Właśnie zdarzyło mi się obejrzeć produkcje TVP Smaczne go!, pierwszy raz. I ostatni. To chyba jakaś licencja, Ready, steady, cook z tego co się orientuję. Program prowadzi Olga Bończyk, której usta zamknąć się nie mogą. Nie, żebym narzekał, ale połowa z tego co z nich wychodzi to drętwe farmazony. Ja rozumiem, że formuła programu wymaga gadania, bo gotowanie jest jak seks: cisza jest tu niepożądana. Ale na Dzeusa, kobieto, nie śmiej się na siłę, nakręcając sztucznie atmosfęrę napięcia i zamieszania.
Podsumowując: gdyby nie jedzenie i dekolt Olgi, nie byłoby tam co oglądać, bo spódnicę miała aż pod kolano. Osobiście wolę już kuchnię.tv i rodzeństwo Kręglickich. Nie żeby żarty mieli przednie, czy aparycję lepszą od Bończyk, poza tym wdzięczą się do siebie, ale ogólnie słucha się ich jakoś milej.