cu nie do galerii tu przyszli??my. Od wej??cia nie da??o si? przeoczy? tutejszego kelnera, chyba dok??adnie takiego jakim powinni by? ci wszyscy, kt??rzy zajmuj? sie konsumentami w jad??odajniach. Szarmancki i pomocny, na oko po pi??dziesi?tce (wiekowo, nie procentowo) – zawsze sk??onny do wyja??nie??. Niestety za pierwszym razem nie mieli??my przyjemno??ci by? obs??u??onymi przez niego. Za drugim z kolei zostali??my potraktowani troch? po macoszemu. No c????, para m??odych ludzi, to nie sze??ciosoobowa grupa. Troch? szkoda, bo czar pierwszego wra??enia prysn???.

W przeciwie??stwie do mojego ulubionego Arti, ani naan, ani parantha w menu tu nie wyst?puj?. S? za to papadamy (3z??), podawane z dwoma sosami: zielonym (mi?towo-kolendrowy) i czerwonym tamaryndowym o s??odkim smaku. Warte spr??bowania, chocia?? nie warte swej ceny s? piero??ki momo. 20z?? jak za 10 sztuk odgrzewanych klusek na prz?k?sk?, to conajmniej o 5 za du??o. Wspania??e jest za to tutejsze lassi mango (8z??). Na g??ow? bije owocowy jogurt, kt??ry pr??bowa??em w Mandali. W wersji na s??ono, z kminem r??wnie?? niczego sobie. Za drugim razem dane mi by??o spr??bowa? r??wniez nepalskiej zupy z kurczakiem (10z??) i to by??o chyba najwi?ksze rozczarowanie. Smakowa??a jak cienki roso??ek z mi?sna wk??adk? i kokosowym posmakiem. Do czasu… Pani in??ynier pr??buj?c go posz??a w eksperyment i doda??a sobie na ??y??k? z wywarem zielonego sosu do papadam??w. Fuzja ta by??a na tyle pozytywna, ??e od razu dorzuci??em dwie ??y??eczki do miski z zup?. Mo??e by?? to jaki?? gwa??t na zasadach, ale jego owoc by?? jak najbardziej smakowity. Tutejszy szef kuchni powinien pomy??le? nad lekka zmian? w tym daniu.

Ceny g????wnych da?? s? tu do siebie zbli??one i oscyluj? w granicach 24z??. Oczywi??cie jak zwykle, ry?? nie jest doliczany i wyst?puje tu tylko w jednej postaci: zwyk??ego bi??ego ry??u basmati (5z??). Jak zwykle wszystko podawane jest w osobnych miskach, zach?caj?cych wr?cz do dzielenia si? smakami. Mia??em okazj? spr??bowa? tu g????wnie jagni?ciny: po nepalsku, w curry i jakiej?? na ostro. M??j wyb??r pad?? na nepalsk? – ze ??wiezym pomidorem i ?wiartkami jajka na twardo. Nie okaza?? si? by? bardzo trafiony, o niebo lepiej smakowa??a mi owieczka w curry. Jagni? w wersji ostrej, okaza??o si? za to pora??k?. Z tego co si? orientuj? to w lod??wce trzymam ostrzejszy ketchup ??adgodny, ni?? to co nam zaserwowano. Narzekam tak, poniewa?? kelnerka nastawi??a nas na co?? naprawd? pal?cego. Bonusowy kurczak zena okaza?? si? drobiow? odmian? mojego dania. Sos by?? ok, ale nie by??o to r??wnie?? nic powalaj?cego. Z tego co pami?tam to jagni?cina w nepalskiej wersji z Mandali by??a smaczniejsza.

Tutejsze porcje, mimo, ??e nie wydaj? si? wielkie naprawd?, syc?. Na oko ilo??? mi?sa i sosu jest ciut mniejsza od tego co mo??na dosta? w Arti, ale nie mo??na naprawd? narzeka?. Po spa??aszowaniu papadam??w, piero??k??w i ca??ej porcji jagni?ciny czu??em si? naprawd? pe??en. By? mo??e uczucie to pot?gowa?? tutejszy klimat. Jest ju?? do??? ciep??o, a klimatyzacji, czy inszego nawiewu si? nie u??wiadczy. Podejrzewam, ??e z ka??dym kolejnym, letnim tygodniem mo??e by? gorzej. Szybko??? obs??ugi r??wnie?? nie powala, ale to akurat, szczeg??lnie gdy si? nikomu nie ??pieszy, uwa??am za plus. Jest czas na rozmow? i obserwacj? otoczenia. Kt??re czasem mo??e zaskoczy? swoim sfoszonym zachowaniem. I tu ma??a dygresja.

Po zap??aceniu rachunku sze??cioosobowy stolik za nami, obs??ugiwany przez wspomnianego na pocz?tku kelnera, zaj???a trzyosobowa ekipa haute consommateur, ???daj?c wyra??nie obs??ugi przez pana kelnera. Widocznie pani – rodowita hinduska? im nie odpowiada??a. Nowela jak? odegrali nie mog??a p??j??? w niepami??, chocia??by dlatego, ??e zen i maczek by mi tego nie darowali.
Trzyosobowe pa??stwo, kt??re zasiad??o, pod przewodnictwem naczelnego recenzenta kulinarnego prawdopodobnie z podsiedleckich rejon??w, zabra??o si? w??a??nie do wyboru da??. Pan recenzent d??ugo dywagowa?? nad wyborem da?? swoich go??ci. Stwierdzi??, ??e je??li mi?so nie b?dzie odpowiednie, to wyjdzie i nie zap??aci rachunku. Z tego co si? zorientowa??em kelner przysta?? na t? umow?. Gdy obserwowana wsp????biesiadniczka wybra? ryb?, smakosz wtr?ci?? si? pytaj?c, czy sola, podana b?dzie bez o??ci. Na has??o, ??e s? to gotowe filety dopyta?? si? jeszcze czy ze ??wie??ej ryby. S??ysz?c przecz?c? odpowied?? odradzi?? chyba to danie.
Nie wiem czy pan zdawa?? sobie spraw? z po??o??enia geograficznego Warszawy, ale jedyna ??wie??a ryba, kt??r? mo??na tu dosta? w cenie do 20z?? to ta z Wis??y. W czasie oczekiwania, siedz?c w pobli??u, nie spos??b by??o nie us??ysze? samo-uwag na temat ekonomicznej zaradno??ci pana znawcy. Wszak sztuk? jest „zwraca? uwag? na ka??d? z??ot??wk?”. Konsumpcja naprzeciwstolikowych go??ci rozpocz???a si? i gdy ju?? wydawa? si? mog??o, ??e wszystko wszystkim smakuje (a siedz?c niedaleko nie spos??b by??o nie s??ysze?) pan krytyk kulinarny zawezwa?? obs??ug? w celu z??o??enia zapytania:
- Co to za mi?so?
Odpowied?? pani kelnerki, po chwili zaskoczenia tak g??upim pytaniem: „jagni?cina” zosta??a skwitowana pogardliwym kr?ceniem g??owy i parskni?ciem gminnego znawcy. Nast?pnie stwierdzi?? kpi?co, ??e to chyba jaka?? lama by? musi i na pewno nie jest to jagni?cina. Zaawocowa??o to natychmiastowym stworzeniem tematu do dzisiejszego wpisu i ochrzeczenia go tym epitetem przez nasz? ekip?. Po tej uwadze reszcie towarzystwa z jego stolika r??wnie?? przesta??o smakowa? i zacz?li??my s??ysze? narzekania, ??e „no tak”, „no mi te??”, „jednak to nie to”. Ca??a sytuacja by??a tym bardziej ??enuj?ca, ??e mi??a starsza para, kt??ra niedawno zasiad??a tu?? obok nas, zosta??a lekko zbita z tropu. Fakt, gdy w restauracji s??yszy si? takie has??a zaraz po wej??ciu mo??na si? przestraszy?. W tym przypadku raczej antypatycznej klienteli w postaci pana lamy.

??eby jednak na koniec zostawi? co?? dobrego rozp??yn? si? nad jagni?cin? z kozieradk?. Pocz?tkowo obawiali??my si? troch? zbyt mocnego aromatu przyprawy, jednak po zapewnieniach kelnera, ??e warto spr??bowa? w??a??nie tego dania z??amali??my si?. I naprawd? by??o warto. Mnie osobi??cie odpowiada?? lekko md??y smak sosu, z naprawd? delikatnym aromatem kozieradki. Jednak to danie, no i mo??e jeszcze jagni?cina curry nie spowoduje, ??e zawitam tu raz jeszcze. Brak naan??w i mimo wszystko niezbyt bogate menu (nie ma tu chyba nic „z pieca” tandoor) powoduje, ??e miejsce to jest raczej na dwa-trzy strza??y. Je??li chodzi o hinduszczyzn? w przyst?pnej cenie dla mnie niepodzielnie kr??luje Arti przy placu Zawiszy.

Powered by WordPress