mali*ciou??

13/05/2007

Food porn

Filed under: ??arcie,Pierdo??y,zdj?cia — maliboo @ 19:24

Doda??em do link??w PornoKaszank?. Blog z kategorii pornfood, czyli nad wyraz efektownym fotografowaniu jedzenia. Nie przegl?da? na g??odnego!

www.flickr.com

10/05/2007

Rzecz o fastfoodach

Filed under: Pierdo??y,fast — maliboo @ 21:33

Je??li jedzenie jest odpowiednikiem seksu, to z pewno??ci? fastfoody s? odpowiednikiem masturbacji. Ale kto w m??odo??ci nie wcina?? hamburger??w? Czy chocia??by frytek na wakacjach w Augustowie? Takich posypywanych z sol? ze s??oiczka z podziurawionym denkiem podziurawion? pokrywk?. No i na obowi?zkowym kartonikowym „talerzyku”.

Czasy si? zmieni??y, budy z zapiekankami znikn???y z ulic (nawet ta przy Halach Banacha z najlepszymi zapieksami i je??li dobrze zauwa??y??em znikn???a r??wnie?? jedna z ostatnich bud Dania Fastfood przy dworcu Zachodnim z bu??kami Skogi), a takie jedzenie dosta??o nazw? fastfood i etykietk? „z??ego ??arcia”. Oczywi??cie, je??li komu?? si? podoba, mo??e wcina? was? i kie??ki na okr?g??o, ale „czasami cz??owiek musi, inaczej sie udusi”. Dlatego czasem odwiedzi mi si? maka, jak??? sie? pizzeri, czy wci?gnie kebaba na mie??cie. Osobi??cie nie widz? wielkiej r????nicy mi?dzy dobrym jako??ciowo kebabem, a naszym sma??onym schabem. Na korzy??? tego pierwszego przemawia to, ??e jest w nim proporcjonalnie wiecej warzyw, ni?? w tradycyjnym zestawie: ziemniaki-schabowy-sur??wka. Oczywi??cie pomijam tu fakt, ??e w znakomitej wi?kszo??ci kebabowni skrojone mi?so le??y w t??uszczu, miast by? skrawanym bezpo??rednio na bu???…

Zatem na pewno zdarzy mi si? nie raz tu opisa? nowe kanapki w maku, czy wizyt? w zmartwychsta??ym Burger Kingu franczyzowanym przez AmRest. Swoj? drog? musz? wpa??? do ich Rodeo Drive we Wroc??awiu. A spe??nieniem moich junkfoodowych, perwersyjnych marze?? by??by powr??t Taco Bell. Najlepiej tam gdzie by??: czyli w ??r??dmie??ciu za Rotund? – tam gdzie teraz jest Pizza Hut.

Wszak??e ??al umiera? zdrowym ;)

08/05/2007

China ??Down

Filed under: Warszawa,blah!,chi??skie — maliboo @ 23:38

Dobra, kiedy?? musia??o to nast?pi?. Pierwsza wi?ksza wtopa i akurat na chinolu. Ok, mo??e nie takim tradycyjnym w budzie, jak za czas??w poli z kaktusem i fabim, ale co?? na obecny wiek. W trakcie wyboru by??em rozbity mi?dzy Wooka i China Town przy Jerozolimskich 87. Pami?tam ze s??yszenia, ze knajpa spod Mariotta lubi raczy? glutaminianem, ale taki urok sko??nego ??arcia i mnie to zbytnio nie przeszkadza. Dlatego wyb??r pad?? na opcj? drug?.

Pierwsze co si? rzuca w oczy to klientela. Ok, mo??e generalizuj?, ale przynajmniej w Dniu Nawiedzenia Mojego autochtoni byli w mniejszo??ci. Pierwsza my??l: w pytk?! Skoro w chi??skiej restauracji, z w??a??cicielem chi??czykiem sto??uj? si? chi??czycy: na pewno mo??na liczy? na tradycyjnie przyrz?dzone chi??skie dania.
Zatem grzechem by??oby nie zam??wi? tradycyjnego chi??skiego ??ywca (jaki?? dziwny za te siedem blach), a do niego Man-Tou (8z??) i zup? z bambusem i grzybami mun (spoko za 6). Je??li chodzi o bu??y to ich faktura i konsystencja ciasta sugerowa??y odgrzewanie w mikrofal??wce wcze??niej przygotowanego knedla. By??y zbyt gumowate, aczkolwiek zjadliwe. Szczeg??lnie mi?sny klopsik w ??rodku. Odkryciem za to by?? sos podany do nich. Do zupy dostali??my sos sojowy i jaki?? drugi: w??a??nie Moje Objawienie. Za choler? nie mog? sobie przypomnie? jaki to by?? sos: by? mo??e ostrygowy, ale g??owy nie dam. Jako dodatek do bu??eczek by?? wspania??y, z reszt? nie tylko. Ca??y czas si? ??ami? mi?dzy sosem, a octem, bo wydaje mi si?, ??e tak o nim wyrazi??a si? pani kelnerka.
Zupa jak dla mnie by??a za ma??o wyrazista, ale skropienie jej odrobin? sosu sojowego doda??o jej d???der. Niestety skropi? jej Moim Objawieniem dane mi nie by??o, bo Kasi, kt??ra wci?ga??a zupk?, wyj?tkowo nie podpasowa??. Odbi??em to sobie na gwo??dziu programu, a zarazem gwo??dziu do trumny: kalmarach sma??onych w stylu sechuan (na ostro). Kalmary chodz? chodzi??y za mn? od paru tygodni. Ok, by??y ostre, by??y w stylu seczu??an, mia??y ma??e suszone, przysma??one papryczki chili, ale na lito??? bosk?, kalmary nie mog? by? gumowato-??ykowate. Trzeba mi by??o skonstatowa? wcze??niej, gdy z trzewi kuchni wy??oni?? si? cz??owiek w stroju kucharza o rysach wyj?tkowo europejskich: to on jest zapewne tym, kt??ry pope??ni?? to seppuku na biednych g??owonogach. A przecie?? na woku mo??na i szybko i smacznie. Dla kalmar??w wa??ne jest wszak??e to pierwsze (pomijam drug? opcj?: do??? d??ugo na ogniu). A?? ??al by??o patrze? na szczer? porcj? (35z??), smacznie pokrojone w pi??ropusze cia??ka, na warzywa p??ywaj?ce w sosie teriyaki. ??u??o si? to troch? jak gum?, wzorem pa?? z Ho??ej. Kasia spasowa??a, ja doko??czy??em z racji wy??szej tolerancji na ??ucie (no co, lubi? flaczki babci Lusi), przy okazji p??acz?c i p?sowiej?c pod prze??ut? papryczk?. Nota bene zwr??ci??em tym swoj? uwag? pana syna go??cia, kt??ry wpad?? na obiad w postaci skrzyde??ek kurczaka i na swatanie kelnerek („My son (…) he’s smart”). Nie darowa??em sobie jednak nie podlania wszystkiego Sosikiem Objawionym: tak przyprawiona ca??o??? okaza??a si? mimo wszystko zjadliwa.

Chcia??bym powiedzie?, ??e moja noga wi?cej tu nie postanie. Ale parcie na sosik tkwi we mnie g???boko i gdy zawitam tu zn??w to g????wnie/tylko po to by dowiedzie? si? dok??adnie co mi podano w butelce. Chyba, ??e wcze??niej sam odkryje w jakim?? markecie. Do ponownych odwiedzin, pomijaj?c nieszcz?sne kalmary zniech?ca mnie do??? selektywno-leniwa obs??uga. Wy??szy priorytet mia??a grupa zorganizowana Ale to jestem w stanie prze??kn?? – wiadomo, klient zorganizowany i klient sta??y priorytet wy??szy maj?. Ale do??? d??ugie czekanie na rachunek jako?? mnie zniech?ca…
Tak wi?c pierwszy, oficjalny blah! badge goes to… China Town!

07/05/2007

Super Size Me: burgery we Warszawiy

Filed under: Warszawa,ameryka??skie — maliboo @ 23:53

Je??li chodzi o burgery, te z dusz?, nie z maka, czy bergerkinga (jeszcze nie otwartego, ale ju?? wkr??tce w Z??otych Tarasach) – to w stolycy znam trzy miejsca. Dwa pierwsze, ci?gle pending, to Jeff’s oczywi??cie Jarczy??skiego i Amigos po drodze do fabryki. Trzecie to „legendarne” Hard Rock Cafe. Otwarte w zzielenia??ej spu??ci??nie po Piskorskim, na ty??ach Dworca Centralnego.

Hard Rock Cafe Warsaw

Pocz?tkowo mia??a by? to wyprawa do Ma??ej Serbii, na kt??ra ostrze sobie z?by ju?? od d??u??szego czasu. Z racji, ??e pora by??a nie ta a znajomo??? numeracji Emilii Plater jako?? u mnie nie jest na pierwszy miejscu po drodze z Czerwonego Pic-Nic’a by??o akurat do HRC. Nie ta pora przys??u??y??a si? jednak obfito??ci wolnego miejsca, co jednak nie oszczedzi??o nam wyproszenia z mi?ciutkich kanap. Upatrzyli??my sobie akurat tak? mi??? miejsc??weczk? pod gitarami Cockera i Davida Bowie. Niestety mi??a pani menago kaza??a nam sobie stamt?d pospieprzesi???? si? na skutek rezerwuaracji:( Nic to, zdrowie bananowej m??odzie??y, kt??ra jej dokona??a i fetowa??a nawiedzenie „legendarnej” kawiarni kolejnymi porcjami sa??at, frytek i burger??w (viva Victoria na koniec ??arcia). Niestety dane nam by??o usi???? przy regularnym stoliku z twardym stolcem pod zadkiem. Za to przy stroju Eltona i kotarze, kt??ra z pewno??ci? chroni??a dost?pu do sali VIP??w. Za??o??? si?, ??e zanim tam zajrzeli??my, siedzieli tam Krzychu Krawczyk do sp????ki z imiennikiem Cugowskim. Co udowodni?? finalny entrance zapomnianego, by? mo??e z powodu gabaryt??w, Krzysztofa Kasowskiego, znanego ze wsp????pracy z Piaskiem i Fanki Fajlonem. K.A.S.A. jednak, by? mo??e z racji wyp??owia??ej ju?? s??awy, zosta?? usadzony dzie?? tam w ??rodku sali dla „zwyk??ego” posp??lstwa.

Z racji, ??e ceny juz zna??em wcze??niej, te nie zaskoczy??y mnie jako??. C???? 13z?? za du??ego Paulanera, nawet jak na Warszaw? nisk? cen? nie jest. Podobnie z ma??ym bronksem po 8z??. Koniec narzekania. To co nale??y zaliczy? in plus, to keczap Heinza do da?? i drinki na zam??wienie. No dobra, to drugie powinno by? w ka??dej szanuj?cej si? knajpie. Tym sposobem na naszym stole wyl?dowa??y bia??e ruski policzone jako w??da i mleko+kahl??a (ca. 20z??). L??d by?? na pewno „on the house” ;>. Dobry weizen pod mi?so wydaje si? rzecz? niezb?dna. I bli??niaczo zapodano nam Legendary 10 oz. Burger czyli S??ynny na ca??ym ??wiecie: 10 uncji (280g), ??wie??ej, delikatnie przyprawionej wo??owiny AngusŽ, do tego chrupi?cy bekon, dwa plasterki sera i sma??one Onion Rings. Mimo pierwszego wra??enia: nie jest za du??y, kanapka daje mi??e uczucie syto??ci. Ok, mo??na i nale??y tego oczekiwa? za 35z?? sztuka. Dla tych, kt??rzy przywykli do suchego mak-wi??ra b?dzie to nielada odkrycie. Soczyste mi?so, sma??one „na zam??wienie”, chocia?? tu bym si? spiera??. M??j burger mia?? by? dobrze wysma??ony i takiego przypomina??. Natomiast mi?so zena mia??o by? wysma??one ??rednio. A skoro nie wida? r????nicy… Natomiast frytki to osobna historia. Wydaje mi si?, ??e by??y czym?? delikatnie doprawione (Kasia oponowa??a) i wysma??one zgodnie z kanonami preparacji kartofli ziemniak??w.
Mimo takiego wypasu i t??uszczowo-bia??kowej orgii zapakowanej w w?glowodanowe, podpieczone ok??adki gdzie?? w g???bi co?? szepta??o mi, ??e nie jest do do ko??ca Fair Trade. Ciut za ma??o frytek, brak jakiej?? sa??atki… Ale za l?ns cza p??aci?.

Je??li chodzi o sta??o??? miejsc??wki: to chyba szkoda mi kasy, ze wzgl?du na ceny bro. Niestety to towar wymagany do rozbudowania klimatu miejsca. Jako?? si? tam nie odnajduj?. I bynajmniej nie chodzi mi o klasyk? rocka puszczan? w tle. Raczej o to, ??e wszystkie te legendarne gad??ety wpompowane s? bardziej z powodu licencji i legendy legendarnej HRC, ni??li fajnego klimatu. Czuj? si? tam bardziej jak w muzeum na Wawelu (NIE DOTYKA? HARABALDY!), ni?? w klimatycznej knajpie z rokow? dusz?. Ale chcia??bym tu jeszcze wpa??? na Blackened Chicken Pasta, czy co?? z ichniej „os??awionej”, bo „najwi?kszej w Warszawie” w?dzarni i wytwor??w jej trzewi w postaci kurczaka Hickory Smoked Chicken czy ??eberek Hickory Smoked Back Ribs. Co by nie m??wi?, Kr??l na pewno nogi swej tu nie postawi.

Powered by WordPress