mali*ciouş

02/08/2007

Jagodowo w Herbacianym Ogrodzie

Filed under: Warszawa,słodki lajf — maliboo @ 22:12

Pomysł na herbatę rzucony przez Frau Ingenieur przypadł mi do gustu, ponieważ liczyłem na coś w rodzaju herbaciarni Same Fusy (kto im wymyślał tę stronę?!). Zachęcony recką na gazecie w dzień ciepły podreptaliśmy na Stare Miasto do Herbacianego Ogrodu. Fusiarnię swoją drogą już raz namierzyliśmy podczas szlifowania staromiejskich trotuarów, ale jakoś nie udało nam się jej nawiedzić.
Krótka marszruta, obowiązkowo przez starówkowego fastfooda z bułką z pieczarkami i wylądowaliśmy na miejscu. Pierwsze wrażenie: trochę tu pusto. W ogródku powitała nas pani Lidia. W środku pusto, dzień ciepły, zatem spoczęliśmy jednak na dworzu.

Menu raczej nie tak wypaśne jak w Samych Fusach, ale było z czego wybierać. Zamówiliśmy „Serce Smoka”(20zł) i jakąś z kaktusem+coś(16zł), do tego ciacha, obowiązkowo. Wszak krzesła twarde nie były, a pani Lidia podłożyła pod nasze zadki miękkie poduszki, trzeba było pośladki uzupełnić zapasem tłuszczu przetworzonego z cukrów tarty jagodowej(6zł) i ciasta czekoladowego(8zł). Zastawa miła dla oka, aczkolwiek trochę przechodzona. W pozytywnym znaczeniu, używane utensylia mają swój urok, który dodaje autentyczności. Nie wiem, czy to klimat ogródka, czy generalny nastrój miejsca, ale sama herbata jakoś mnie nie zachwyciła. To co oferują Fusy, za podobną cenę jest dużo głębszym doświadczeniem. Być może deprecjacji magii herbaty dokonał sklep spożywczo-alkoholowy znajdujący się na przeciwko? Albo był to pan Joule, który oferował nam sprzedaż książki, a przy odmowie dał nam „darmową” gazetę – darmowe Metro?

To co było jednak kompletnym zaskoczeniem, niejako bonusem do herbaty, były właśnie ciasta. Tarta jagodowa to istne mistrzostwo świata. Kruche ciasto za którym nie przepadam, było dokładnie takiej grubości jak trzeba. Nadzienie z jagód powinno wylądować gdzieś w Sèvres jako wzorzec. Co tam nadzienie, całe ciasto! Czekoladowe co prawda ustępowało mu miejsca, ale i tu nic nie brakowało, a kapinka dżemu morelowego podkreślała jego kakaowy smak.

Smak ciast wystarczył by zrehabilitować całe miejsce. Naprawdę warto wpaść tu na ciacho lub dwa, pod jakąś niewyszukaną herbatkę. Jednak stosunek jakości, klimatu i ceny naparów wypada raczej niekorzystnie dla Herbacianego Ogrodu. Mimo wszystko wolę klimat i asortyment fusowy Samych Fusów. Nie ma to jak leniwe pociąganie mate przez bombillę w miłomrocznej piwnicy przy Nowomiejskiej 10.

2 komentarzy »

  1. Aż ślinka cieknie. Szkoda że u nas nie ma czegoś takiego.

    Comment by narzędzia ogrodnicze — 22/11/2007 @ 04:31

  2. [...] Namaste ma swoja magię. Magię, która doczekała się drugiej siedziby w uprzedniej lokalizacji Herbacianego Ogrodu na warszaskey starówce. Jednak przed Mandalą i Kathmandu, zapraszam i polecam tu [...]

    Pingback by mali*ciouş blog kulinarny » Tłusto, ciasno, smacznie. Namaste., opinie, recenzje, restauracje, knajpy, jedzenie i piwo oczywiście ;-) — 24/02/2009 @ 23:14

Kanał RSS z komentarzami do tego wpisu. TrackBack URL

Dodaj komentarz

Powered by WordPress