Cynk na Butelkę na Podwale 29 dostałem podczas czwartkowej wizyty w Bierhalle. Po tej kulinarnej porażce jakim była ta warzelnia piwa muszę przyznać, że cokolwiek się napaliłem na lepsze i większe porcje. Poniedziałek zweryfikował trochę minirecenzję kolegi Piotrka.
Butelka to nowa knajpa, otwarta rzut beretem od Kompanii Piwnej na Podwalu 25. Bardziej lotne osoby z pewnością zauważą, że bliskie położenie zdradza już sama numeracja. Póki co nie mają tu żadnych promocji na bro, czy jedzenie. Ale jak się dowiedziałem coś takiego jest w planie. Przyda się. Sąsiedztwo takiej fabryki jedzenia jak Kompania nie ułatwia prowadzenia biznesu. Przezornie zarezerwowałem stolik, co jak się później okazało nie było zupełnie potrzebne. Po dotarciu na miejsce przywitały nas puchy. Przynajmniej na wewnętrznym ogródku osób było niewiele.
Menu nie przeraża wyborem, może to i dobrze, ale też nie łechce cenami. Pozostała nadzieja z minirecenzji na dobre i dużo. Ale na początek trzeba przygotować podkład – wjechało więc piwo, niestety Żywiec i tylko w półlitrowych kuflach (8zł). Jako wjazdowy apetizer wjechł chlebek na oliwie. Do wyboru: z czosnkiem lub papryką. Chlebek ciepły, niestety na pięciu chłopa ilość jaką nam podali starczyła na dwa kłapnięcia szczęką. Bez dokładki. Jeśli chodzi o grubsze jedzenie, to postanowiłem zaryzykować i wziąłem Parmiggiani- medalion cielęcy i z indyka zapieczony z serem mozarella i pomidorami (29zł), chociaż kusił mnie też wybór krzepy, czyli paski cielęciny w sosie śmietanowo-pieczarkowym z kluskami z deski (25zł). Ale wystraszyłem się trochę tych klusek z deski. W końcu wióry i drzazgi mogłyby mi powchodzić w dziąsła, co mogłoby skutkować załamaniem mojej grafomańskiej kariery.
Porcje, które wjechały na stół obiecywanym rozmiarem nie powaliły, aczkolwiek do małych też nie należały. Cielęcy wybór krzepy okazał się strzałem w dziesiątkę. Widocznie deska z której były kluski została dokładnie przemielona. Sos śmietanowy miło współgrał z paskami mięsa. Jeśli chodzi o moje medaliony, to lekkim rozczarowaniem był brak jakichkolwiek węglowodanów czy to w postaci ryżu, czy ziemniaków. Pomijając może mąkę, którą był zagęszczany sos. Obok mięsa pod serową pierzynką na patelni pojawił się również plaster bakłażana. Niestety swoją wielkością górował nad obydwoma kawałkami mięsa. Jeśli miałbym ponarzekać to na ciut kwaśny sos, ale za to czuć było w nim wyraźnie pomidory. Chyba niestety z puszki.
Było dobrze, chociaż po nazwie spodziewałem się czegoś w bardziej pijackim biesiadnym stylu. Jeśli chodzi o piwne, męskie posiadówki, to Butelka raczej nie wchodzi w grę. Jest tu za ładnie, a fontanna w patio nastraja bardziej romantycznie, niźli rubasznie. Jako miejsce na (nie)zobowiązującą kolację z dziewczyną, jak najbardziej. Póki co, miejsce jest nowe, więc chyba trzeba dać mu czas na lekkie urozmaicenie menu i oferty. W każdym razie do Butelki jeszcze zajrzę. Kusi mnie krem z brokułów z migdałami i żeberka z miodem i orzechami lub sosem barbacue (35zł).
Mój cielęcy wybór do tej chwili wspominam przełykając ślinkę
Comment by krzepa — 22/09/2007 @ 12:33
Byliśmy tam wczoraj. Krzepuch wziął cielątko a ja tagiatelle z seafood. Pychotka!!
Comment by Blondi — 23/09/2007 @ 21:43
[...] Jak na mój gust oliwa z papryczkami chili była zbyt łagodna. Cóż to nie to samo co w śp. Butelce na Podwalu. Po długiej przerwie wkroczyły makarony: moje farfalle z kurczakiem (24zł czy coś) i [...]
Pingback by mali*ciouş blog kulinarny » Pasta z kawą, opinie, recenzje, restauracje, knajpy, jedzenie i piwo oczywiście ;-) — 18/01/2009 @ 22:53
[...] octem balsamicznym i ostrą papryką w połączeniu ze świeżym pieczywem wymiatała. Od czasów Butelki nie jadłem tak dobrej przystawki z oliwą w roli głównej. I niech w tym miejscu się schowa [...]
Pingback by mali*ciouş blog kulinarny » Tabaka w rogu, opinie, recenzje, restauracje, knajpy, jedzenie i piwo oczywiście ;-) — 01/02/2009 @ 12:05
[...] texmex — maliboo @ 22:30 Podwale 29 w Warszawie to miejsce spoczynku świętej pamięci Butelki. Nieodżałowanej, jak wszystko co przeminęło a było dobre, restauracyjki z włoskim podejściem [...]
Pingback by mali*ciouş blog kulinarny » Meksykan(in), nabity w butelkę (opinie, recenzje, restauracje, knajpy, jedzenie i piwo oczywiście) — 07/06/2009 @ 22:30