mali*ciou??

28/11/2006

So-an, czyli bez skos??w

Filed under: Warszawa,japo??skie — maliboo @ 22:47

W zesz??? sobot? odwiedzili??my So-an. Oczywi??cie maczki jak zwykle si? sp????ni??y… Nast?pnym razem musz? pami?ta? ??eby oficjaln? rezerwacj? zrobi? 15 minut p????niej.

Krzes??a maj? „niewygodne, aczkolwiek ??adne”. Na wjazd posz??y harumaki, kirin i tradycyjnie dla Mademoiselle choya plum. Tym razem lodu nie dali, wi?c mnie ??rednio smakowa??o. Aczkolwiek ??lyfka za 4.50 to nie by??a. Pasztetrony wybitne nie by??y, jak zwykle wszystko z tymi ma??ymi krewetkami, dla mnie lekko gumowe. Po zak?sce wjecha??a osumashi, a po niej podw??jny zestaw „rozmaito??ci”. Zupa poni??ej przeci?tnej, bez wyra??nego smaku, ani mi??ych reminiscencji na kubkach smakowych. Maczys??aw nie by?? r??wnie?? zachwycony swoj? miso. Do sushi dostali??my porcj? sa??atki, ca??kiem mi??ej w zestawieniu z sosem sojowym. Niestety wasabi nie by??o w formie kostki do gry, jak by??o na zdj?ciach w menu. Fotosy w spisdojadle to du??y plus: menu jest prawie w trybie WhatYouSeeIsWhatYouEat ;-) w ko??cu przed podaniem mogli??my, jak zwykle, poduma? nad pozycjami, ??eby w ko??cu zdecydowa? si? na jeden z pierwszych wybor??w. O??miornica zn??w nie przypad??a mi do gustu, za to tu??czyk by?? jednym z lepszych jakie jad??em w Warszawie. Krewetk? zjad??a Kasia, m??wi??a, ??e dobra, pozostaje mi wierzy? na s??owo. Reszta kawa??k??w jako?? nie utkwi??a mi w pami?ci, ???cznie z nazw? zestawu, kt??ry wzi?li??my na dok??adk?.

To co zosta??o mi w g??owie, to do??? ??lamazarna obs??uga pani kelnerki, mia??em wra??enie, ??e musimy si? prosi? o jej uwag?. Ale nic to, napiwek dosta??a. Sama knajpa jest chyba na jeden raz, zobaczy? i zapomnie?. ??arcie mnie nie urzek??o, ale te?? nie zniech?ci??o, a klimat,… gdyby nie bambusowe sto??y i krzes??a, m??g??by to by? bar sa??atkowy… Sytuacji nie ratowa??o nawet du??e akwarium w tle. Uznali??my je za szczyt sadyzmu ;-) Akwarium w barze sushi, to prawie tak jak pobyt w klatce u ludo??erc??w, w czasie ich ??wi?ta dzi?kczynienia.

16/11/2006

Wieprze

Filed under: Warszawa,swojskie — maliboo @ 22:01

Dzi?? asz dzwoni??a do do Ober??y pod Czerwonym Wieprzem, mamy na to smaka ju?? od jakiego?? czasu, wi?c szukamy okazji, ??eby si? tam wbi?. A okazja jest nielada, bo zamierzamy wbi? si? ekip? 35-osobow?. Zadzwoni??a, od??o??y??a. Oczywi??cie mi??y pan kelner, zreszt? chgw czy by?? mi??y, nie pyta??em jej, powiedzia??, ??e dla rezerwacji powy??ej 12 os??b maj? zwyczaj wcze??niejszego ustalania menu. Taa, czyli dok??adnie to samo co mnie jaki?? czas temu, gdy wbi? tam chcieli??my si? ekip? 14-osobow?. Gdzie sko??czyli??my opisa??em ju?? na gazecie. Zreszt? mo??e przeklej? to tu w ko??cu, ku przestrodze.
Drugie podej??cie do Wieprza zn??w okaza??o si? pora??k?… Jak to mawiaj?, do czterech razy sztuka…

11/11/2006

Mexico Bar, do drei mal st??ck

Filed under: Wroc??aw,texmex — maliboo @ 00:12

Pr??bowali??my si? tam wbi? od usranej ??mierci. Fakt, z marszu w godzinach szczytu wbi? si? trudno… Ale w ko??cu przezornie zarezerwowa??em dwa krzes??a dzie?? wcze??niej. Blon zachwala??a burito. Nota bene st?d wyci?gn???a przepis, kt??rym zdarzy??o jej si? uraczy? mnie i zena jaki?? czas temu (kurczaka chyba te??). By??o dobre, ale w jej wykonaniu wi?kszo??? rzeczy jest taka jak Mr God przykaza??.

Ale wracaj?c, ca??o??? Mexico Bar znajduje si? na Rze??niczej 34 w Breslau naturlich. (Cholera, mo??e by skombinowa? mapki? w google maps?) Stron? maj? megaparchat?, w dodatku na fajerfoksie generuje b???dy krytyczne (czytaj: nie odpalisz bracie). Wn?trze knajpy ujdzie, jest ciasno, to jest b??l. Po jakich?? 15 minutach zauwa??y??em dopiero ??mieszny ??yrandol z butelek po coronie.Fajna sprawa, gdybym mia?? jeszcze swoj? kolekcje flaszek po bro na pewno bym co?? takiego zmajstrowa??… No kinkiet przynajmniej.

Do ??arcia wzi?li??my naczosy z guacamole, drina z parasolk? i bronks dla mnie. Gwo??dziem by??o MEXICAN ESPECIALIDADE, za menu „zestaw dla dwojga”. I faktycznie, musieli??my poprosi? o spakowanie reszty, bo trudno nam by??o wci?gn?? ca??o???. Ale po kolei. Na ciep??e musieli??my czeka? ko??o 30 minut (troszk? mniej). Nie tragedia, tym bardziej, ??e w tym czasie szamali??my naczosy. Zgodnie z Kasi? stwierdzili??my, ??e wolimy te z hipermarketu, mniej t??uste. Je??li chodzi o guacamole – ma fajny, ??wie??y smak, troch? za bardzo cebulowy. „Wol? twoje, bardziej czosnkowe” us??ysza??em ;) . Ale i to mi przypasowa??o, bo nie ??a??owali
pomidor??w. Chocia?? gazpacho zjemy tu pono? tylko podczas sezonu (za kart?).

Po okocimiu palonym, pinia coladzie i okocimiu zwyk??ym (mia?? by? palony DRUGI! Ghrrr) wjecha??o ??arcie. Wielko??? troch? mnie zaskoczy??a (+), By??y pieczone ziemniaki, oliwki w zio??ach (-, mog??yby by? te??/tylko bez), jaka?? kapusta peki??ska (-, nie by??o ??adnego dressingu), pieczary sma??one no i main entrance: chie??baski i „pol?dwica drobiowa” smakuj?ca, wygl?daj?ca i reaguj?ca na „siad” zupe??nie jak piersi drobiowe. Wszystko to w cie??cie obtoczone, dodatkowo mi?so z kuraka na drewnianej, d??ugiej wyka??aczce mo??na obgryza?. Mnie smakowa??o, ale nie powiem, ??ebym zachwycon by??. Za to Qfiateque zachwycony nie by??, szans im nie daj?c w nast?pnym starciu („ale nie p??jdziemy ju?? tam, prawda?”). Chocia?? nie powiem, ??eby dnia nast?pnego ciasta kukurydzianego nie wcina??a :) – ja zjad??em wtedy chie??bask?. Na zimno czu? wyra??niej smak daktyli, kt??rymi s? nadziewane. Chocia?? sama kie??baska smakuje jak typowa my??liwska, czy inna taka tam…
Nasz b???d, ??e nie wzi?li??my czego?? typowo „meksyka??skiego” – mi?so, fasola, paliwryj, ??mierdzi spoconym meksem. Prawie jak m??j sosik z podsma??anych pomidor??w, sma??onej i surowej cebuli i curry. Ja proponuj? da? im jeszcze jedn? szans? Ka??, co Ty na to? Teraz wezm? co?? ??eby zmarnowa? ??o???dek jak prawdziwy m???czyzna. Burito albo kesedila…

Aha, obs??uga nie zachwyca, chocia?? ju?? przy stoliku jak najbardziej poprawnie. Ale zaraz po wej??ciu poczu??em si? troch? olany. Uwa??am, ??e je??li prowadzi si? przybytek us??ugowy, naturaln? rzecz? jest us??ugiwanie tym co wchodz?. Tu musia??em si? prosi? o uwag?, ??eby zakomunikowa?, ??e mia??em rezerwacj? i chc? sw??j stolik…

10/11/2006

Bo ja tak m??wi?

Filed under: Pierdo??y — maliboo @ 23:27

Potrzeba pisania tego zrodzi??a si? mi?dzy innymi z potrzeby pami?tania co, gdzie i jak ??ar??em. Potrzebuj? te?? miejsca, gdzie m??g??bym wylewa? ???????/gorycz knajpianych szrank??w. Kropl? przepe??niaj?c? t? czar? wydzielin by??a chyba nasza ostatnia wizyta w „brazylijskiej” knajpie w kt??rej podano nam surowe mi?cho.

Cytuj?c zena: „obiad zjedzony, dzie?? zaliczony”.

Powered by WordPress